Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

Halina Górka- Grabowska: Wkrótce cała dywizja znalazła się w ogniu walk. Niemcy zacisnęli wokół niej pętlę okrążenia i zginął w dziwnych okolicznościach dowódca dywizji ppłk Jan Wojciech Kiwerski „Oliwa”, który wykazał się dużym talentem w walkach z Niemcami w okolicach Kowla, Lubomla i Włodzimierza. Tuż po śmierci „Oliwy” nowy dowódca dywizji „Żegota” mjr Tadeusz Sztumberk podjął decyzję, że musi się ona przebijać na tereny leśne Polesia Wołyńskiego w Lasy Szackie.

- By to zrobić, musiała się ona przebić przez tory kolejowe pilnie strzeżone przez Niemców - mówi Halina Górka-Grabowska. - Regularnie patrolował je pociąg pancerny. Wzdłuż torów rozmieszczone były bunkry. Wszystkie nawet najmniejsze stacje przypominały twierdze. Miały ponadto wsparcie artylerii. Przeprawienie przez nie 6,5 tys. uzbrojonych ludzi wraz z dużą ilością cywilów chroniących się pod skrzydłami dywizji było niemal szaleństwem. Wymagało to też porzucenia taborów, ułani musieli zostać spieszeni, co dla nich było tragedią. Co wart jest ułan bez konia. Pierwsze oddziały jakoś przeszły, ale nasz pułk nie zdążył. „Garda” go zatrzymał, chcąc porozumieć się z dowództwem dywizji, by dowiedzieć się, co i jak. „Garda” poszedł do sztabu dywizji i już do nas nie wrócił. „Zając” nie wiedział, co robić.  Nie miał żadnego rozkazu. W końcu na własną rękę podjął decyzję, że będziemy się przebijać pod Terebejkami. Niemcy już się tego spodziewali. Z Kowla do Terebejek wyruszył pociąg pancerny , który dodatkowo wzmocnił niemiecką obronę. Sam teren nie ułatwiał też wykonanie rozkazu „Zająca”. Przed torami ludzie grzęźli w błocie. Do torów ława naszego batalionu miała jakieś pięćset metrów, gdy Niemcy zaczęli strzelać.

- Zrobiło się piekło i musieliśmy się cofnąć. Pociąg pancerny zaczął jeździć po torach wzdłuż całego odcinka, który zamierzaliśmy przejść na drugą stronę. „Zając” podjął decyzję, ze musimy się cofnąć. Wycofaliśmy się do lasu, z którego wyruszyliśmy. Znalazły się w nim oddziały 23 i 24 pułku piechoty , a nawet kilku oficerów z „kompanii warszawskiej”, którym również nie udało się przejść przez tory. Zrobiło się jasno. Zajęliśmy stanowiska na skraju lasu i czekamy. Niemcy się nie ruszali, a ich pociąg pancerny stał na torach. „Zając”, by nie marnować czasu, zaczął myszkować po lasach i szukać rozproszonych ludzi. W sumie udało mu się uzbierać ponad czterystu ludzi. Podjął też decyzję, że spróbujemy jeszcze raz przebić się tą samą trasą. Pójdziemy jednak nie nad ranem, czy w środku nocy, ale wieczorem. „Zając” wcześniej dokonał przeglądu wszystkich kompanii, rozmawiał z ludźmi tłumacząc, co kto ma robić, jak się zachować. Starał się przywrócić dyscyplinę i morale żołnierzy. Wieczorem jednak nie ruszyliśmy. „Zając” czekał, aż od strony Terebejek , w którym stał niemiecki garnizon zalegnie idealna cisza. Stało się to dobrze po północy. Wtedy „Zając” wydał komendę naprzód. I myśmy te tory przeszli bez jednego strzału. Dopiero za torami zaczęły się dantejskie sceny. Ludzie mdleli. Komuś wysiadło serce. Trzeba było ratować ludzi.

Fragment art. Marek A. Koprowski - Oni nas rozbroją

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/oni-nas-rozbroja

 

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
44
Artykułów:
446
Odsłon artykułów:
2513318

Odwiedza nas 79 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect