Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

Na porannym apelu dobrze wypoczętych partyzantów wydałem paczki świąteczne i wyznaczyłem żołnierzy do służb i prac przygotowawczych związanych z wieczerzą wigilijną, sam zaś udałem się do swojego bunkra na zasłużony odpoczynek. Zbliżał się koniec dnia i zapadał zmrok wigilijnego wieczoru. Na placu alarmowym przed szałasami, był już ustawiony prowizoryczny stół wykonany z białych nieokorowanych okrąglaków brzozowych. Miał kształt podkowy, pośrodku której ustawiono wysoką choinkę. Nierówności okrąglakowego stołu wysłano wonnym sianem i przykryto zwojami lnianego białego płótna, wypożyczonego od gospodyń zamieszkujących pobliskie ziemianki. Drzewo choinki było przybrane zabawkami przystosowanymi do sentymentalnych upodobań żołnierzy lasu, jakie znamionowały ich charakter służby. Stwierdziłem, że pod świeczkami jakie wykonano z wosku uzyskanego po spożyciu miodu, widniała zawieszona w ząb taśma z nabojami do karabinu maszynowego, a nad nią symbolicznie prezentujące się dwa skrzyżowane automaty. Obok choinki stał ozdobiony kiściami kłosów zboża, okazały stolik, wykonany także z okrąglaków brzozowych, a na nim leżał przygotowany tradycyjny biały opłatek. Zobaczyłem również, że wokół szałasów całe obejście zostało należycie uporządkowane i przybrane w świąteczną szatę. Muszę przyznać, że starannym przygotowaniem miejsca obchodu tych uroczystości w warunkach leśnego biwakowania, byłem mile zaskoczony, a zarazem zażenowany, bo podczas tych oględzin poczułem w sobie utkwiony wzrok podwładnych, którzy oczekiwali tego momentu i pragnęli ujrzeć zewnętrzne wyrazy mojego zadowolenia. Pozytywnym dopełnieniem powagi tej chwili i przyjemnego wstępu do uroczystości stał się meldunek dowódcy patrolu, o pełnym bezpieczeństwie naszego miejsca postoju i ustawieniu czujek na podsłuchu. Jak wynikało z dalszych meldunków służby wywiadowczej, w Rokitnie, skąd przywieziono opłatek, jak i w pobliskich wioskach ukraińskich, nie stwierdzono żadnych przygotowań ani podejrzanych ruchów znamionujących militarne zamiary Niemców i bandziorów UPA, mogące zakłócić bezpieczeństwo naszej uroczystości. Wobec tak pomyślnych wieści nakazałem żołnierzom zajęcie przygotowanych miejsc za stołem, bo na naszym skrawku nieba wśród drzew, ujrzałem jaśniejącą już pierwszą gwiazdkę. Wszedłem do środka podkowy stołu i stanąwszy przed pulpitem na tle oświetlonej choinki, ze wzruszeniem spojrzałem na brać partyzancką. Wszyscy wieczernicy skierowali swój wzrok na mnie, a ja stojąc, ująwszy opłatek – przemówiłem.

- Żołnierze ! .... Tegoroczną uroczystość wigilijną obchodzimy w szczególnych warunkach, bo nie ma wśród nas naszego dobrego i powszechnie lubianego dowódcy ! ... Nie ma jego sztabu i nie ma wśród nas wielu naszych Kolegów... My jednak, łamiąc ten tradycyjny opłatek i składając najlepsze życzenia bliskim naszemu sercu istotom, myślami jesteśmy z nimi i dzielimy ich los, bóle i upokorzenia. Myślami jesteśmy złączeni ze wszystkimi żołnierzami Polski walczącej, z tymi co na wszystkich frontach dają przykład odwagi i bohaterstwa, jak i z tymi co zorganizowani w podziemnych organizacjach, nieustanną walką z okrutnym najeźdźcą, dają świadectwo nigdy niepokonanej siły naszego Narodu ! Myślami jesteśmy także z jeńcami wojennymi, którzy zza drutów obozów wojennych, darzą nas, wojujących, życzeniem szybkiego uzyskania wolności. Myślami jesteśmy i z tymi wszystkimi żołnierzami i patriotami, których okrutny okupant wtrącił do więzień, obozów pracy i zagłady. Jesteśmy także myślami z tymi nieszczęśliwymi rodzinami polskimi i ich nieletnimi dziećmi, których wielkości ducha, tak przeląkł się rzekomy „geniusz ludzkości” zsyłając ich siłą na Syberię! My, polscy partyzanci, mamy jednak to szczęście w nieszczęściu i ten zaszczyt, że z bronią w ręku i z godłem narodu zdobiącym rogatywki na naszych głowach, możemy walczyć o najszczytniejsze ideały naszego narodu i ojczystego kraju ! My partyzanci Polski walczącej, mamy honor uważać, że ten oto skrawek leśnego terenu będący pod naszą zbrojną kontrolą – jest obszarem wolnej Polski ! My żołnierze partyzanci, ślemy z wolnej puszczy wołyńsko- poleskiej, pozdrowienia wigilijne wszystkim bojownikom, którzy podobnie jak my koczują w szałasach : w lasach Świętokrzyskich, Parczewskich, Janowskich, Kurpiowskich i reglach Tatrzańskich oraz w puszczach: Kampinowskiej, Niepołomickiej, Kozienickiej, Augustowskiej i innych zakątkach naszego pięknego kraju. Ślemy także najgorętsze pozdrowienia wszystkim bojówkarzom ruchu oporu w naszych miastach i wioskach, a szczególnie i z całego serca pozdrawiamy bohaterów ciągle walczącej Warszawy ! .... Nasza niezłomna wola walki utrwalona chlubną historią i wiarą naszych Ojców, uwieńczona błogosławieństwem narodzin Bożej Dzieciny, mocą łamania tradycyjnego opłatka, kruszy okowy naszej niewoli i zwiastuje rychłe zwycięstwo ! Przeto składam Wam Koledzy i Waszym rodzinom najlepsze życzenia, abyśmy przyszłą wigilię Bożego Narodzenia, obchodzili w wolnej i niepodległej Polsce i cieszyli się Nią wspólnie z naszym Dowódcą, wszystkimi przyjaciółmi i towarzyszami broni !

Zauważyłem, że po mojej przemowie, na twarzach wszystkich zebranych, pojawiły się oznaki wzruszenia. Następuje ogólna wymiana życzeń, w których między innymi i ja zbieram wiele szczerych żołnierskich serdeczności. Kolega Wróblewski uzupełnia mnie w życzeniach dla naszego rządu na emigracji, a kolega Lech dla wszystkich przyjaciół Ukraińców, którzy nie ulegli zwyrodnieniu i z pobudek braterstwa współczują nam i świadczą pomoc w nieszczęściu, uprzedzając o grożącym niebezpieczeństwie. Życzenia dla ukraińskich przyjaciół, znajdują ogólną aprobatę i wszyscy zebrani przyłączają się do nich.

Miłą i przyjemną atmosferę uzupełnia nasz kucharz, który zaprasza żołnierzy o podejście i napełnienie menażek przygotowanych na uroczystą wieczerzę, smakowitym barszczem z uszkami na grzybach oświadczając, że nadanie temu specjałowi smaku i przypomnienia tradycji domowych, przyczyniły się panie z pobliskich ziemianek. Po zaspokojeniu pierwszego głodu, następują luźne żołnierskie pogwarki, o ofiarności, bezprzykładnym poświęceniu i nieocenionych aktach waleczności w partyzantce. Czas szybko uciekał, bo jak zauważyłem odbyła się już druga z kolei zmiana warty. Poleciłem więc odśpiewanie kolędy „Wśród nocnej ciszy” i zakończenie wieczerzy. Następnie nakazałem ściągnięcie wszystkich czujek i wartowników. Na zbiórce, po odśpiewaniu "„wszystkie nasze dzienne sprawy” – oznajmiłem, że nocną służbę czuwania, sam będę pełnił, a wszystkim bez wyjątku nakazałem – ułożenie się do snu. Niektórzy koledzy wystąpili z propozycją towarzyszenia mi, ale ja kategorycznie odmówiłem oświadczając, że po całodziennym śnie jestem doskonale wypoczęty i tę noc wigilijną i jej leśny urok , pragnę przeżyć sam na sam, na łonie natury.

Dziś, podobnie jak wczoraj, obszedłem dookoła miejsce biwaku i znów znalazłem się w ulubionym lesie. Oddychając jego czystym i niczym nie skażonym powietrzem, powoli i stopniowo włączyłem się w rytm życia przyrody, odbierając pierwsze sygnały współpracy świata zwierząt. Gościnna atmosfera leśna, nie sygnalizowała niebezpieczeństwa. Nocne ptactwo normalnie przeprowadzało swe łowy. Podziwiałem bezszelestne fruwanie sów i nietoperzy. Podobnie jak wczoraj, byłem włączony wszystkimi narządami zmysłów w rytm życia przyrody, a czas szybko uciekał. Niebo zachmurzyło się i przesłoniwszy gwiazdy, lekko i delikatnie zaczęło sypać płatkami śniegu. To się dobrze składa – pomyślałem – wytrącony tym zjawiskiem z transu czuwania. Spojrzałem na zegarek. Była godzina 2,45, a więc czas próby sprawności bojowej i wymarszu – zbliżał się. W tym przeświadczeniu udałem się na miejsce biwaku i głośno krzycząc wyrwałem żołnierzy z głębokiego snu.

- Alarm ! Teraz z zegarkiem na ręku kontrolowałem sprawność kolejno wykonywanych czynności i przygotowań bojowych. Wszystek posiadany sprzęt, amunicja i żywność została załadowana na wozy, konie zaprzęgnięte i mój wierzchowiec osiodłany. Żołnierze pod bronią oczekiwali na dalsze rozkazy...

Fragment: Pamiętnika Jerzego Dytkowskiego – „Rokitno Wołyńskie 1920-1944” wstawił Bogusław Szarwiło

http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/dytkowski_rokitno5.html#42.

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
439
Odsłon artykułów:
2446964

Odwiedza nas 97 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect