Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

  Przejście Bugu Po udanej przeprawie przez Bug mjr „Żegoty” i 1 kompanii I/45 pp., po wschodniej stronie Bugu pozostał drugi rzut kolumny sztabowej pod dowództwem kpt. Tadeusza Klimowskiego „Ostoji” w składzie: 2 kompania I/45 pp., warszawska kompania saperów, kompania łączności i żandarmeria. Pododdziały stacjonowały w rejonie miejscowości Huta. Wysyłane w teren patrole bezskutecznie usiłowały uchwycić pozostałe dwie kolumny - „Kowala” i „Gardy”. W lasach miedniańskich obozowały sowieckie oddziały partyzanckie ze zgrupowania podległego płk. Mirkowskiemu, który był w stałym kontakcie z kpt. „Ostoją”. Płk Mirkowski interesował się losem polskiej dywizji i w rozmowach z kpt. „Ostoją” nakłaniał go do podporządkowania oddziałów polskich dowództwu sowieckiego zgrupowania. W meldunku nr 803 z dnia 4 czerwca 1944 r. kpt. „Ostoja” informuje o tym Centralę: „W akcji na lasy Szack brała udział IV dywizja niem[iecka]. Rozkaz przejścia za Bug przyszedł spóźniony. Tego rodzaju dep[esze] proszę nadawać jako ekspres. Mjr „Kowal” z trzema batalionami i kpt. „Garda” z dwoma przeszli za front. Po otrzymaniu dep[eszy] 130 nie zdążyłem ich zawrócić. Mjr „Żegota” przeszedł Bug 29.V., częściowo się przeprawił, częściowo robi próby płn. Włodawa. Miałem długą rozmowę z pułkownikiem NKWD z oddz[iału] part[yzanckiego] ze ... zadaniami Dzierżyńskiego; przed rozmową były starania ... których kusił karierą Berlinga. Sprawę postawił jasno, że mam do czynienia z organem NKWD będącym w stałej łączności z centralnymi władzami w Moskwie. W rozmowie zasadniczej z pułkownikami ustaliłem zasady współpracy naszej dyw[izji] z armią sowiecką i konieczność podporządkowania się gen. Berlingowi. Wyraziłem obawę by w stosunku do naszych oddz[iałów], które już przeszły front nie wywierano presji.

        Sytuacja na Wołyniu była coraz trudniejsza. Widząc, że nasza Dywizja nawiązała współpracę z rosyjskimi oddziałami partyzanckimi oraz z jednostkami armii sowieckiej, Niemcy utworzyli potężne zgrupowanie wojsk. Trzon oddziałów atakujących stanowiły 4 i 5 Dywizja Motorowo - Pancerna SS Viking, 2 Dywizje Piechoty, Dywizja Węgierska, Policja Ukraińska, Żandarmeria, artyleria i Dywizjon Lotnictwa. Z Niemcami współpracowali Upowcy. W niektórych niemieckich nalotach na nasze i rosyjskie jednostki uczestniczyły formacje, składające się z ponad 50 samolotów bombardujących szczególnie Sztukasów. Biorąc pod uwagę stan osobowy naszej Dywizji (ponad 6000 ludzi posiadających broń lekką, bardzo mało granatników, kilka armatek z niewielką liczbą pocisków, mało granatów ręcznych) sytuacja nasza była bardzo niekorzystna. Ofensywa sowiecka utknęła w bagnach poleskich za rzekami Prypeć i Turia, 40 km od naszych stanowisk. Fatalne warunki pogodowe spowodowały braki w dostawach amunicji dla oddziałów sowieckich. Nie było żadnych działań sowieckiej broni pancernej. Tak wyglądała sytuacja na linii frontu, który utknął za naszymi plecami.

        Nasza Dywizja znalazła się w okrążeniu w niedużej odległości od linii frontu. Mimo obecności na naszym terenie oddziałów partyzantki sowieckiej, a także dwóch pułków Kawalerii Gwardii 54 i 56 z 14 Dywizji Kawalerii, nie było żadnej pomocy ze strony sowieckiej - szczególnie osłony lotniczej przed ostrzałem ciężkiej artylerii. Naszą Dywizję, a także wszystkie jednostki sowieckie, które znalazły się w tym okrążeniu, przeznaczono na zagładę. Nasze dowództwo w porozumieniu z dowództwem w Warszawie nie wyraziło zgody na wcielenie naszych oddziałów do Ludowego Wojska Polskiego. Staliśmy się, zatem wrogami Sowietów.

Żołnierz 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej urodził się 6 stycznia 1926 roku w miejscowości Poworsk, powiecie Kowel. Jego rodzina pochodziła z Lwowa. Miał trójkę rodzeństwa, mama prowadziła gospodarstwo, a ojciec pracował na kolei. W 1939 roku ukończył szkołę podstawową w Poworsku i zdał egzamin do Technikum Mechanicznego w Kowlu. Z powodu wybuchu  II wojny nie kontynuował nauki. Ojciec jako legionista Piłsudskiego zaszczepił w nim miłość do ojczyzny, dlatego Pan Zając –dawny harcerz- chętnie wstąpił do konspiracji.

Wołyń bardzo długo był pozbawiony konspiracyjnych oddziałów partyzanckich Armii Krajowej. Do  ich organizacji przystąpiono dopiero w drugiej połowie 1943 r., wtedy, gdy przez cały Wołyń, z wyjątkiem jednego powiatu, lubomelskiego, przetoczyły się masowe mordy, pochłaniając co najmniej 20 tys. ofiar.  Wcześniej, latem 1942 r. w rejonach północno-wschodniego Polesia i Wołynia, pojawiły się  pierwsze większe oddziały partyzantki sowieckiej . Na początku dowódcy sowieccy starali się utrzymywać dobre stosunki z oddziałami UPA. W lutym 1943 r. doszło jednak między nimi do pierwszych starć. Podejmując walkę z Sowietami, zbrojne podziemie ukraińskie przystąpiło równolegle do zwalczania osób sprzyjających „czerwonej partyzantce”. Mimo że stosunek ludności polskiej do partyzantów sowieckich nie był wszędzie jednakowy, to w oczach kierownictwa OUN najbardziej sprzyjali im Polacy. W wielu miejscowościach, szczególnie na obszarze wołyńskiego Polesia, ludność polska rzeczywiście sympatyzowała z sowieckimi partyzantami, udzielając im pomocy. Szukając ochrony przed atakami oddziałów UPA, zasiliła także szeregi oddziałów partyzanckich, tworząc nawet kilka czysto polskich oddziałów. . Ich dowódcy (Józef Sobiesiak, Robert Satanowski i Mikołaj Kunicki) byli ubrani w polskie mundury wojskowe , ale podlegali rozkazom z Moskwy i Kijowa. Sytuacja ta zaistniała głównie z przyczyn trudności w funkcjonowaniu konspiracji polskiej na tym obszarze. Praca konspiracyjna była prowadzona chaotycznie w oparciu o lokalne organizacje m. in. o Związek Oficerów Rezerwy, głównie w zachodniej części Wołynia. Przyczyną takiego stanu rzeczy był m. in. brak na Wołyniu elity i inteligencji zniszczonej w czasie okupacji sowieckiej, a pozostała ludność polska była jeszcze słabo zorganizowana. Sytuacja zmieniła się dopiero gdy  latem 1942 r. po raz kolejny podjęto decyzję o odbudowie polskich  struktur wojskowych na Wołyniu.

- Panie komendancie! – meldował wartownik. Rokitniaki przybyli z Oddziału i chcą z panem pilnie rozmawiać. - Z Oddziału? – powtórzyłem. A co się stało ? – pytałem, tknięty złym przeczuciem. Wartownik odruchem ręki, tylko wskazał na wejście. - Co się stało ? – powtórzyłem pytanie i zerwałem się na równe nogi. - Już niczego nie należy posyłać do Oddziału – rzekł z rezygnacją plut. Hofman. Oddziału już nie ma w Peresiekach, bo odmaszerował do Przebraża – mówił Wołodkiewicz. 

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
487
Odsłon artykułów:
2901968

Odwiedza nas 235 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo