Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

Ksiądz Antoni Kania był w okresie wojny kapelanem miejscowego oddziału AK. Posiadał pseudonim „Ketlin”, o czym wiedziało tylko kilka zaufanych i współpracujących z nim osób.[1]

Z inicjatywy księdza Kani w Hucie Starej zostały zorganizowane stałe patrole samoobrony. Na terenie wsi rozmieszczone zostały punkty alarmowe, zawieszona żelazna belka i metalowy pręt służyły do alarmowania mieszkańców. Teren wsi od wieczora do rana patrolowały 2-3 osobowe patrole.

W dniu 4 marca 1944r. do powracających z Monasterzysk: Józefa Bobika i Bronisława Romanów z Huty Starej podszedł Aleksander (?)Zajączkowski - listonosz - wywiadowca AK. W tych dniach wywiad AK zaobserwował wzmożony ruch banderowców i bulbaków (nazywanych tak od nazwiska dowódców: Stepana Bandery i Tarasa Bulbaka) a także duże zgromadzenie ich oddziałów w Jarhorowie i Wyczółkach. Zajączkowski kazał im szybko wracać do Huty uprzedzając, że tej lub następnej nocy ukraińcy mogą napaść na wieś. Po ich powrocie ostrzeżono wszystkich mieszkańców i ustalono, że wszyscy będą się chronić w petlikowskim lesie. Również inni mieszkańcy byli ostrzegani przez znajomych z okolicy ( także przez ukraińców) o mogącym nastąpić napadzie. Po zapadnięciu zmroku zaczęto opuszczać domostwa. Większość zgodnie z ustaleniem opuściła domostwa i zabrała ze sobą do przykrycia i ukrycia na śniegu białe prześcieradła. We wsi pozostało kilku patrolujących wieś mężczyzn oraz ci, którzy z różnych powodów nie zastosowali się do ustaleń i chowali się w swoich różnych skrytkach.

Do napadu doszło późnym wieczorem. Banderowcy, uzbrojeni w siekiery, widły itp. posiadali również broń palną również karabin maszynowy, nadeszli z dwóch stron: jedna grupa od strony Wyczółek a druga od Jarhorowa. W okolicy kapliczki św. Jana ustawili karabin maszynowy, obserwowani byli przez ukrytych przy cmentarzu Szymona i Bronisława Romanów, którzy próbowali zrobić użytek z posiadanego starego karabinu, ale wszystkie naboje, które posiadali okazały się niewypałami. W podobnej sytuacji znalazł się ich brat Tadeusz, który na Tłoce próbował po podaniu złego hasła przez nadchodzących banderowców strzelać z posiadanego karabinu. Na dźwięk zamka karabinowego banderowcy ostrzelali wieś z karabinu maszynowego i rozpoczęli grabież i zniszczenie. Idąc od domu do domu, palili po kolei domy, stajnie i stodoły. Jeżeli w stajni znajdowały się zwierzęta, to przed podpaleniem stajni wypuszczali je. Wyjątkowo podczas tego napadu nie mordowali kobiet i dziewczynek. Palenie i grabienie trwało całą noc, spalono prawie całą wieś, spalono również drewniany ponad 100 letni kościółek, z 200 domów ocalało ok. 28, prawdopodobnie dlatego, że stały w oddaleniu od zwartej zabudowy całej wsi. W wyniku napadu życie straciło ponad 12 osób*, zabitych lub uduszonych dymem w swoich kryjówkach. [2]

……

[1]  Z Kresów do Dębnicy Kaszubskiej- autor- Andrzej Obecny

http://www.mojemiasto.slupsk.pl/index.php?id=3520

[2]Fragment opisu za : http://forte.amuz.wroc.pl/~roman/zaglada.htm

[3] Ludobójstwo – województwo Tarnopolskie  http://www.stowarzyszenieuozun.wroclaw.pl/tarnopol_woj.htm

 

 

 

 

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

PAMIĘTAJ PAMIETAĆ

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
495
Odsłon artykułów:
2989432

Odwiedza nas 71 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo