Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

"GRUNT TO ROZRÓBKA" - to tytuł artykułu autorstwa Antoniego Mariańskiego jaki ukazał się w najnowszym wydaniu Biuletynu Okręgu Wołyńskiego ŚZZ AK. Oto jego treść:

Przypadkowo otrzymałem „Lubelski Kurier" z dnia 17.12.2010 roku. Przejrzałem go, przeczytałem. Zaskoczył mnie artykuł „Były oficer KBW rządzi akowcami". Artykuł, zdaniem moim niezbyt rzetelnie podchodzi do zagadnienia, istoty sprawy. Mam prawo pisać i wyrazić swoje zdanie, tym bardziej, że temat zawarty w tekście jest mi bliski i znany. Jestem byłym żołnierzem 27 Wołyń­skiej Dywizji Armii Krajowej.

Służyłem również, nie w KBW, lecz w LWP. Spróbuję niektóre sprawy wyjaśnić, poddać pod wąt­pliwość. Prezes, o którym mowa w tytule artykułu, już po zakończeniu wojny (maj 1945 r) jako rocznik poborowy powołany został do odbycia służby czynnej (obowiązkowej) w KBW. Znalazł się tam nie ze względów ideowych.

Na początku artykułu, autor wraz z kilkoma „kombatantami" aktualnie zorganizowanymi w środowisku (kole) żołnierzy 27.Wołyńskiej Dywizji AK w Lublinie Światowego Związku Żoł­nierzy Armii Krajowej, zastanawia się w jaki sposób E.Pindych wszedł do Zarządu Środowiska (koła) Żołnierzy 27 WDP AK i został prezesem tej organizacji?

Dalej, że „nikt nie wie kim jest człowiek, który sam się wybrał na prezesa i wciąga do organizacji swoich ludzi, a nas prawdziwych żołnierzy zepchnięto na bok".

Szanowny Panie Redaktorze wszyscy (niektórzy) kombatanci, także Pan, nikt nic nie wie ... a to takie proste ... Wystarczy, by w Zarządzie Środowiska Żołnierzy 27 WDP AK w Lublinie zapo­znać się z protokółami Statutowego Walnego Zebrania Środowiska z dnia 14 marca 2009 r. Tam zawarta jest wiedza i prawda. Po pro­stu trzeba mieć dobrą wolę, nie rozrabiacką. Z przykrością to mó­wię.

Następna sprawa. Autor omawianego artykułu ubolewa i mó­wi, że „wydawałoby się, iż na obchodzonej uroczystości XX lecia istnienia lubelskiego środowiska Żołnierzy 27 WDP AK była do­skonałą okazją, by wysłuchać opowieści żołnierzy słynnej już 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK..." i że na uroczystości tej nie było przemówień, że nie było części artystycznej, że nie było wspomnień, że uroczystość sprowadzała się do dyskusji na temat prezesa" (E.Pindycha). Panie Redaktorze, sądzi Pan, że na tej jubi­leuszowej, dużej uroczystości powinna się odbyć dyskusja na te­mat prezesa, jego działalności? Nie sądzę, żeby w Lublinie nie było rozsądnych ludzi. Nie było żadnej dyskusji i rozróbki. Nie była obecna na uroczystości jakaś frakcyjna grupa kombatantów. Zbojkotowali uroczystość. Również nie był obecny Pan Redaktor, a uroczystość była wspaniała i ze wspaniałym, na miarę uroczysto­ści programem.

Otóż w dniu 19 grudnia 2010 r. o godz.1030 w Kościele p.w.Świętego Krzyża w Lublinie, odbyła się uroczysta msza św. koncelebrowana przez J.E. Arcybiskupa Józefa Życińskiego, już św. pamięci i czterech księży w tym - proboszcza i kapelana ks.Mariana Dudę, ks.Zbigniewa Staszkiewicza byłego kapelana lubelskiego Środowiska Żołnierzy 27 WDP AK.

Arcybiskup Józef Życiński wygłosił homilię nawiązując po­średnio do działalności Środowiska Żołnierzy 27 Wołyńskiej Dy­wizji Armii Krajowej. W końcowej części tej uroczystości ks.kapelan Marian Duda przedstawił krótką historię 27 WDP AK i jej żołnierzy walczących na Wołyniu i Lubelszczyźnie z okupan­tem niemieckim o Wolną i Niepodległą Polskę, zaznaczając przy tym, że w tym kościele jest umieszczonych kilka tablic upamięt­niających 27 Wołyńską Dywizję AK i jej bohaterskich żołnierzy.

W uroczystości uczestniczyli przedstawiciele miejscowych władz administracyjnych, samorządowych, delegację przybyłych Wołyniaków, nauczycieli i młodzieży szkolnej szkół noszących imię 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej lub jej dowódców oraz członkowie Środowiska Lubelskiego Żołnierzy 27 Wołyń­skiej Dywizji Armii Krajowej Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Prezes E.Pindych podziękował I.E.Arcybiskupowi Józefowi Życińskiemu za odprawienie uroczystej Mszy Świętej z licznym gronem księży.

Następnie poczty sztandarowe, gości oraz członkowie Lubel­skiego Środowiska Żołnierzy 27 WDP AK udali się do gimnazjum nr 14 w Lublinie o imieniu 27 Wołyńskiej Dywizji Armii Krajo­wej na dalsze jubileuszowe uroczystości XX Lecia

Antoni Mariański

----------

Artykuł autorstwa Antoniego Mariańskiego ma dość wątpliwe podstawy faktograficzne i jest karkołomną próbą bronienia czegoś o czym sam autor nie ma zielonego pojęcia. Obrona E.Pindycha jakiej podjął się wykorzystując Biuletyn wydawany m.in za pieniądze subskrybentów (żołnierze 27 WDP AK), jest nieudolną i marną adwokaturą z mocno naciąganymi faktami typowymi dla wszelkiego rodzaju wymysłów i mitów kreowanych przez malkontentów i wazeliniarzy. Zastanawiam się dlaczego poprzednia "radosna twórczość" Antoniego Mariańskiego pt. "Jeszcze o malkontentach" nie zyskała uznania i nie była opublikowana w Biuletynie. Obie te "publikacje" są podobne. W obu jest mowa o spisku, "frakcjach" i "odszczepieńcach", obie nie mają nic wspólnego z faktami i obie mają na celu rozbicie tego, co tak mozolnie i od lat tworzyli żołnierze 27 WDP AK. Zbudowane w OW "państwo w państwie" z jakim mamy obecnie do czynienia albo jak kto woli TWA (Towarzystwo Wzajemnej Adoracji) nie ma już nic wspólnego z ideami i entuzjazmem jaki towarzyszył w latach organizowania Okręgu Wołyńskiego a w nim środowisk-kół. Widzimy to gołym okiem w artykule zamieszczonym właśnie w Biuletynie OW.

Nie da się też ukryć, że artykuł-ulotka pt. "Jeszcze o malkontentach" który krążył po środowiskach żołnierzy 27 WDP AK a który nie ukazał się w Biuletynie, miał na celu storpedować coś co dopiero jest tworzone. Chodzi oczywiście o wielki projekt zstępnego pokolenia Żołnierzy Wołynia który nazywa się "Pokolenia 27 WDP AK i Wołyniaków".

Tak, to właśnie pokolenia a nie OW starają się ocalić od zapomnienia bohaterską postawę żołnierzy konspiracji, samoobrony i wreszcie 27 WDP AK, to oni przywołują zapominane dzisiaj obrazy Wołynia i z Wołynia. Gdy w OW kwitnie samouwielbienie, samochwalstwo, "buźka - klapa - goździk" (skąd my to znamy?), pokolenie odwala kawał dobrej roboty zapełniając coraz więcej białych kart z historii Wołynia i za to im "szapo ba".

Drogi czytelniku, nie zamierzać polemizować z mitami i bajkami pisanymi przez Antoniego Mariańskiego, dlatego odsyłam do przeczytania rozszerzenia artykułu redaktora Kuriera Lubelskiego znajdującego się na: http://27wdpak.btx.pl/pl/27-wdp-ak/197-kto-rozbija-srodowiska-zonierzy-27-wdp-ak Tam będzie można zapoznać się rozszerzoną informacją do zawartości artykułu z Kuriera Lubelskiego a także znaleźć fakty pominięte przez Antoniego Mariańskiego.

Na zakończenie podam kilka suchych faktów i pytań bez odpowiedzi dotyczących "prawd" które objawił w Biuletynie Pan Antoni:

  • Artykuł Kuriera Lubelskiego ukazał się 19 a nie 17 grudnia 2010 a tytuł artykułu do którego odwołuje się Pan Antoni to: "Lubelscy żołnierze AK zamienili karabiny na paragrafy". Próżno by zatem doszukiwać się materiałów w podanym przez Antoniego Mariańskiego źródle.
  • Nie jest też możliwe (jeżeli nawet "na siłę" i kłamliwie robi się z E.Pindycha rekruta KBW z roku 1945), żeby odbywał on zasadniczą służbę wojskową w KBW pracując jednocześnie na kolei lub fabryce mebli. Członek zespołu redagującego Biuletyn OW powinien znać takie rzeczy i przynajmniej poznać życiorys osoby której obrony na łamach Biuletynu się podjął.
  • E.Pindych zasadniczą służbę wojskową rozpoczął dopiero w roku 1948  a nie jak podaje Pan Antoni że w 1945.
  • Do oficerskiej szkoły KBW nie było żadnego poboru. Wstępowali do niej ochotnicy a i to  ze względu na ostrą selekcję nie wszyscy.
  • ""Większość żołnierzy nie wierzy we wspomnienia "Słonia", choć dokumenty jakie znajdują się w IPN, potwierdzają, że Pindych w od kwietnia 1943 r. do maja 1944 r. służył w 27 dywizji AK pod dowództwem "Sokoła". W tych dokumentach występuje jednak pod pseudonimem "Jarosz"."" Może właśnie to powinien wyjaśnić Antoni Mariański a nie doszukiwać się "dziury w całym". Kim jest więc "Jarosz" Panie Mariański, gdzie był i co robił od maja do czerwca 1945 kiedy to rozbrojono 27 WDP AK.
  • Jako że cała sprawa w Lubelskim Środowisku nie wzięła się nagle zapytam, dlaczego Sąd Koleżeński OW milczy od lat i nie reaguje na składane pisma.
  • Dlaczego Zarząd OW nie zajął żadnego stanowiska w sprawie zawartości pism składanych do OW.
  • Dlaczego na masową skalę, bez weryfikacji oraz zasług "produkuje się" członków o statusie "zwyczajny" co nie jest zgodne ze statutem.
  • Dlaczego przy pomocy OW obalono demokratycznie wybrany w środowisku lubelskim Zarząd.
  • Dlaczego Pan Wolak osobiście nie zajął stanowiska w sprawie Lublina.

To tylko cześć wielu pytań "bez odpowiedzi" i może właśnie tym warto by się zając Panie Mariański?

Cóż takiego kryje się jeszcze za palisadą OW. Jakież to tajemnice są w nim skrywane? Chcący wyjaśnić to, przedstawiciel serwisu z prasową legitymacją został wyprowadzony z ostatniego Kwartalnego Zebrania OW przez dwóch mundurowych jegomości. Czy powrócą czasy, w których OW i serwis współpracowały ze sobą wymieniając się informacjami i materiałami do publikacji jak było za prezesury prof. Bakuniaka?  

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
439
Odsłon artykułów:
2446937

Odwiedza nas 42 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect