Drukuj
Kategoria: 27WDP AK
Odsłony: 6575

Na samym początku zadajmy sobie pytanie, co to jest "warta honorowa"? Znalazłem tekst, niżej przedstawiony, który posłuży jako wprowadzenie do
tematu. Wiem, że jest on mocno kontrowersyjny, ale i temat sam w sobie jest taki sam.

 

W Warszawie trzech podpitych chłystków udało się pod narodową świętość Grób Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Wywrzaskiwali tam najgorsze bluzgi.

Grób strzeżony jest przez wojskową wartę. W obliczu jawnej profanacji zbrojni cerberowie stali jednak niewzruszeni. Brak stosownej reakcji rozzuchwalił młodą faunę. Opluli Grób, zaś jeden z ochlaptusów postanowił oddać tam mocz. Co też uczynił. A wartownicy dalej trwali na podobieństwo żywych posągów... Interwencję podjął dopiero policyjny patrol...

***

Rzecznik MON, pan pułkownik Stasiński, zachwycił się publicznie postawą wartowników bo nie dali się sprowokować! Ktoś wprawdzie mógłby zauważyć, że rolą wartowników nie jest wcale nie dać się sprowokować. Wartownik ma strzec powierzonego mu obiektu. Pułkownik-rzecznik wyjaśnił tedy, iż warta u Grobu Nieznanego Żołnierza nie jest taką sobie zwykłą wartą. To warta honorowa. -Nowa Myśl Polska 1.02.2004.r.

Po przeczytaniu tego, przyszło mi na myśl,  że analogiczna sytuacja istnieje w zarządzie ŚZŻ AK OW. Oni również pełnią "honorową wartę" i są niewzruszeni na to co się wokoło nich dzieje. Nie reagują na głosy z własnego środowiska [czytaj list otwarty] i nie tylko!
Monika Śladewska w "Przeglądzie"   Nr11 pisze, cytuję;
Ofensywa spadkobierców tradycji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i jej bojówek, tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii, trwa od 1990 r., wtedy bowiem zarejestrował działalność Związek Ukraińców, który prezentuje roszczeniowe stanowisko wobec Polski, nagłaśnia krzywdy wyrządzone Ukraińcom podczas operacji "Wisła", szerzy pozytywny obraz UPA, tym samym zakłamując historię stosunków polsko-ukraińskich. Organ prasowy Związku "Nasze Słowo" prowadzi propagandę oskarżeń Polaków. AK, BCh oraz WiN nazywa bandytami. Związek Ukraińców w Polsce należy do Światowego Kongresu Ukraińców, który jest, jak pisze dr hab. Wiktor Poliszczuk, zakamuflowaną nadbudówką OUN, a ta dotąd nie odżegnała się od ideologii w postaci doktryny D. Doncowa.
Z chwilą ogłoszenia niepodległości Ukrainy z zagranicy wróciło kilku działaczy nacjonalistycznych i tam wznowiło działalność. W Polsce natomiast uśpione upiory wyszły z podziemia po 1989 r. i wbrew prawdzie historycznej.-Oczywiście to jest tylko fragment. Jak podają Polskie Kresyw artykule z dnia 28-08-2010 r.;
Kombinowany pomnik -Zrzeszeni w ZUwP upamiętniają zabitych we wsi, która na terenie tzw. „Zakierzońskiego Kraju” stała się matecznikiem tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii, organizacji mającej na sumieniu wymordowanie najmniej 120 tys. polskiej ludności cywilnej. W prasie padło pytanie, czy pośród nazwisk umieszczonych na tablicy pomnika nie ma czynnych członków UPA. Chodzi tu o artykuł Mariusza Kamienieckiego z 25 sierpnia zawarty w Naszym Dzienniku. Okoliczności faktycznie mogłyby na to wskazywać, natomiast wypowiedź prezesa ZUwP Piotra Tymy dla Super Nowości, regionalnego dziennika południowo-wschodniej Polski – dzień wcześniej zwiększa to prawdopodobieństwo do 99%: Sam fakt przynależności do UPA nie jest powodem do uznania kogoś zbrodniarzem, czy też niegodnym umieszczenia jego nazwiska na tablicy. Więcej można  przeczytać na; http://www.polskiekresy.pl/index.html?act=nowoscifulldb&id=143

22 sierpnia, w pobliżu nadgranicznej wsi Tudorkowice (rejon sokalski) w obwodzie lwowskim odsłonięto pomnik “ofiar terroru i deportacji Ukraińców Chełmszczyzny w latach 1938-1947″.

Jak pisał w roku 2006 w tygodniku “Nasze Słowo” (Nr 38 z 17 września) wołyński krajoznawca Leonid Mychalczuk pomnik w Tudorkowicach, na granicy Galicji i Chełmszczyzny, poświęcono “wszystkim Ukraińcom, zabitym, zamęczonym i zakatowanym przez Polaków” oraz “przymusowo deportowanym z ojczystych ziem w latach 1944-1947″.

W uroczystości wzięli udział duchowni różnych obrządków oraz władze lokalne. Wicegubernator obwodu lwowskiego Liliana Hrymska podkreślała w swoim wystąpieniu, że w życiu narodu ukraińskiego było wiele tragicznych wydarzeń, które niepokoją i dotykają najbardziej czułej struny duszy.

Środowiska probanderowskie z radością przyjęły informację, że kolejny dziennikarz “Gazety Wyborczej” otrzymał nagrodę. Tym razem wyróżniony został Marcin Wojciechowski (nie mylić z reżyserem Maciejem Wojciechowskim!), autor m.in. intelektualnego gniota pt.”Odczarować mit Kresów” oraz kilku paszkwili atakujących Kresowian,  w tym zwłaszcza moją skromną osobę.

Nagroda jest niszowa, mocno upolityczniona, a przyznaje je środowisko, które prawdę o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów chciałoby zalać betonem. No cóż, jak nagroda taki i laureat. W tym kontekście zamieszczam artykuł, który w zeszłym roku ukazał się w “Naszej Polsce”.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Można by mnożyć przykłady tego co się dzieje wokoło sprawy wołyńskiej, ale po co? Wyżej wymieniony zarząd OW ma się dobrze i stoi nadal na "warcie honorowej" nie zwracając uwagi na tych co plują i w inny sposób znieważają wołyńską historię. Rodzi się pytanie czy na tym rzeczywiscie polega ta :warta honorowa"?

A może już czas na "honorową zmianę warty" na przekazanie służby innym, którzy inaczej rozumieją i potrafią bronić tegoż honoru bez udziału policji!