Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

Okrążenie w lasach parczewskich 15 lipca 1944 r.

Niemcy rozpoczęli wielką akcję pacyfikacyjną p.k. „Wirbelsturm” („cyklon”) przeciw oddziałom partyzanckim zgrupowanym w rejonie lasów parczewskich. W akcji uczestniczyły jednostki zmotoryzowane i konne liczące w sumie około 9 tysięcy ludzi. Niemcy utworzyli trzy zgrupowania operacyjne: południowe - składające się z oddziału kawalerii SS-policji oraz kompanii ze szkoły policji w Trawnikach pod dowództwem kpt. Wallbrandta, nacierające od strony Trawnik; południowo-zachodnie w składzie: I zmotoryzowany batalion żandarmerii, 70 zmotoryzowany pluton żandarmerii, bateria dział i oddział policji z Trawnik pod dowództwem kpt. Kleingebiela, nacierające od strony Piasków Luterskich, Lublina i Lubartowa; północno-zachodnie w skład którego wchodziły: III batalion 25 pułku SS-policji, 71 i 72 zmotoryzowane plutony żandarmerii, szwadron SS-policji, grupy grenadierów i bateria dział pod dowództwem mjr. Lippmana, nacierające od strony Radzynia Podlaskiego, Wohynia i Wisznic. W końcowej fazie akcji z kierunku wschodniego wprowadzone zostały jednostki korpusu kawalerii kałmuckiej. W akcji brały udział również wydzielone jednostki Wehrmachtu.117 Celem akcji „Cyklon” było zniszczenie oddziałów partyzanckich znajdujących się w lasach parczewskich oraz przyległym do nich obszarze i zapewnienie w ten sposób bezpieczeństwa i swobody zaopatrywania wojsk grupy armii „Północna Ukraina”. Działaniami pacyfikacyjnymi objęto obszar o powierzchni ponad 750 km kw. Akcję rozpoczęto 15 lipca 1944 r. w znacznej odległości od skraju lasów parczewskich, która na kierunku południowym wynosiła około 40 km, a na kierunku północnym i zachodnim - 15-20 km.118

Poszczególne oddziały niemieckie otrzymały zadanie rozwinięcia się w wyznaczonych pasach, przeczesywania terenu na głębokość 6-10 km dziennie i stopniowego zacieśniania pierścienia okrążenia. Stąd też do rejonu lasów parczewskich oddziały niemieckie dotarły dopiero po 2-3 dniach. Ale już od 16 lipca do sztabu dywizji zaczęły napływać alarmujące meldunki o zbliżaniu się wojsk niemieckich. Zorganizowany system rozpoznania bojowego, wraz z wysuniętymi głęboko w teren zakonspirowanymi trójkami współpracującymi z miejscowym wywiadem, zdał egzamin, dostarczając dokładne informacje o ruchach i zamiarach wojsk niemieckich. W tym czasie do sztabu dywizji przybył płk Jan Kotowicz „Twardy”, który 11 lipca 1944 r. otrzymał z rąk Komendanta AK gen. Bora-Komorowskiego nominację na dowódcę 27 WDP AK. Ponieważ nie zdążył jeszcze przejąć dowodzenia, stojąc wobec wydarzeń wymagających natychmiastowego działania, oddał inicjatywę mjr. Janowi Szatowskiemu „Kowalowi”, któremu podlegało gros sił dywizji (trzy bataliony 50 pp i batalion 43 pp). Wieczorem 16 lipca 1944 r., na rozkaz „Kowala”, oddziały dywizji opuściły swoje dotychczasowe rejony i skoncentrowały się na południowym skraju lasów parczewskich w rejonie Jedlanki Starej, wzdłuż leśnego traktu prowadzącego w kierunku Parczewa. Na naradzie dowódców oddziałów zdecydowano podjąć próbę przebicia się poza zacieśniający się pierścień okrążenia, zanim Niemcy zamkną go ostatecznie. Dywizja nie mogła podjąć walki pozycyjnej w obronie okrężnej ze względu na dotkliwy brak amunicji. Również doświadczenia dramatycznych walk w dwóch poprzednich okrążeniach przemawiały za tym, aby nie dać się zamknąć w „kotle”. Posiadane informacje o nieprzyjacielu wskazywały, że na styku zgrupowań niemieckich nacierających z kierunku południowozachodniego i północno-zachodniego występują znaczne luki. Postanowiono zatem przebijać się w kierunku zachodnim między stacją kolejową Gródek a wsią Brzeźnica Książęca. Ze względu na brak dostatecznej ilości amunicji zalecono w miarę możliwości unikać walki. W godzinach popołudniowych 18 lipca sprawnie uformowano oddziały w porządku marszowym. Chociaż było to kilka tysięcy ludzi oraz dość duży tabor - wszystko odbyło się bez rozgardiaszu, w ciszy i spokoju. żołnierze wiedzieli co mają robić i rozumieli swoich dowódców bez zbędnych słów - na skinienie. Oddziały dywizji maszerowały w następującej kolejności: straż przednią stanowił I/45 pp, a za nim w kolejności maszerowały: I/50 pp, III/50 pp, I/43 pp, kwatermistrzostwo, kompania łączności, dowództwo i sztab dywizji. Kolumnę zamykał II/50 pp. Po zapadnięciu zmroku oddziały w ustalonym porządku marszowym ruszyły w kierunku północno-zachodnim. Gdy szpica I/45 pp zbliżyła się do toru kolejowego, została ostrzelana silnym ogniem z broni maszynowej, przy czym przeciwnik położył wzdłuż toru kolejowego ogień zaporowy. Okazało się, że Niemcy rozmieścili na noc na torze gniazda broni maszynowej, a ponadto linię kolejową Lubartów, Parczew, Łuków patrolował pociąg pancerny. W tej sytuacji walki nie można było uniknąć. I/45 pp rozwinął się w stronę torów kolejowych i podjął atak czołowy na pozycje niemieckie. I/50 pp zaatakował rejon stacji kolejowej Gródek, skąd Niemcy prowadzili gęsty, bardzo groźny boczny ogień blokujący ruch oddziałów dywizji. Wywiązał się zacięty bój, w którym obie strony metodycznie zwalczały się ogniem swojej broni. Zdecydowane natarcie I/45 pp zmusiło nieprzyjaciela do opuszczenia stanowisk i wycofania się w kierunku Lubartowa. Również I/50 pp zdławił punkty ogniowe Niemców w rejonie stacji kolejowej Gródek i zmusił ich do wycofania się w stronę Parczewa. Po trwającej około pół godziny walce, droga była wolna. I/45 pp, I/50 pp i III/50 pp przeszły przez tory kolejowe i zatrzymały się w rejonie wsi Nadzieja, oczekując na pozostałą część kolumny. Silny ogień broni maszynowej nieprzyjaciela, prowadzony od strony torów kolejowych, w początkowej fazie walki wywołał zamieszanie w szykach maszerującej kolumny, a szczególnie w taborach. Gospodarskie konie nie przywykłe do strzelaniny i spadających rakiet oświetlających teren płoszyły się, rwały uprząż i łamały wozy. żołnierze nie byli w stanie opanować i uspokoić rozszalałe zwierzęta. Zamieszanie w taborach spowodowało rozciągnięcie i przerwanie kolumny oraz utratę łączności z czołowymi batalionami dywizji. W takiej sytuacji płk „Twardy” po naradzie z dowódcami I/43 pp i II/50 pp postanowił skierować pozostałą część kolumny na lewo w kierunku Lubartowa, aby ominąć rejon toczącego się boju. Między Brzeźnicą Bychawską i miejscowością Tarło bataliony: I/43 pp i II/50 pp, ze sztabem dywizji, kompanią łączności i ocalałą częścią taborów przeszły bez walki tory kolejowe i skierowały się wzdłuż rz. Wieprz na północ, do wyznaczonego rejonu ześrodkowania oddziałów 27 WDP AK - Zawada, Bełcząc koło Czemierniki. W tym czasie mjr „Kowal” z trzema czołowymi batalionami bezskutecznie oczekiwał na pozostałą część kolumny. Podejmowane próby odnalezienia jej i nawiązania łączności nie przyniosły rezultatu. O świcie podjęto dalszy marsz w kierunku północno-zachodnim do rejonu Czemiernik. Podczas przekraczania szosy Parczew - Lubartów w okolicy Juliopola, od strony Lubartowa nadjechała kolumna 12 samochodów z Niemcami, którzy rozwinęli się w tyralierę i otworzyli ogień w stronę oddziałów polskich. Mjr ”Kowal” skierował przeciw nim I/50 pp, który bez zwłoki uderzył na Niemców, umożliwiając przejście szosy pozostałym oddziałom. Niemcy nie wytrzymali natarcia batalionu i wycofali się w kierunku Lubartowa, pozostawiając zabitych i dwa płonące samochody. Po przekroczeniu szosy kolumna weszła do kompleksu leśnego, duktami leśnymi dotarła do szosy Czemierniki - Lubartów i osiągnęła południowy skraj lasów czemiernickich w rejonie kolonii Dębica. Tu nastąpiło spotkanie z drugą częścią kolumny, w której znajdował się dowódca dywizji płk. „Twardy”. Przewidując dalszy marsz, skierowano I/50 pp dla zorganizowania i ubezpieczenia przeprawy na rz. Wieprz. Pozostałe oddziały, po trudach nocnego marszu, przez cały dzień 19 lipca odpoczywały w kompleksie leśnym w rejonie miejscowości Zawada. Po zapadnięciu zmroku oddziały ruszyły w kierunku przeprawy na rz. Wieprz i maszerując przez kolonię Dębica, Żurawieniec przekroczyły rzekę, minęły Serock, jezioro Kunów, Firlej i osiągnęły lasy lubartowskie w rejonie leśniczówki Budy. Tu, w okolicznych miejscowościach zatrzymały się na odpoczynek. W ten sposób oddziały 27 WDP AK znalazły się poza zacieśniającym się pierścieniem okrążenia operacji niemieckiej „Cyklon”. Wyjście z okrążenia w lasach parczewskich bez większych strat było niewątpliwie dużym sukcesem taktycznym dywizji.119

 Udział w akcji „Burza” na Lubelszczyźnie

Po wyrwaniu się z okrążenia w lasach parczewskich oddziały 27 WDP AK rozlokowały się w miejscowościach położonych na skraju lasów lubartowskich. Dowództwo dywizji z kompanią łączności, szpital i kwatermistrzostwo rozmieściły się w Budach. Do miejscowości Czerwonka - Gozdów skierowany został I/50 pp z zadaniem ubezpieczenia od strony Lubartowa. Od wschodu ubezpieczał II/50 pp rozlokowany w miejscowości Huta Firlej. Ubezpieczenie od zachodu zapewniał I/45 pp stacjonujący w Majdanie Sobolewskim. III/50 pp rozmieszczony w Sobolewie wystawił ubezpieczenie od strony Kamionki. Do miejscowości Nowy Antonin skierowano I/43 pp w celu ubezpieczenia rejonu rozmieszczenia dywizji od północy. Dowództwo 50 pp rozlokowało się w miejscowości Baran. W tym czasie wojska sowieckie 1 Frontu Białoruskiego sforsowały Bug i rozwinęły operacje w kierunku zachodnim. Armia niemiecka była w odwrocie. Dowództwo 27 WDP AK oczekiwało na zadania w akcji „Burza” na Lubelszczyźnie. 22 lipca 1944 r. do sztabu dywizji przybył mjr Tadeusz Sztumberk-Rychter „Żegota”, który wracając z Warszawy przez Lublin, przywiózł nowe zadania dla dywizji. 27 WDP AK miała opanować Lubartów i jego okolice. Niezwłocznie przystąpiono do wykonania zadania. I/50 pp skierowany został do Kamionki z zadaniem zamknięcia drogi odwrotu Niemców z kierunku Lubartowa na Michów - Dęblin. Opanowanie Lubartowa powierzono III/50 pp, a Kocka - I/43 pp. III/50 pp dotarł do Lubartowa około godz. 17.00. Okazało się, że już o godz. 13.00 miejscowe oddziały AK rozpoczęły akcję przeciwko Niemcom i opanowały koszary oraz inne obiekty niemieckie. Tymczasem od strony Parczewa nadjechał pociąg niemiecki z 30 wagonami sprzętu zmotoryzowanego. Przybyły batalion zorganizował zasadzkę, i gdy pociąg zbliżał się do skrzyżowania torów kolejowych z szosą, ostrzelał go gęstym ogniem. Niemcy odpowiedzieli także ogniem i zaczęli wyładowywać z wagonów samochody. Zdecydowane natarcie na pociąg rozbiło oddział niemiecki liczący około 70 ludzi, wzięto jeńców. Kilkoma samochodami ciężarowymi część oddziału niemieckiego odjechała w kierunku Kocka. W zdobytym pociągu znajdowały się samochody osobowe, broń i amunicja, bielizna, umundurowanie, środki opatrunkowe i inny sprzęt. Mjr „Kowal” zaniepokojony brakiem wiadomości z Lubartowa, skierował tam II/50 pp. Batalion przybył na miejsce już po zakończeniu akcji na pociąg niemiecki. Oba bataliony wkroczyły do Lubartowa witane owacyjnie przez ludność miejscową. żołnierze rozlokowali się w mieście podejmowani gościnnie przez mieszkańców. Dowódca AK depeszował o tym do Naczelnego Wodza w Londynie: „(...) Zgrupowanie 27 DP otoczone w lasach na południe od Parczewa rozerwało pierścień niemiecki i przeszło na zachód, gdzie śmiałym uderzeniem opanowało Kock i Lubartów.”120 W czasie trwania akcji w Lubartowie, I/50 pp po krótkiej wymianie ognia opanował samochody z Niemcami zbliżające się do Kamionki, biorąc do niewoli 20 jeńców (w tym oficerów), zdobywając broń i amunicję. Do sztabu dywizji w dalszym ciągu nie nadchodziły żadne meldunki z Lubartowa. Zaniepokojony mjr „Kowal” z I/45 pp ruszył pośpiesznym marszem w kierunku Lubartowa. Po osiągnięciu drogi prowadzącej z Firleja do Lubartowa, ubezpieczenie batalionu zameldowało o zbliżaniu się kolumny samochodów niemieckich. W zorganizowanej pośpiesznie zasadzce rozbito całkowicie kolumnę niemiecką. Straty niemieckie wyniosły: 18 zabitych, 21 dostało się do niewoli; straty własne - 1 zabity.121 W tym momencie nadszedł meldunek o opanowaniu Lubartowa i I/45 pp udał się do Kamionki. I/43 pp po rozpoznaniu sił nieprzyjaciela zajął miejscowość Kock. W ten sposób, po opanowaniu Lubartowa, Kamionki, Kocka i Firleja, oddziały 27 WDP AK zablokowały ze wschodu, północy i południa główne kierunki ruchu wojsk niemieckich. Niezablokowany pozostał jeszcze kierunek zachodni pozwalający na ruch wojsk wzdłuż dróg prowadzących z Lublina w kierunku na Łuków. W nocy 22 lipca II/50 pp otrzymał zadanie opanowania i obsadzenia Michowa, leżącego na tym kierunku. Miejscowość została zajęta bez walki, bowiem Niemców w Michowie już nie było. Na opanowanym przez 27 WDP AK obszarze o powierzchni około 180 km kw. rozmieściły się poszczególne bataliony, obsadzając następujące miejscowości: III/50 pp - Lubartów, I/50 pp - Kozłówkę, II/50 pp - Michów, I/43 pp - Kock, I/45 pp - Siedliska. Dowództwo dywizji i szwadron kawalerii „Tomka” zakwaterował się w Kozłówce. 23 lipca 1944 r. dowódca dywizji powołał Komendanturę Wojskową w Lubartowie i wydał rozkaz organizacyjny zmieniający dotychczasową strukturę dywizji oraz ustalający obsadę personalną. Nowa organizacja dywizji przedstawiała się następująco:

Dowództwo dywizji: dowódca - płk Jan Kotowicz „Twardy”; dowódca piechoty dywizyjnej - mjr Jan Szatowski „Kowal”; dowódca artylerii dywizyjnej - mjr Stanisław Piaszczyński „Pogrom”; dowódca kawalerii dywizyjnej - rtm. Józef Ostoja-Gajewski „Tomek”;

 Sztab: szef sztabu - mjr Tadeusz Sztumberk-Rychter „Żegota”; kwatermistrz - rtm. Mieczysław Rakoczy „Miecz”; oficerowie sztabu: operacyjny, łączności, zwiadu, wywiadu, służby sanitarnej, służby duszpasterskiej, oficerowie ordynansowi, oficerowie do zleceń specjalnych; kancelaria; zespół szyfrów; pomoc żołnierzowi;

Samodzielne pododdziały:

kompania łączności - dowódca por. Józef Figórski „Szymon”; pluton szturmowy saperów - dowódca por. Zdzisław Zołociński „Piotr”; szpital polowy - lekarz ppor. Jan Matulewicz „Sęp”; kompania gospodarcza - dowódca ppor. Jan Witwicki „Nagiel”;

Bataliony piechoty:

 I/50 pp - dowódca kpt. Michał Fijałka „Sokół”; II/50 pp - dowódca kpt. Władysław Czermiński „Jastrząb”; III/50 pp - dowódca kpt. Jan Józefczak „Hruby”; I/43 pp - dowódca por. Kazimierz Filipowicz „Kord”; I/45 pp - dowódca kpt. Franciszek Pukacki „Gzyms”; Artyleria i kawaleria dywizyjna - w trakcie organizacji. W godzinach popołudniowych 23 lipca do obszaru wyzwolonego przez 27 WDP AK weszły oddziały 29 gwardyjskiego Korpusu Piechoty armii sowieckiej, wchodzącego w skład 8 gwardyjskiej armii, działającej w składzie 1 Frontu Białoruskiego.122 Czołowe oddziały nie zatrzymały się na dłużej lecz pośpiesznie kierowały się na zachód w kierunku Wisły. Po ich przejściu do Lubartowa przybył sztab korpusu sowieckiego z dowódcą gen. lejt. Fokanowem. W tym dniu do Lubartowa przybył także ppłk Grzegorz Korczyński „Grzegorz” komendant II Obwodu AL, z niewielką grupą żołnierzy, i zażądał opuszczenia Lubartowa przez oddziały 27 WDP AK. Wobec płk. „Twardego” zachowywał się arogancko, grożąc przy tym podniesionym głosem: „Lubartów jest mój, za mną jest siła”. Płk „Twardy” zachował się z godnością i spokojnie odpowiedział, że „zadaniem Armii Krajowej jest bić Niemców, a nie uprawiać politykę, i że opuści miasto, kiedy uzna to za stosowne”.123 Nie chcąc dopuścić do walk bratobójczych lub interwencji zbrojnej wojsk sowieckich, wydał dowódcy III/50 pp rozkaz opuszczenia Lubartowa i przejścia do Kamionki. Do rejonu Kamionka, Siedliska, Kozłówka ściągnięto także pozostałe bataliony. O zajściu w Lubartowie dowódca 27 WDP AK płk „Twardy” depeszował do Komendanta Głównego AK: „W wykonaniu Burzy zająłem m. Lubartów oraz Kock oraz licznych jeńców i sprzęt. W rozmowach prowadzonych z ppłk. Armii Ludowej A. Korczyńskim, który znalazł się w Lubartowie po zajęciu go przez nasze oddziały i ogłosił się komendantem garnizonu sprawującym władzę w imieniu bliżej nieokreślonego Rządu Ludowego, wyszło na jaw krańcowo wrogie ustosunkowanie się oddziałów Armii Ludowej, prowokującej starcia zbrojne.”124 W dniu 24 lipca w sztabie dywizji planowano zadania dla oddziałów na najbliższe dni. Początkowo zamierzano maszerować na Lublin. Ale kierunek ten odpadł, gdyż w tym czasie wojska sowieckie już toczyły walki o miasto. Rozważano zatem uderzenia na cofające się z Lublina w kierunku Warszawy jednostki niemieckie, na odcinku szosy między Grabowem i Kurowem. Jednocześnie zakładano wydłużenie tych działań w kierunku Warszawy. Ponieważ dywizja znalazła się w strefie frontowej, postanowiono uzgodnić planowane działania z dowództwem wojsk sowieckich. Na spotkanie z gen. lejt. Fokanowem, dowódcą 29 gwardyjskiego Korpusu Piechoty armii sowieckiej, udał się szef sztabu dywizji mjr Tadeusz SztumberkRychter „Żegota”. Spotkanie odbyło się o godz. 11.00 25 lipca w Lubartowie, na którym uzgodniono wspólne działanie 27 WDP AK z 29 gwardyjskim Korpusem Piechoty w kierunku na Warszawę. Jednocześnie gen. Fokanow wyraził życzenie osobistego poznania dowódcy dywizji oraz dokonania przeglądu wojska. Ustalono więc, że oddziały dywizji odbędą defiladę przed dowództwem sowieckiego korpusu w Lubartowie. W godzinach popołudniowych 25 lipca, na zaproszenie gen. Fokanowa, do Skrobowa udało się całe dowództwo dywizji. Przy oddziałach pozostał tylko mjr Jan Szatowski „Kowal”, który miał przygotować je do defilady i przyprowadzić całą kolumnę do Lubartowa. Po prezentacji obu stron, spostrzeżono brak mjr. „Kowala” - dowódcy piechoty dywizyjnej. Gen. Fokanow zażyczył sobie, aby również mjr „Kowal” był na tym spotkaniu. Wysłanym samochodem sowieckim przywieziono mjr. „Kowala” do Skrobowa. Wtedy gen. Fokanow przedstawił dowództwu 27 WDP AK oświadczenie z żądaniem złożenia broni.125 Po rozbrojeniu oddziały dywizji miały przejść do rejonu Łuszczowa pod Lublinem, i tam miała nastąpić reorganizacja i uzbrojenie dywizji. żądania dowództwa sowieckiego były dużym zaskoczeniem dla grupy polskich oficerów. Płk „Twardy” sprzeciwił się temu żądaniu. Powołał się na niedawne wspólne walki na Wołyniu i Polesiu, na współdziałanie z armią sowiecką w operacji kowelskiej. Nic jednak nie pomogło - decyzja była nieodwołalna. W tym czasie oddziały dywizji pod dowództwem kpt. „Hrubego” maszerowały w zwartej kolumnie w kierunku Lubartowa. Na wysokości Skrobowa kolumna została zatrzymana. Okazało się, że oddziały dywizji weszły w przygotowany zawczasu przez wojska sowieckie t.zw. „worek”, otoczony przez piechotę, czołgi i artylerię. W tych warunkach dowództwo dywizji uznało wszelki opór za bezcelowy. Wezwanym dowódcom batalionów szef sztabu dywizji mjr „Żegota” przedstawił żądanie dowództwa wojsk sowieckich i polecił oddziałom złożenie broni z zachowaniem porządku i dyscypliny. Po latach mjr Tadeusz Sztumberk-Rychter napisze w swoich wspomnieniach: „(...) Nikt z nas, dowódców, nie mógł i nie chciał wziąć odpowiedzialności za ewentualne rozpętanie konfliktu. Historia nas za to osądzi.”126 Przy drodze w Skrobowie na niewielkim placu oddziały 27 WDP AK złożyły broń. Polowa radiostacja dywizji otwartym tekstem nadała do Londynu ostatnią depeszę o następującej treści: „Sowieci nas rozbrajają 27 d.p.” 127 Po złożeniu broni oddziały zatrzymały się na noc w pobliskim lesie. żołnierze głęboko przeżywali gorycz rozbrojenia. Nie mogli zrozumieć jak to się stało, i dlaczego? O świcie 26 lipca uformowano kolumnę i wyruszono w kierunku Łuszczowa, gdzie miała nastąpić reorganizacja i uzbrojenie dywizji. Na skraju lasów kozłowieckich dowództwo dywizji zatrzymało kolumnę i zdecydowało zwolnić żołnierzy z przysięgi, dając im wolną rękę decydowania o sobie. Przed frontem oddziałów odczytano rozkazy pożegnalne, w których dowódcy dziękowali za wykazany patriotyzm i wspólną walkę. Wyrażono jednocześnie wiarę w spotkanie w szeregach Wojska Polskiego i kontynuowanie walki. Oto treść jednego z nielicznych dokumentów zachowanych w aktach archiwalnych 27 WDP AK - Rozkaz dzienny nr 217 dowódcy 1 kompanii I/43 pp ppor. Ryszarda Markiewicza „Mohorta” z dnia 26 lipca 1944 r.: „Dnia 25.VII.44 o godz. 24.00 zostaliśmy w podstępny sposób otoczeni i rozbrojeni. To co ukochaliśmy ponad wszystko, to co opłaciliśmy krwią naszych braci - broń naszą musieliśmy bez walki z uciekającym wrogiem rzucić na ziemię. żołnierze, idziemy do swych domów. Wiem, że większość z Was nie ma własnych domów, ani rodziny. Pamiętajcie o tym, że każda rodzina i strzecha polska będzie dla Was rodziną i własnym domem. Wiem, że czeka Was poniewierka, głód i bezdomność. Nie rozpaczajcie! Ta moc, którą zdobyliście w ciągu naszych walk starczy Wam na przetrwanie. Wierzę głęboko, że spotkamy się w szeregach Wojska Polskiego. Wierzę, że jeszcze pójdziemy do walki! żołnierze pamiętajcie o tym. Pamiętajcie o swych dowódcach, którzy Was wiedli do walki, którzy z Wami wspólnie cierpieli w czasie klęsk i radowali się po zwycięstwach. Czołem chłopcy! Do zobaczenia. D-ca kompanii Mohort ppor.”128 Po odczytaniu rozkazów dowódcy pododdziałów wydali rozkaz rozejścia się. Część żołnierzy udała się w kierunku Warszawy, zatrzymując się w rejonie Otwocka i Świdra. Ale do Warszawy nie można było dotrzeć, bowiem wszystkie dojścia były już blokowane przez sowieckie wojska NKWD i polskie władze bezpieczeństwa. Tutaj też większość z nich (głównie oficerowie) została aresztowana, a następnie internowana do Związku Sowieckiego i osadzona w obozach jenieckich. O ostatnich działaniach 27 WDP AK w ramach akcji „Burza” na Lubelszczyźnie, rozbrojeniu i rozformowaniu oddziałów, mówi depesza dowódcy dywizji do Centrali i Komendy Głównej AK następującej treści: „W akcji Burza 27 WDP AK podporządkowała się taktycznie armii sowieckiej. Dając zadanie marszu z korpusem sowieckim na Warszawę, wciągnęli dywizję w zasadzkę, rozbroili i skierowali na nowy punkt koncentracji. W lasach dałem rozkaz rozejścia się, przewidując nową zbiórkę w oswobodzonej Warszawie. Aresztowania nastąpiły w rejonie Lublina i Otwocka. 50 % oficerów i szeregowych aresztowano. „Twardy” płk Jan Kotowicz, dca 27 WDP AK w Okręgu Lublin.”129

Przypisy:

116 J. Turowski, op.cit., s. 416-430.

117 J. Turowski, op.cit., s. 486. Na wiosnę 1944 r. na terenie Polski nastąpiła duża koncentracja wojsk niemieckich. W okresie styczeń - lipiec 1944 r. przebywało tu czasowo 27 dywizji nowosformowanych, podlegających reorganizacji i uzupełnieniu, przebywających na odpoczynku i tp. Umożliwiło to użycie większych sił przeciw partyzantom. (Archiwum WIH, sygn. VII/50/72).

 118 W. Sulewski, Lasy parczewskie, 1970, s. 250-251.

119 W depeszy do KG AK dowódca 27 WDP AK płk „Twardy” donosił: „(...) Wobec zagrożenia rozbicia dywizji przez oddziały pacyfikacyjne npla w rej. lasów parczewskich zdecydowałem na przejście do innego m.p. Przedarcie się dywizji z pierścienia nastąpiło w nocy z dnia 17/18 b.m. Straty własne: 2 zabitych i 2 rannych, z tego jeden zmarł z ran. Obecnie znajduję się na postoju ubezpieczonym w rejonie lasów Rentowskich [?] Giżyce, Antoni, Nowy Firlej, Sobosów, Wola Mieczysławska, Ciemna Gajówka, Rawa. Zamierzam po pacyfikacji lasów parczewskich wrócić na dawne m.p., by wykonać nakazane zadanie.” (Armia Krajowa w dokumentach, t. III, s. 572). W rozszyfrowaniu depeszy nastąpiła pomyłka, a mianowicie: powinno być „w rejonie lasów parczewskich” oraz - „Gozdów, Antonin, Firlej, Sobolew, Wólka Mieczysławska, Ciemno, Baran.” (przyp. W.F.)

120 Polskie Siły Zbrojne, t. III, Armia Krajowa, s. 625, depesza dowódcy AK do Naczelnego Wodza, L.dz. 6411/tjn. 44, z lipca 1944 r. (wyciąg)

121 J. Turowski, op.cit., s. 497..

122 CAMO FR, F. 233, op. 2374, spr. 22, s. 112-118.

123 J. Turowski, op.cit., s. 501.

124 Depesza-szyfr/vv/999, z dnia 24 lipca 1944 r. dowódcy 27 WDP AK do KG AK, Armia Krajowa w dokumentach, t. III, s. 572-573.

125 Rozkaz rozbrojenia 27 WDP AK wydała Rada Wojenna 8 gwardyjskiej armii (CAMO FR. F. 233, op. 2374, spr. 22, s. 112-118).

126 T. Sztumberk-Rychter, Artylerzysta piechurem, Warszawa 1966, s. 297.

127 Depesza dowódcy 27 WDP AK płk. Jana Kotowicza „Twardego” do Centrali nadana 25 lipca 1944 r. o godz. 23.45: „Nr 00 Expres, Depesza z dn. 25.VII. Sowieci nas rozbrajają - 27 d.p.” (Archiwum KC PZPR - 203/I-10); Także: Depesza alarmowa szefa VI Oddziału płk. Mariana Utnika do dowódcy AK z dnia 26 lipca 1944 r.: „Przyjęliśmy dnia 25.VII godz. 23.45 telegram z Wandy 33 tekstem otwartym: „Sowieci nas rozbrajają 27 d.p.” (Armia Krajowa w dokumentach, t. III, Dokument 682, s. 575)

128 Archiwum 27 WDP AK, dokument nr 105, s. 331.

129 Depesza do sztabu ND i Komendy Głównej AK o rozbrojeniu 27 DP przez wojska sowieckie, nr 171 Żyto, dn. 21.9.44. (Archiwum MSW, sygn. I/21d).

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

PAMIĘTAJ PAMIETAĆ

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
494
Odsłon artykułów:
2972570

Odwiedza nas 280 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo