Drukuj
Odsłony: 6510

Ciepłe promienie wiosennego słońca to m.in. powód, by wielu mieszkańców Warszawy udało się na spacer rodzinny w zazielenione miejsca których w Warszawie niestety coraz mniej. Jednym z takich miejsc jest Skwer Wołyński (27 WDP AK). Skwer - miejsce upamiętniające bohaterstwo żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej prezentuję się nadzwyczaj okazale.

To świetne i niemal święte miejsce spotkań żołnierzy dywizji, którzy co najmniej kilka razy w roku biorą udział w  organizowanych na skwerze uroczystościach.

Gdy odebraliśmy w redakcji niepokojący telefon mieszkańca Warszawy o śladach dewastacji tego miejsca natychmiast udałem się z aparatem fotograficznym na skwer.

Dzwoniący miał rację. Oto kilka fotek i opisów tego co zastałem.

Poplamiona płyta świadczy o tym, że jest wykorzystywana jako "stół biesiadny" dla miłośników trunków niekoniecznie szlachetnych. Trudno wyjaśnić dlaczego akurat płyta stała się obiektem zainteresowania "biesiadników" gdy obok znajduje się tyle ławek.

Co prawda nie wszystkie wyglądają jak ta na fotografii obok ale są.

Nie należy też wykluczyć, że w godzinach "degustacji" bierze udział większa ilość kiperów a wówczas byłoby to usprawiedliwieniem dlaczego płyta jest w stanie w jakim jest.

Nie wiadomo kim są "miłośnicy" Skweru 27 WDP AK ale po efektach ich wizyty na skwerze można domyśleć się, że mogą to być też grupki lub grupy miejscowych kiboli dla których totalna demolka to chleb powszedni.

Porozrzucane po skwerze betonowe bloczki świadczą o ciężkiej pracy wykonanej przez nieznanych jeszcze dzisiaj dzisiaj sprawców tego wandalizmu. Nie znam się na betonowych konstrukcjach więc nie wiem czy te betonowe bloczki pochodzą z elementów zabudowy skweru czy dla umilenia spędzenia wolnego czasu zostały przywleczone z pobliskich posesji których właściciel nawet nie wie, że jego dom powoli rozkładany jest na czynniki pierwsze.

Jedno jest pewne to to, że te bloczki muszą pochodzą z jakiejś konstrukcji stanowiącej większą całość.

Inna kategorię odwiedzającą skwer są niewątpliwie "artyści" od ściennej grafiki których raczej do graficiarzy w pozytywnym znaczeniu nie można zaliczyć. Trudno też zrozumieć dlaczego upodobali sobie właśnie ten skwer pod swoją "radosną twórczość".

Przecież jadący trasą kierowcy nawet nie zdążą zwrócić uwagi na te "atrakcje" a odwiedzający skwer normalni mieszkańcy miasta nie przychodzą na skwer aż tak tłumnie by mogli stać się w domniemaniu wandali odbiorcą ich "fresków".

Z całą pewnością widać, że "plastycy" nie mają bladego pojęcia o historii jaką skwer upamiętnia.

Brawa dla MEN które dba o edukację młodzieży i wpaja w nich poszanowanie dla miejsc pamięci Narodowej bo skwer niewątpliwie do takich należy.

Nie wiem też na ile profanacja popiersia d-cy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty gen. Oliwy to szczeniacki wygłup niedostatecznie wyedukowanej młodzieży a na ile celowa "robota".

Na pewno zwrócimy się z tym do władz dzielnicy i organów porządkowych bo nie może być tak, żeby kilka lat temu oddany skwer stał się miejscem dla meneli, wandali oraz prowokatorów bo i tego nie można wykluczyć.

Gen. Kiwerski ps. Oliwa to wybitny dowódca 27 WDP AK i nie może być zgody na to, by jakieś "ktosie" robili sobie z jego popiersia obiekt żartów.

Dalszą cześć dedykuję Okręgowi Wołyńskiemu Armii Krajowej.

Skwer Wołyński (27 WDP AK) nie może być pozostawiony sam sobie i bez żadnego przynajmniej okresowego dozoru bo jeżeli taki stan się utrzyma nie będzie to miejsce przypominało skweru a miejsce spotkań dla nocnych libacji. Jest wiosna a więc zamiast grzać krzesła w siedzibie można nieco przewietrzyć się i zadbać o to, by skwer był skwerem.

Płyty zarastają trawą, stare wiązanki i wieńce walają się po skwerze a wypalone znicze straszą pustką i brakiem ręki gospodarza. Nie wszystko można zrzucić na władze miasta. Niektóre rzeczy można i trzeba załatwić choćby w minimalnym wymiarze bo tego wymaga to miejsce.

Jeżeli nikt się skwerem nie interesuje to staje się on miejscem zainteresowania dla grup które w tak zaniedbanych miejscach znajdują sobie idealny plac na uprawianie swoich niekoniecznie czystych w swojej intencji pasji.