Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

Działania bojowe 27 WDP AK w ramach operacji kowelskiej obejmują następujące fazy: przegrupowanie oddziałów dywizji, walki obronno-zaczepne w rejonie Lubomla i Włodzimierza Wołyńskiego, walki w okrążeniu, przebicie się z okrążenia.

 

29 marca 1944 r. na odprawie w sztabie dywizji we Władynopolu, dowódca dywizji mjr „Oliwa” rozważał wariant uderzenia na Luboml siłami zgrupowania „Gromada”, przy osłonie od południa przez zgrupowanie „Osnowa”.

Od 31 marca do 3 kwietnia bataliony zgrupowania „Gromada” wykonały uderzenia na miejscowości: I/50 pp na Wiszniów, II/50 pp na Maszów, II/43 pp przez Zaglinki na Chorostów. Podjęte akcje były zaskoczeniem dla nieprzyjaciela i zakończyły się sukcesem polskich oddziałów.

2 kwietnia 1944 r. Oddział niemiecki zaatakował 2 kompanię I/50 pp, stacjonującą w miejscowości Sztuń. Kontratak oddziału polskiego był zaskakujący i tak gwałtowny,

że w szeregach przeciwnika nastąpiła całkowita dezorganizacja. Niemcy wycofując się w bezładzie stracili 12 zabitych, a 28 poddało się. Zdobyto 9 km, 8 rkm, 50 kb i biedki z amunicją. Straty własne: 1 zabity, 6 rannych.

3 na 4 kwietnia 1944 r, w nocy, duży oddział z 1 brygady strzelców górskich, maszerujący z Lubomla przez Wiszniów w kierunku południowym, wszedł bez przeszkód do Sztunia. Kwaterująca we wschodniej części wsi 2 kompania I/50 pp zaatakowała Niemców. Brawurowy nocny atak wzdłuż wsi zupełnie ich zaskoczył.

Ich straty wynosiły: 52 zabitych. Zdobyto 7 km, 4 moździerze, 60 kb, 26 wozów taborowych i kuchnię polową. W zdobytych taborach znajdowała się amunicja do broni strzeleckiej i moździerzy, żywność oraz pancerfausty. Straty własne wynosiły 9 zabitych i 14 rannych.

3 kwietnia II/50 pp przeprowadził odciążającą akcję zaczepną przeciw Niemcom

zaatakował o świcie garnizon niemiecki w Maszowie. Zaskoczenie niespodziewanym atakiem i duże tempo polskiego natarcia wprowadziły panikę w szeregach nieprzyjaciela. Maszów został zajęty.

5 kwietnia Niemcy, wsparci przez artylerię, moździerze i lotnictwo, ponowili natarcie na Sztuń. Niespodziewany atak Niemców wywołał zamieszanie i panikę na stanowiskach obronnych polskich oddziałów, które w nieładzie cofały się na południe.

Niemcy zajęli Sztuń.

5 kwietnia około godz. 16 niemieckie lotnictwo przeprowadziło pierwsze ataki. Trzy samoloty zbombardowały Turówkę, Puzów i młyn w Sieliskach oraz ostrzelały wschodni skraj wsi Wierów.

7 kwietnia o godz. 16 Niemcy zbombardowali Bielin i ostrzelali wieś pociskami zapalającymi z broni pokładowej. Był to prawdopodobnie odwet za to, że rano 2 kompania I/24 pp

zorganizowała zasadzkę na oddział niemiecki maszerujący z Włodzimierza Wołyńskiego w kierunku Kowla. Oddział został rozbity, zdobyto wozy, konie i broń. Straty Niemców wyniosły 10 zabitych i 2 wziętych do niewoli.

8 kwietnia o godz. 11, od strony Radziechowa pod ogniem czołgów i nacierającej za nimi piechoty Polacy, pokonując ciężki błotnisty teren, wycofali się do Czmykosu. Czołgi niemieckie, prowadząc ogień ze swoich dział, wdarły się do wsi i dokonały wyłomu w polskiej linii obrony. W tej sytuacji batalion wycofał się z Czmykosu na południe, za rzekę Neretwę, i zajął nowe stanowiska obronne.

9 kwietnia Niemcy ponowili bombardowanie Bielina. Atakowali wieś z niskiego pułapu.

Oddziałów „Osnowy”,  od tego dnia przeszły do czynnej obrony przeciwlotniczej. W wyniku tego jeden z samolotów został zestrzelony z broni maszynowej oddziałów polskich

rozmieszczonych w Sieliskach i Wierowie. Maszyna runęła na łąki w pobliżu Wierowa. Później samoloty niemieckie zbombardowały także wieś Sieliski.

9 kwietnia o świcie, II/50 pp wycofał się do Władynopola.

Niemcy przeszli do działań zaczepnych na trzech kierunkach jednocześnie: ze Czmykosu wyszło natarcie na Pustynkę, której bronił I/45 pp; z kierunku Zaglinek przez Olesko zaatakowany został II/43 pp, broniący Staweczek; od strony Sztunia i

Rymacz Niemcy rozwinęli natarcie na Zamłynie, bronione przez I/43 pp. Natarcie na Pustynkę, wspierane czołgami szło wzdłuż grobli, po obu stronach której rozciągało się rozlewisko. Czołgi przerwały linię obrony i wjechały do wsi. Żołnierze stawiając opór zaczęli wycofywać się wśród płonących zabudowań w stronę lasów mosurskich. Wejście do akcji kompanii saperów nieco zahamowało tempo posuwania się Niemców.

Wykorzystał to dowódca batalionu, por. „Gzyms”. Zatrzymał cofającą się 1 kompanię, która po uporządkowaniu przeszła do kontrataku. Natarcie piechoty niemieckiej załamało się. Oddziały przeciwnika zaczęły wycofywać się na północny skraj wsi. Również czołgi zawróciły i odjechały w kierunku Czmykosu. Około godz.14 I/45 pp odzyskał swoje pierwotne pozycje, a piechota niemiecka wycofała się do Czmykosu. Pustynka została utrzymana.

9 kwietnia Niemcy wyszli z Czmykosu, zajęli Olesk i przy wsparciu artylerii rozwinęli natarcie na Staweczki. Batalion, który dopiero o świcie 9 kwietnia wszedł do wsi zaskoczony siłą niemieckiego natarcia, wycofał się ze Staweczek. Po ochłonięciu i otrzymaniu wsparcia ognia moździerzy sowieckiego oddziału partyzanckiego przeszedł do kontrataku i wyparł Niemców, którzy wycofali się na linię traktu przebiegającego przez Olesk.

Około godz. 16 Niemcy podjęli kolejne natarcie na Staweczki. Ataku tego batalion nie wytrzymał i wycofał się 2 km na południe od Staweczek, gdzie zajął nowe stanowiska obronne. 9 kwietnia zaatakowany został z dwóch kierunków I/43 pp, który stacjonował w Zamłyniu.

Przewaga techniczna i liczebna Niemców była przytłaczająca. W tej sytuacji batalion wycofał się z wioski i zajął pozycje obronne na zalesionym wzgórzu na południe od Zamłynia.

Z 8 na 9 kwietnia 1944 r. w nocy dywizja otrzymała zrzut broni i sprzętu wykonany przez jeden samolot pilotowany przez załogę polską. Ze stacjonującego w Brindisi 148 Dywizjonu do Zadań Specjalnych (wchodzącego w skład 334 Skrzydła do Zadań Specjalnych) wystartowało wówczas 17 samolotów, w tym 7 załóg polskich. Dwa samoloty miały wykonać zrzut na placówkę położoną w Okręgu Lubelskim AK p.k. „”Wilk”. W rzeczywistości oba samoloty skierowano na tzw. „bastion Polana” położony 17 km na południowy wschód od Lubomla, a więc do rejonu walk 27 WDP AK. Załoga kpt. naw. S. Daniela odnalazła „Polanę” i wykonała na nią zrzut, natomiast załoga drugiego samolotu por. naw. A. Błażewskiego nie odnalazła zrzutowiska, skierowała się na placówkę „Wilk” i tam wykonała zrzut.

Zrzut na „bastion Polana” utrzymywany był w tajemnicy przed dowództwem brytyjskim, gdyż władze brytyjskie zastrzegły sobie prawo do udzielania ewentualnej zgody na zrzuty na tereny położone na wschód od linii Curzona. Ze względu na to, iż takiej zgody nie uzyskano, komendant Bazy Przerzutowej mjr Jaźwiński podał Anglikom jako cel, placówkę „Wilk” położoną w pobliżu rejonu walk 27 WDP AK, ale już na zachód od Bugu.

10 kwietnia nasiliły się ataki lotnictwa niemieckiego na oddziały polskie stacjonujące w Marianówce i Sieliskach. Jednocześnie ożywiła się działalność patroli niemieckich z kierunku Włodzimierza Wołyńskiego i Uściługa. Od strony Werby Niemcy rozpoczęli natarcie

na Antonówkę, bronioną przez 2 kompanię I/24 pp. Atak Niemców został odparty, przy czym do niewoli wzięto 6 żołnierzy Wehrmachtu. Wychodzący z Uściługa silny oddział niemiecki zajął wieś Połomiane, w związku z czym do Stęzarzyc skierowano 1 kompanię I/23 pp z

zadaniem osłony tego kierunku.

10 kwietnia 1944 r. około godz. 9 Niemcy rozpoczęli natarcie na dwóch kierunkach jednocześnie: na stanowiska obronne I/50 pp i II/43 pp. Po godzinie zaciętej walki niemieckie natarcie załamało się. Za cofającymi się Niemcami do kontrataku poderwał się I/50 pp, który osiągnął południowy skraj Staweczek. Nie mając wsparcia na prawym skrzydle ze strony II/43 pp, wyhamował natarcie i wycofał się na pozycje wyjściowe w rejonie wzgórza 188. Nowa sytuacja, jaka powstała po utracie Staweczek, wymagała niezwłocznego zamknięcia kierunku Owłoczym, Turyczany. W tym celu dowódca północnego zgrupowania mjr „Kowal” skierował do Owłoczyma (kluczowej pozycji na tym kierunku) II/43 pp.

O godz. 14 Niemcy podjęli kolejne natarcie na stanowiska obronne oddziałów dywizji.

Atak na pozycje I/50 pp poprzedziło bombardowanie przez samoloty. Atak został odparty. Jednocześnie Niemcy zaatakowali I/45 pp, broniący Pustynki. Natarcie wspierał ogień artylerii i czołgów. I/45 pp we współdziałaniu z II/50 pp, zajmującym stanowiska obronne na przedpolu Władynopola, załamał natarcie Niemców na tym kierunku. Zaatakowany został także II/43 pp, który nie zdążył jeszcze umocnić się w Owłoczymie. Pod naporem znacznych sił niemieckich,

wspieranych przez czołgi, batalion wycofał się ze wsi i zajął stanowiska w rejonie wzgórza 209. Ponownie zaatakowany przez Niemców, wycofał się w kierunku Czesławowa.

Odwołano rozkaz o przejściu dywizji za Turię. Rozkaz ten nie dotarł do II/43 pp, który już maszerował na wschód. Przeszedł przez most na Turii w Hajkach i dotarł do miejscowości Mokrzec, gdzie został czasowo internowany przez Sowietów.

Dowódca dywizji postanowił podjąć próbę przejęcia inicjatywy jednocześnie na dwóch kierunkach: północnym, w rejonie działań „Gromady”, i południowym, w rejonie działań „Osnowy”.

O świcie 12 kwietnia oddziały polskie zaczęły zajmować pozycje wyjściowe do natarcia. Zgodnie z ustalonym ze stroną sowiecką planem w natarciu miały wziąć udział cztery bataliony

polskie ze zgrupowania „Gromada” i dwa szwadrony 54 pułku kaw. gw. Natarcie miała wspierać artyleria sowiecka.

Około godz. 11 ruszyło natarcie na całej linii. I/45 pp nacierał dwiema kompaniami wzdłuż grobli prowadzącej do szosy Czmykos -Owłoczym. Po całodniowych ciężkich walkach oddziały dywizji utrzymały pozycje wyjściowe, jakie zajmowały 12 kwietnia rano. Zarysowująca się przewaga nieprzyjaciela wskazywała jednak, że próba przejęcia inicjatywy na kierunku północnym nie powiodła się. Działania Niemców wyraźnie zmierzały do okrążenia oddziałów dywizji.

Z 12 na 13 kwietnia 1944 r.  w nocy, dowódca 27 WDP AK ppłk Jan Kiwerski „Oliwa” spotkał się w Turzysku z gen. Gromowem, dowódcą części sił sowieckich pod Kowlem. Dowódca 27 WDP AK zwrócił się z prośbą o pozwolenie na wycofanie oddziałów dywizji z zagrożonego terenu i zajęcie obrony wzdłuż wschodniego brzegu Turii; wsparcie działań dywizji ogniem artylerii i innym sprzętem wojskowym; wycofanie dywizji poza linię frontu i przeformowanie jej na regularną jednostkę polską (zgodnie z depeszą komendanta głównego AK).

Gen. Gromow negatywnie odniósł się do tych propozycji i nie wyraził zgody na wycofanie dywizji na wschód i jej reorganizację. Polecił, by pozostała w dotychczasowym rejonie i prowadziła walki obronne w masywie lasów mosurskich, ziemlickich i stęzarzyckich,

bez względu na skutki. 54 pułkowi kaw. gw. rozkazał ubezpieczać łuk rzeki Turii w rejonie Stanisławowa. Z rozmowy wynikało, że w przyszłych działaniach dywizji nie należało liczyć na żadną doraźną pomoc ze strony regularnej armii sowieckiej.

W tym czasie tj. w nocy z 12 na 13 kwietnia, na linii frontu oddziałów „Gromady” dalej toczyły się walki. Około północy Niemcy huraganowym ogniem artylerii rozpoczęli natarcie na Pustynkę. Niemcy zajęli Pustynkę, a batalion wycofał się na nowe stanowiska w rejonie

skrzyżowania dróg z Pustynki do Władynopola.

13 kwietnia zdobywano i tracono Pustynkę.

W późnych godzinach popołudniowych 13 kwietnia Niemcy rozpoczęli natarcie na wszystkich odcinkach obrony „Gromady” z użyciem czołgów, piechoty i artylerii. Jednocześnie zaatakowali

stanowiska: I/45 pp na południu od Pustynki, II/50 pp na przedpolu Władynopola, I/50 pp pod Staweczkami, III/50 pp w Stawkach, II/43 pp na wschód od Stawek i 54 pułk kaw. gw. w rejonie wzgórza 209.

Dowódca dywizji nie podjął tej walki. Bataliony otrzymały rozkaz wycofania się na skraj lasów mosurskich, do rejonu Janin Bór.

Rano 14 kwietnia oddziały dywizji otrzymały rozkaz przejścia do nowych rejonów obrony.

14 i 15 kwietnia na odcinkach obrony zgrupowania „Gromada” panował spokój, bataliony umacniały się w osiągniętych rejonach.

14 kwietnia lotnictwo niemieckie bombardowało stanowiska 1 kompanii I/23 pp w

Stęzarzycach. Z kierunku Bielina nieprzyjaciel zaatakował I/24 pp broniący się w Sieliskach. W tej sytuacji dowódca batalionu siłami 1 kompanii związał atakujących Niemców od czoła, a 2 kompanią uderzył w skrzydło nacierającego przeciwnika i zmusił go do wycofania się. O świcie 15 kwietnia 1 kompania I/23 pp ponownie była bombardowana przez 12 samolotów niemieckich, a po południu wyparła Niemców usiłujących przejść groblą w kierunku Stęzarzyc.

Rano Niemcy zaatakowali również I/24 pp w Sieliskach. Z uwagi na znaczną przewagę liczebną przeciwnika, batalion, wiążąc częścią sił atakujących Niemców, wycofał kolejno swoje pododdziały z walki i zajął nowe stanowiska obronne w rejonie Zabłocia.

15 kwietnia 1944 r. na kierunku zgrupowania północnego „Gromada” Niemcy zajęli:

Zamłynie, Sztuń, Czmykos, Zaglinki, Olesk, Ziemlice, Pustynkę, Władynopol, Staweczki, Stawki, Owłoczym, Turyczany i doszli do Hajek, gdzie opanowali przeprawę mostową na Turii. Na kierunku zgrupowania południowego „Osnowa” osiągnęli miejscowość Ruda -Zamosty i opanowali kolejną przeprawę mostową na Turii.

15 kwietnia na naradzie wojennej zaakceptowano jednak koncepcję dowództwa 54 pułku kaw. gw. przebijania się w kierunku wschodnim za Turię. Przebicie okrążonych oddziałów miało być wspomagane przez wojska sowieckie działające po drugiej stronie frontu, i to właśnie zadecydowało o przyjęciu takiego rozwiązania. W ramach tej koncepcji rozpatrywano możliwość przebijania się na Hajki lub Zamosty. Kierunek na Zamosty, według oceny dowództwa dywizji, zapewniał większe prawdopodobieństwo przebicia się, dlatego zdecydowano utrzymać Pisarzową Wolę oraz drogę wyprowadzającą bezpośrednio na Turię.

16 kwietnia 1944 r. Niemcy rozpoczęli działania zaczepne, zmierzające do likwidacji okrążonych oddziałów. Batalion podjął walkę, ale naciskany przez nieprzyjaciela, cofnął się głębiej do lasu. Niemcy wznowili  atak po południu. Polski kontratak pozwolił na odzyskanie utraconych pozycji.

Generalnie jednak sytuacja oddziałów dywizji była krytyczna. Świadczą o tym dwie kolejne alarmujące depesze radiowe do Centrali.

16 kwietnia 1944 r. dowódca dywizji meldował: „Sowieci odeszli dziś w nocy na wsch. brzeg Turii. Jesteśmy otoczeni w terenie, z którego jest wyjście tylko przez cieśniny. Prawie zupełnie bez amunicji. Proszę o pomoc. Oliwa.”

17 kwietnia1944 r.: „Jesteśmy ściśnięci w lasach na wsch. od rej. Korytnica - Kładniów. Całkowity brak łączności z Czerwoną Armią. Proszę o wiadomości z frontu i amunicję rosyjską. Proszę o łączność radiową z Moskwą. Oliwa.” Dalszy opór w lasach mosurskich stał się niemożliwy.

18 kwietnia. . W tym dniu, około godz. 11.00 w pobliżu pozycji batalionu "Jastrzębia" zginął ppłk "Oliwa". Nieoczekiwana śmierć dowódcy, stanowiła dowód, w jak ciężkim położeniu znalazła się dywizja.

W nocy z 18 na 19 kwietnia 1944 r. mjr „Kowal”, który objął dowództwo dywizji, wydał rozkaz oderwania się oddziałów od nieprzyjaciela i marszu na północ, do rejonu koncentracji dywizji w lasach przy trakcie drogowym Murawa - Zamłynie.

20 kwietnia poświęcono na przygotowania do długiego marszu oraz decydującego uderzenia w celu przebicia się z okrążenia.

Cała kolumna liczyła 7 tysięcy ludzi i 500 koni.

20 kwietnia około godz. 20 kolumna ruszyła. Pomimo wystawionych posterunków

żandarmerii, które kierowały oddziały na wyznaczoną trasę, kolumna rwała się, niektóre oddziały błądziły, przez co tempo marszu było bardzo małe. W momencie przeprawiania

się II/43 pp Niemcy rakietami oświetlili teren i otworzyli ogień do przechodzącego batalionu.

Zamieszanie było ogromne, oddziały przemieszały się, a kolumna uległa rozproszeniu. Ogień niemiecki od Zamłynia nasilał się. Oczekująca na przeprawę 1 kompania I/23 pp uderzyła na bunkry w Zamłyniu i związała Niemców walką. Pozwoliło to pozostałym oddziałom ruszyć do przodu i przejść przez rzekę. Straconego czasu nie dało się jednak nadrobić. Zbliżał się świt. Niemcy, zaalarmowani na całej linii, otworzyli z bunkrów morderczy ogień do zbliżających

się do torów oddziałów. Jednocześnie od Lubomla nadjechał pociąg pancerny i zagrodził drogę przez tory. Pod ogniem broni maszynowej i dział pociągu pancernego oddziały polskie i sowieckie wycofały się z zasięgu ognia i przeszły do lasów pod Zamłyniem i Rakowcem.

Kolumna czołowa w sile pięciu batalionów, która po przejściu przez Neretwę utraciła łączność z pozostałą częścią sił dywizji, pokonała tory kolejowe w Terebejkach prawie bez walki i maszerowała w kierunku miejscowości Sokół.

20 na 21 kwietnia 1944 r. w nocy po stoczeniu boju pod Sokołem oddziały dywizji, które przebiły się z okrążenia zatrzymały się w lesie 4 km na południowy wschód od Smolar Rogowych na odpoczynek.

21 na 22 kwietnia oddziały, które poprzedniej nocy nie przeszły przez tory za

kolumną czołową ponowiły próbę przebicia się, jednakże nie w rejonie Torebejek, lecz bardziej w lewo między Starym i Nowym Jagodzinem. Niekompletne bataliony: I/23 pp, I/24 pp oraz grupy rozproszonych żołnierzy z innych oddziałów, podjęła dalszy marsz i 22 kwietnia dołączyła w Smolarach Rogowych do pierwszego rzutu dywizji .

W tym samym czasie próbę przebicia się podjął dowódca II/50 pp por. „Jastrząb”. Oddział, liczący około 300 ludzi, zbliżył się do torów w rejonie Jagodzina już po przejściu batalionów 23 i 24 pp. Ale Niemcy ochłonęli z zaskoczenia i skupili cały ogień na podchodzącym do torów batalionie. W takiej sytuacji przejście przez tory stało się niemożliwe. Batalion wycofał się do lasów mosurskich, pozostał w okrążeniu, ale nie zaprzestał walki.

22 kwietnia oddziały wyruszyły w kierunku Smolar Rogowych. Ponieważ miejscowość ta zajęta była przez oddziały partyzantki sowieckiej, oddziały polskie skierowano do rejonu Smolar Stoleńskich.

24 kwietnia 44 r. mjr T. Sztumber-Rychter Żegota” meldował w depeszy do dowódcy AK : „Znajdujemy się na 15 km płd. jeziora Świtaź. Dysponuję  siłą około 7 baonów”.

25 kwietnia rozpoczął się ostrzał artyleryjski miejscowości Smolary Stoleńskie, a jednocześnie piechota węgierska, wsparta czołgami, przypuściła atak na Smolary Świtaskie i Holadyn.

25 na 26 kwietnia oddziały dywizji rozpoczęły marsz w kierunku wschodnim. Minęły miejscowość Hupały oraz Pereszpę i zbliżyły się do traktu drogowego Luboml - Szack.

28 kwietnia rano kontynuowano marsz kierując się do lasów szackich. W miejscowości Wilica przekroczono most na Prypeci i zatrzymano się na postój. Następnego dnia podjęto dalszy marsz w kierunku północnym i osiągnięto kompleks lasów szackich.

30 kwietnia 1944 r. po przybyciu do lasów szackich i zajęciu wyznaczonych rejonów mjr „Żegota” meldował dowódcy AK w depeszy.: „Znajdujemy się w kompleksie lasów płn. wsch. Jezioro Świtaź”.

Dywizja, pozostawiona w masywie lasów mosurskich, ziemlickich i stęzarzyckich, bez

żadnego wsparcia ze strony regularnej armii sowieckiej, prowadziła w dniach 13-19 kwietnia 1944 r. ciężkie walki obronne w okrążeniu. W dniach 20-22 kwietnia oddziały dywizji przebiły się z okrążenia i wyszły do rejonu na północ od Lubomla. Mimo poniesionych dużych strat dywizja nie została rozbita, a po odpoczynku zdolna była do podjęcia dalszej walki.  Walki 27 WDP AK, prowadzone w ramach operacji kowelskiej bez przerwy przez trzy tygodnie, należy zaliczyć do najcięższych walk dywizji. Poległo w nich, a także w czasie przebijania się z okrążenia około 350 żołnierzy, 160 było rannych, 170 dostało się do niewoli, a około 1600 uległo rozproszeniu.

Źródła:

[1] Władysław Filar: DZIAŁANIA 27 WOŁYŃSKIEJ DYWIZJI PIECHOTY

ARMII KRAJOWEJ Warszawa, kwiecień 2011 r.

[2] Józef Turowski, Pożoga. Walki 27 Wołyńskiej Dywizji AK, Warszawa 1990

 

Z naszej Kresowej gazety http://ksi.kresy.info.pl str. 2

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

PAMIĘTAJ PAMIETAĆ

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
498
Odsłon artykułów:
3065848

Odwiedza nas 147 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo