Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

Akcja   za   Stochodem
Rozpoznanie terenów położonych na wschód od rzeki Stochód wykazało, że znajdują się tam znaczne siły UPA, zagrażające zgrupowaniu „Gromada". Aby przeciwdziałać temu, postanowiono przeprowadzić akcję zaczepną za Stochód w kierunku na miejscowość Szczurzyn. Do akcji wydzielono oddziały partyzanckie „Sokoła" i „Jastrzębia" oraz po jednej kompanii z oddziałów „Trzaska", „Siwego" i „Łuny". Wieczorem 29 stycznia 1944 roku oddziały przekroczyły rzekę Stochód i marszem ubezpieczonym zbliżyły się do wsi Babie. Wywiązała się walka między czołowym oddziałem polskim a oddziałem UPA stacjonującym we wsi, w czasie której ukraińska ludność cywilna nie atakowana ze strony polskiej, w panice opuszczała wieś, kierując się w stronę Szczurzyna. Również oddział UPA wycofał się wkrótce ze wsi.
Po opanowaniu wsi Babie oddziały polskie zaatakowały Szczurzyn. Natarcie polskich oddziałów, prowadzone z kilku kierunków, przełamało silny opór broniących się oddziałów UPA. Przeciwnik stopniowo wycofał się ze wsi z ludnością cywilną. Rankiem 30 stycznia 1944 roku na powracające z akcji polskie oddziały w pobliżu wsi Babie zorganizował zasadzkę duży oddział UPA. Zamieszanie wśród polskich oddziałów, powstałe w wyniku zaskoczenia, zostało szybko opanowane. Kontratak oddziału konnego ppor. Jerzego Neu-mana „Hińczy", z jednoczesnym wyjściem na skrzydło, zmusił oddział UPA do panicznego odwrotu. Oddziały polskie bez przeszkód powróciły na zachodnią stronę Stochodu.
Akcja ta może nie miała dużego znaczenia wojskowego, nie przyczyniła się bowiem do zniszczenia sił UPA znajdujących się bezpośrednio za Stochodem. Napotkane oddziały UPA unikały rozstrzygających walk i szybko wycofywały się z zagrożonych pozycji. Wypad oddziałów polskich za rzekę Stochód był raczej demonstracją siły, która w każdej chwili mogła przeciwstawić się terrorowi w stosunku do ludności polskiej. I pod tym względem spełniła swoje zadanie.

Bój   w   Kratach
Na początku 1944 roku zaistniała pilna potrzeba rozpoznania terenów położonych na północ od Włodzimierza Wołyńskiego pod kątem możliwości zorganizowania tam zrzutowiska. Rozpoznanie miał przeprowadzić oddział partyzancki „Łuna", dowodzony przez por. Zygmunta Kulczyckiego „Olgierda", przy współdziałaniu z oddziałem ppor. Władysława Cieślińskiego „Piotrusia". Oddział „Łuna" wyruszył z Jezierzan 10 stycznia 1944 roku osłaniany do linii kolejowej Kowel-Włodzimierz Wołyński przez oddział por. Władysława Czer-mińskiego „Jastrzębia". W miejscowości Błażenik, udając oddział UPA, podstępem rozbrojono placówkę ukraińską, przeprawiono się przez rzekę Turię i o świcie 11 stycznia 1944 roku osiągnięto małą osadę Kraty. Tu oczekiwał już od 10 stycznia 1944 roku oddział „Piotrusia", który przybył z Marianówki, aby ubezpieczyć i przygotować kwatery dla oddziału „Łuna". W czasie gdy oddział „Łuna" wypoczywał po wyczerpującym marszu, został niespodziewanie zaatakowany przez silny oddział UPA, którego część wdarła się do wsi. Po wyparciu upowców ze wsi, oba oddziały zajęły stanowiska obronne, odpierając trzy kolejne ataki oddziału UPA, podejmowane coraz większymi siłami. Po kilkugodzinnej walce oddział UPA wycofał się w kierunku Stawek. Straty w polskich oddziałach wynosiły 4 zabitych i 3 rannych33. Wieczorem oddziały polskie zwinęły obronę i nad ranem 12 stycznia 1944 roku przybyły do Marianówki. Oddział „Łuna" zajął kwatery we wsi Smolary, zachowując pełne pogotowie bojowe.
Bój stoczony w miejscowości Kraty wskazał na obecność na tym terenie dużych sił UPA, przez co przekreślił możliwości zorganizowania tam zrzutowiska. Wieczorem 12 stycznia 1944 roku oddział „Łuna" wyruszył w powrotną drogę i w połowie następnego dnia zatrzymał się w kolonii Wierzbiczno na dwudniowy odpoczynek. 15 stycznia 1944 roku oddział powrócił do Jezierzan.

18 stycznia 1944roku do zgrupowania "Osnowa" dotarła wiadomość o opuszczeniu Włodzimierza Wołyńskiego przez Niemców i koncentracji oddziałów UPA z zamiarem uderzenia na Miasto. W tym czasie przebywało tam wielu Polaków, uciekinierów z okolicznych miejscowości. W tej sytuacji por. Sylwester Brokowski „Bogoria", pełniący obowiązki dowódcy /grupowania „Osnowa", zdecydował się uderzyć na Włodzimierz Wołyński. Do wykonania powyższego zadania wyznaczone zostały oddziały „Piotrusia", „Lecha" i „Jarosława", każdy w sile kompanii. Wieczorem 18 stycznia 1944 roku oddziały wyruszyły w kierunku Włodzimierza Wołyńskiego i zatrzymały się w odległości około 2 km od koszar przedwojennego 23 pp. W nocy, z niewyjaśnionych powodów „Bogoria" odwołał rozkaz ataku na miasto. Około południa 19 stycznia 1944 roku schwytano jeńców z oddziału UPA, którzy zeznali, że z Gnojna wychodzi właśnie duże zgrupowanie UPA, aby uderzyć na bazę samoobrony polskiej w Bieli-nie. Por. „Bogoria" postanowił uprzedzić atak oddziałów UPA, uderzając niezwłocznie na zgrupowanie UPA w Gnojnie. W miejscowości Ludmiłpol, odległej o 1,5 km od Gnojna, doszło do starcia z sotnią UPA, która zaskoczona niespodziewanym atakiem została rozproszona. Ale zaalarmowane zostały główne siły UPA w Gnojnie. Nacierające polskie oddziały napotkały silne umocnienia i dobrze zorganizowaną obronę przeciwnika. Podejmowane próby przełamania obrony oddziałów UPA nie dały rezultatu. W nocy oddziały polskie wycofały się z Gnojna i przez Helenówkę Werbską, Kalinówkę, Stasin i Rado wieże powróciły do Bielma i Sielisk.
Obie akcje podjęte przez stronę polską, na Włodzimierz i na Gnojno, nie powiodły się. Było w nich wiele improwizacji. Niedostateczne rozpoznanie sił przeciwnika doprowadziło do tego, że nie uzyskano zaskoczenia, a trzy polskie oddziały, stanowiące siłę trzech niepełnych kompanii, uderzały z marszu na 500-osobowy oddział UPA będący w obronie i dysponujący ciężką bronią maszynową i moździerzami. Oddział UPA z Gnojna, ośmielony odniesionym sukcesem, przeszedł 25 stycznia 1944 roku do działań ofensywnych z zamiarem zniszczenia polskiej bazy samoobrony w Bielinie. Zaatakował Helenówkę, a następnie osiągnął Antonówkę-Borek, Stefa-nówkę, Andresówkę i Białozowszczyznę, dochodząc do traktu drogowego Włodzimierz Wołyński-Kowel. Pod wieczór do walki przeciwko oddziałowi UPA weszły dwa polskie oddziały: „Lecha" i „Jarosława". Wykorzystując znajomość terenu, brawurowym natarciem zmusiły przeciwnika do odwrotu. Mimo odparcia ataku oddziału UPA, zwycięstwo nie cieszyło, duże straty poniosła bowiem ludność

13 kwietnia 1944 roku wieczorem oddziały zgrupowania „Gromada" oderwały się od nieprzyjaciela i ześrodkowały rejonie lasów Janin Bór. Tu przystąpiły do organizowania obrony. Jednocześnie wysłano w teren patrole w celu rozpoznania dalszych zamiarów nieprzyjaciela.
Na naradzie dowództwa dywizji z udziałem dowódców oddziałów sowieckich uzgodniono nową linię obrony. Biegła ona wzdłuż północnego skraju lasów mosurskich, a na południu wzdłuż pasa rozległych bagien, ciągnących się na północny wschód i zachód od Zabłocia. 14 kwietnia rano oddziały dywizji otrzymały rozkaz przejścia do nowych rejonów obrony.
I/43 pp pozostał w dotychczasowym rejonie Kniaź Bagna i kontrolował trakty Zamłynie-Murawa oraz Zamłynie-Wysock. Dla wzmocnienia lewego skrzydła ugrupowania dywizji i utrzymania lasów zamłyńskich i ziemlickich (stanowiły one bowiem punkt wyjścia do ewentualnego przebijania się w kierunku północnym) do Ziemlicy skierowano I/50 pp. Zajął on stanowiska na zachód od wsi, zamykając dostęp do lasów ziemlickich. Do Ziemlicy skierowano także III/50 pp, ale w czasie marszu zawrócono go i skierowano do rejonu Mosur. Próba wejścia do wsi nie powiodła się, gdyż byli tam już Niemcy. Wobec tego III/50 pp zajął stanowiska obronne na południowy zachód od wsi, po lewej stronie drogi prowadzącej z Mosuru do Stęzarzyc.

20 lipca Armia Czerwona sforsowała Bug i zaczęła zajmować Lubelszczyznę. W zaistniałej sytuacji (wycofywanie się wojsk niemieckich) dowództwo Dywizji rozpoczęło przygotowywanie uderzenia na Lublin w ramach Akcji „Burza”. 22 lipca mjr "Żegota" przywiózł z Komendy Okręgu zadania akcji "Burza" na Lubelszczyźnie, jakie postawiono przed Dywizją. Batalion I/45 pp "Gzymsa" w zasadzce rozbił kolumnę Niemców pod Firlejem. Bataliony II/43 pp "Hrubego" i II/50 pp "Jastrzębia", współdziałając z miejscowym oddziałem AK, opanowały Lubartów. Nocą batalion "Jastrzębia" obsadził Michów, batalion I/43 pp "Korda" opanował Kock zaś batalion I/50 pp "Sokoła" zajął Koniaków i Kozłówkę. Zablokowano ruchy Niemców we wszystkich kierunkach. Około południa 23 lipca do Lubartowa wkroczyły jednostki 3 Korpusu Armii Czerwonej (1 Front Białoruski), a po południu przybyły oddziały AL ppłk. Korczyńskiego (uwolnione przez wojska sowieckie z okrążenia w lasach parczewskich). Na skutek jego żądań, dowództwo dywizji usunęło swoje oddziały z Lubartowa, koncentrując je w rejonie Kaniówki, Kozłówki i Siedlisk. Z dowództwem korpusu sowieckiego ustalano zasady dalszej walki z Niemcami.

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
464
Odsłon artykułów:
2665409

Odwiedza nas 88 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo