Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

Halina Kownacka – Baszkiewicz urodziła się w Leduchówce powiat Dubno, Wołyń. Wychowywała się w Łucku, a potem w Kiwercach. Należała do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej i tam ukończyła kilka kursów, jak kurs wychowania fizycznego, kurs przysposobienia obronnego, kurs Czerwonego Krzyża. W 1939 r. kurs miesięczny wychowawczyń przedszkoli i kurs kierowniczek domów oświatowych w Lublinie oraz przeszkolenie pierwszej pomocy sanitarnej. Finansował to 24 Pułk Piechoty w Łucku. Najbardziej przydało się wielce w czasie wojny, kiedy to Halina została zaprzysiężoną sanitariuszką obwodu A.K. „Łąka” konspiracji w Kiwercach Inspektoratu w Łucku „Łuna”. Pod koniec sierpnia (20-tego) 1943 roku, Halina wstępuje, a właściwie skierowana zostaje do tworzącego się oddziału partyzanckiego „Łuna” dowodzonego przez por. Jana Rerutko pseudonim „Drzazga”, a miejscem pobytu oddziału była leśniczówka Hynin obok Przebraża. „Halina” ( taki przybrała pseudonim w chwili składania przysięgi) wraz z „Katią” (Katarzyna Wąsik) stanowią służbę sanitarną oddziału, a ich szefem jest student czwartego roku medycyny Stanisław Steciuk pseudonim „Piaty”. Obaj por. „Drzazga”, „Piaty” i posterunkowy Adam Linek pseudonim „Słoń” zostali skrytobójczo zamordowani przez sowietów 6/7 listopada 1943 roku w rejonie Rafałówki, niedaleko naszej kryjówki, bo też ukrywaliśmy się przed partyzantką ruską w leśnych szałasach tj. „czumach”, ale tam ich znaleźli. Okropne to było przeżycie „Haliny” patrząc na pomordowanych, tak wspaniałego kom. „Drzazgi”. A jak bardzo był przykry pogrzeb tej trójki. Bardzo to mocno przeżyła jak opowiadała. „Halina” nieustannie z torbą sanitarną uczestniczy we wszystkich akcjach bojowych oddziału na długim szlaku „Łuny” – od Przebraża, przez Pańską Dolinę, gdzie nastąpiło połączenie z oddziałem por. Józefa Malinowskiego pseudonim „Ćwik”, przez Witomierz, Kupiczów, Wołczak, Wodzinów, Siedliska, Zabłocie, by dotrzeć aż do torów kolejowych w Jagodzinie. Podczas forsowania udzielała pomocy rannej w nogę koleżance z „Łuny” Zofii Wsznieskiej – Mirskiej pseudonim „Zorika” w nocy 20/21 kwietnia 1944 roku. Przechodzi tory i całą dalszą gehennę w lasach smolarskich, Szackich, poleskich bagnach, a której tragicznym finałem było forsowanie rzeki Prypeć 27 maja 1944 roku pod podwójnym ogniem artylerii i kaemów, zarówno niemieckich, jak i sowieckich. Nawet w tak tragicznych warunkach, trwających  kilka godzin, nie zapomina o żołnierskiej przysiędze niesienia pomocy tym , którzy jej potrzebują. Robi opatrunki rannym, aż do całkowitego wyczerpania środków. Z pomocą kolegów dociera do zbawczej kładki (która sama zobaczyła mając lornetkę). Wszyscy żołnierze „Osnowy” którzy z bronią przedostali się na sowiecką stronę rzeki Prypeć, musieli składać broń, ale nikt nie podejrzewał sanitariuszki, że w swojej torbie ma ukryty pistolet. Halina go nie oddała. Fragment jej relacji następujący (dotyczy sytuacji jeszcze po tamtej stronie rzeki, czyli niemieckiej; „ …rozpacz moja i strach był tak wielki, że zachowywałam się jak wszyscy do zbawczej rzeki, do tych przyjaciół z piekła rodem. Dla mnie było wszystko policzkiem. Broń dzwoniła rzucana na stos, a tak ciężko zdobywana”.

U sowietów. Zdrowych ulokowali w wiosce na pryczach, a po kilku dniach, samochodem przewieźli w rejon Kiwerc pod namioty w lesie. „Opiekę mieli wręcz wspaniałą, bo codziennie ruski politruk w mundurze polskiego oficera i (o parodio!) uczył jak mocno kochać Ojczyznę (też relacja Haliny) przygotowując do przysięgi, którą odbierała po tygodniu „wielka trójka”, czyli gen. Berling, Zawadzki i kilku oficerów ruskich „opiekunów”. Krótko przed przysięgą, podczas koleżeńskiej pogawędki z akowcami, jak ich nazywano całkiem poprawnie i prawidłowo, Halina mając ostrą wymowę, w zacietrzewieniu wygarnęła gen. Berlingowi, że sprzedali Stalinowi nasze Kresy, nasz Wołyń, o ruskich oficerach w W.P., o podłym żarciu i jeszcze gorszych butach, w ogóle o wszystkim, co leżało jej na sercu. Efekt był taki, że wieczorem podano wspaniałą kolację-konserwy U.N.R., a następnego dnia dano umundurowanie.

Przysięga. Na czas przysięgi przyjechały rodziny z Kiwerc i Łucka. Rotę przysięgi czytał gen. Zawadzki, a w odpowiedzi było słychać jedynie niezrozumiały pomruk (Halina stała w drugim szeregu, jak mówiła i nie przysięgała tej Armii  Czerwonej; „…łzy leciały z rozpaczy i złości…”).Przysięgi nie chcieli składać, bo już ją złożyli, a godłem był Orzeł Biały w Koronie a nie jakaś tam wrona czy kura, jak nazywali akowcy , z opadającymi skrzydłami. Potem wspaniały obiad, a na zakończenie gen. Berling zwrócił się do nich, ażeby coś zaśpiewali; „..bo wiem, że partyzanci pięknie śpiewają…”, a oni choć siedzieli bardzo rozleniwieni, bez porozumienia, zgodnym chórem ryknęli; „Kresy, nasze Kresy, wiernie was będziemy strzec…( to cytat Haliny, jej relacja). Skończyli śpiewać, zapanowała wielka cisza, tylko sosny szumiały, szumiały, jakby żegnać chciały na długo, na ile?

Szpital. Halina zgłosiła się do szpitala (tam dostała przydział) do głównego lekarza majora Małacha, przydzielona na odział weneryczny(!). Warunki straszne, wręcz odrażające. Chorzy prawie ruscy. Myśli, co ona tu robi?. Jak się stąd wydostać? Pomogło jej po kilku dniach pisemne wezwanie do Sztabu Armii, gdzie ruski oficer w polskim mundurze zapytał ją czy zna rosyjski w tym języku będzie rozmawiać. Na co Halina odpowiedziała mu hardo, że jest Polką i tylko po polsku będzie rozmawiać, aczkolwiek język rosyjski zna w mowie i piśmie. Sowiet najpierw poczerwieniał, potem zzieleniał, twarz straszna dławiła go wściekłość, a po chwili skoczył do Haliny jak dziki zwierz – myślała, że ją pobije – ale nie, wypchnął tylko za drzwi, by później przez oficera służbowego dać jej skierowanie do Batalionu Karnego Fizylierek na pierwszą linię frontu. Przerażona Halina zrozumiała, że lepsze to niż łagry w Kołymie.                                                                                                                               Samobójstwo? Zdesperowana, po długich wahaniach i rozmyślaniu o wszystkim, co ją czeka, że to zemsta, rozpacz doprowadziła, że wyjęła pistolet dotychczas zachowany i zamiast w głowę, strzeliła sobie w nogę. Dobrnęła do domu i znajomy kierowca zawiózł ją na opatrunek. Zjawił się mjr. Małach. Co się z nią dzieje, a po kilku dniach wręczył zwolnienie od służby do czasu wyzdrowienia. Powiedział przy tym, że szpital posuwa się z frontem dalej, aż pod Warszawę – dalej na zachód. „Jak będziesz zdrowa to wiesz co masz robić”.                                                                                                                                                                                  Podróż  . On jej wielce pomógł w podjęciu decyzji. W taki to prosty sposób Halina została w Kiwercach, by 8-go maja 1945 roku pożegnać Wołyń, umiłowany kraj ojców, ziemię ojczystą. Wraz z matką i siostrą, w ramach wysiedlenia pojechały transportem kolejowym (wagony towarowe) do Lublina, gdzie był ojciec Haliny już w cywilu i brat jej powrócił z robót w Niemczech – i tak razem zatrzymali się w Legnicy, potem w Szczecinie i do Goleniowa, gdzie mieszka do dziś. Jest żoną Eugeniusza Baszkiewicza, ma dwóch synów i czwórkę wnuków. Jak mówiła mi, to takie zakończenie tej drogi krzyżowej zawdzięcza Bogu Najwyższemu i swojej patronce św. Teresie od Dzieciątka Jezus. Bogu dzięki.

Na podstawie relacji  Haliny Kownackiej – Baszkiewicz opracował    Roman Kucharski „Wrzos” „Krwawa Łuna” w 1998 r.

Materiał z archiwum Szczecińskiego Środowiska Żołnierzy 27 WDP  AK  .Oryginalny tytuł nadany przez autora to „Halina Kownacka-Baszkiewicz” dopisek Żołnierz 27 WDP AK, uczyniony przez redakcję.

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
465
Odsłon artykułów:
2690659

Odwiedza nas 248 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo