Drukuj
Kategoria: Aktualności
Odsłony: 5215

Szczecińskie środowisko byłych żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK przy znaczącym wsparciu szczecińskiego oddziału IPN w dniu 24 czerwca br. Zorganizowało sesję pt. „Rzeź wołyńska 1943”. Sala w budynku IPN przy ul. Piotra Skargi 14,zapełniła się całkowicie przed godziną 16.00, a spora grupa osób przysłuchiwała się z korytarza. Miałem możliwość uczestniczenia w tym spotkaniu i muszę się podzielić z czytelnikami  wrażeniami zarówno własnymi , jak i innych uczestników których opinii wysłuchałem w trakcie dyskusji i po spotkaniu. Miłym zaskoczeniem dla wszystkich była obecność dwóch  Wicemarszałków  Województwa Zachodniopomorskiego: Jan Krawczuk i Andrzej Jakubowski.

W trakcie sesji został wygłoszony referat na temat Samoobron na Wołyniu i pokazano film dokumentalny zrealizowany przez TV Sudecką i IOH pt. „Zapomnij o Kresach”. Sesję  otworzył p.o. Naczelnika OBEP dr Paweł Skubisz. Głosy zabrali  między innymi Wicemarszałek Województwa Zachodniopomorskiego Jan Krawczuk, podkreślając potrzebę organizowania  większej liczby takich sesji w których otwarcie mówi się o historii wcześniej zakazanej. Natomiast prezes  Szczecińskiego Środowiska Żołnierzy 27 WDP AK  Jerzy Mużyło , powiedział między innymi, że jest to pierwszy krok zmierzający w kierunku  „godnych” obchodów zbliżającej się 70-tej rocznicy „Ludobójstwa na Kresach”

Referat przygotowany przez młodego pracownika IPN omawiający działalność Samoobron na Wołyniu spotkał się z bardzo przychylnym przyjęciem ze strony obecnych, chociaż nie obyło się bez uwag ze strony zarówno żyjących jeszcze świadków historii , jak i przedstawicieli młodego pokolenia. Poświęcenie zbyt wiele czasu  Samoobronie Przebraża,  w znacznym stopniu zubożyło referat  zatytułowany „Samoobrona Wołynia”. Zabrakło wielu elementów bardzo istotnych , a leżących u podstaw historii samoobrony na wymienionym obszarze. Sądzę, że gdyby nie pośpiech ze strony organizatorów (IPN) obecni na Sali członkowie różnych oddziałów samoobrony  powiedzieli by znacznie więcej niż znalazło się w prezentowanym materiale. Trzeba jednak oddać prawdę  młodemu referentowi, że przyznał się , że dopiero rozpoznaje ten temat i chętnie będzie go pogłębiał. Jest to bardzo optymistyczne dla przyszłości tego tematu, który na dzień dzisiejszy nie jest do końca opracowany, a w dotychczasowych opracowaniach natrafić można na pewne „mity” czy przebarwienia odbiegające od rzeczywistości. Na przykładzie tego referatu wyraźnie widać, jak mało jest, może nawet wcale na temat prawdziwych początków powstawania oddziałów samoobrony ludności polskiej na Wołyniu, a o jej końcu nikt konkretnie nie pisze, poza sporadycznymi przypadkami. A chodzi tu o okres powtórnej okupacji sowieckiej na Wołyniu , a przecież po przejściu frontu napady OUN-UPA  wcale nie ustały. Rok 1944 dla wielu naszych rodaków zapisał się krwawymi zgłoskami w życiorysie. Mobilizacja 27 WDP AK i później pobór do armii Berlinga, pozbawił miejscowości polskie jakiejkolwiek obrony przed nacjonalistami ukraińskimi. O tym wszyscy zapominają, albo nie chcą pamiętać, a trzeba było się bronić.  Młody historyk starając się być obiektywnym korzystał  również z kontrowersyjnych opracowań np. pana Motyki, co dla pokoleń kresowych jest trudnym do przyjęcia.  Po referacie nastąpiła projekcja filmu „Zapomnij o Kresach”,  poprzedzona  wprowadzeniem pana Piotra  Szelągowskiego , jak doszło do nakręcenia się tego  dokumentu. Po  tym  podjęto dyskusję na temat” Ludobójstwa”. Głos w dyskusji zabrało kilkanaście osób; między innymi Wicemarszałek woj. Zachodniopomorskiego Andrzej Jakubowski, Prezes koła 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK Jerzy Mużyło,  Piotr  Szelągowski, Prezes TMLiKPW w Szczecinie Krzysztof Szczur, a także inni zgromadzeni goście. W tym miejscu muszę z uznanie wspomnieć o licznej i aktywnej grupie członków Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Wołynia. Piotr Szelągowski dzieląc się swoimi smutnymi spostrzeżeniami o podzielonych szeregach Kresowian trafił w czuły punkt  i wielu ze zgromadzonych przyznało mu rację. Krzysztof Szczur mówiąc o inicjatywie pomnika w Szczecinie nie krył żalu, z powodu braku wsparcia. Jedno co należy wyraźnie powiedzieć, to, że  szczecińskie Środowisko Kresowe dysponuje , bez wątpienia, znacznym potencjałem osobowym, ale nie do końca wykorzystanym. Niestety nie jest to odosobniony przypadek  oceniając  obecna  sytuację w całym kraju. Z relacją  wizualno- dźwiękową   opracowana przez Piotra Szelągowskiego warto zapoznać się :  http://bezprzesady.pl/aktualnosci/w-szczecinskim-ipn-o-ludobojstwie-na-polakach.