Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

Wspomina Tadeusz Wolak.- Jako członek samoobrony brałem też udział w odpieraniu ataków UPA na Przebraże. Nacjonaliści ukraińscy chcieli bowiem za wszelką cenę zlikwidować to skupisko polskiej ludności. Gdy przyszedł rozkaz mobilizacji 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, Przebraże nie wystawiło batalionu, jak spodziewało się jej dowództwo. Sytuacja była jeszcze bardzo niepewna. Ogołocona z oddziałów samoobrony wieś mogła stać się łupem banderowców. Oddziały radzieckie stały bowiem wtedy dopiero na dawnej polskiej granicy i nie bardzo było wiadomo, kiedy wkroczą na Wołyń. Na koncentrację poszedł tylko oddział „Bomby”, oczywiście już bez swojego dowódcy. Zatrzymywał się on na krótki wypoczynek w Przebrażu i poszedł dalej. Ja też wyruszyłem z nimi, zabierając ze sobą kilkunastu polskich policjantów, którzy zdezerterowali z Łucka i Kiwerc do Przebraża. Jak policja ukraińska uciekła do lasu, przyłączając się do UPA, to Niemcy na jej miejsce w niektórych miejscowościach utworzyli policję złożoną z Polaków. W Łucku jej oddział  liczył chyba jakieś sto osób. Jak zbliżał się front, Niemcy chcieli przebazować ten oddział wraz z innymi tego typu formacjami do Włoch. Wtedy jak jeden mąż, przeszedł on do Przebraża. W jego wyprowadzeniu sam zresztą uczestniczyłem. Gdy nadszedł rozkaz koncentracji, część z nich, jako ochotnicy wyraziło chęć pójścia razem ze mną na koncentrację. Po przybyciu do dywizji zostałem zastępcą dowódcy plutonu ciężkich karabinów maszynowych, którym był starszy sierżant, zawodowy żołnierz przedwojennej armii polskiej. Ze swoim plutonem przeszedłem cały szlak bojowy dywizji, walcząc praktycznie każdego dnia. Dywizja była zorganizowana na wzór wojskowy, podzielona na pułki, które odwoływały się  do tradycji jednostek, stacjonujących na Wołyniu do 1939 r.

„Pułki dzieliły się na bataliony, te na kompanie, a one na drużyny. W ramach dywizji funkcjonowały również te wszystkie struktury, które powinny być w każdej dywizji, od kwatermistrzostwa począwszy poprzez służbą medyczną, żandarmerię, na duszpasterstwie skończywszy. W sumie dywizja liczyła około 7 tys. ludzi. Umundurowana była różnie. Jakieś 50 proc. jej stanu miało przynajmniej częściowo umundurowanie polskie. Dalsze 25 proc. chodziło w mundurach niemieckich, a reszta miała uniformy kombinowane np. spodnie cywilne, buty saperki, kurtki niemieckie, czapki różnych kształtów itp. Wszyscy mieli tylko orzełki. Opasek, o ile pamiętam, nie noszono. Te żołnierze dywizji założyli dopiero po przejściu na Lubelszczyznę. Uzbrojenie żołnierzy też pochodziło z różnych parafii. Dominowały w nim „kabeki”, broń krótka, niemieckie pistolety maszynowe, sowieckie pepesze, zdarzały się również steny. Nieźle przedstawiało się uzbrojenie dywizji w broń maszynową. Sporo mieliśmy erkaemów i cekaemów. Na wyposażeniu dywizji znajdowały się również cztery działka. Dwa przyprowadził na koncentrację właśnie oddział „Bomby”. Były to dwie armatki kalibru 35 mm wymontowane z czołgów. Nie miały one żadnych przyrządów optycznych i strzelać z nich trzeba było po lufie. Oddział „Trzaski”, o ile sobie dobrze przypominam, ściągnął do dywizji dwa zdobyczne działka przeciwpancerne. Te miały już oczywiście całe optyczne oprzyrządowanie i łatwo dawało się z nich strzelać. Gorzej niestety wyglądała sprawa z amunicją do nich, jak również z nabojami do kilku posiadanych przez dywizję moździerzy. Podstawowy trzon kadrowy dywizji stanowiły oczywiście oddziały partyzanckie, ściągnięte na mobilizację. Ich kadra zwłaszcza oficerska, objęła praktycznie większość stanowisk dowódczych w dywizji. Dominowali w niej oficerowie rezerwy, głównie nauczyciele, którzy znakomicie się sprawdzili. Oficerowie zawodowi stanowili nikły odsetek. O tym, że dywizja stanowiła regularne wojsko, mogłem się przekonać już w trakcie marszu na koncentrację.

„Oddział „Bomby” został zatrzymany w Nyrach koło Kupiczowa na kwarantannę. Wśród „bombowców” idących jeszcze zza Słucza wybuchła bowiem epidemia tyfusu. Stamtąd przerzucono ich nad  Turię do miejscowości leżącej jakieś 3 km od sztabu dywizji kwaterującej w Ossie. Stamtąd wyruszaliśmy na wyprawy mające na celu poszerzenie bazy operacyjnej dywizji, mającej służyć jej do walki z Niemcami. Likwidowaliśmy na zajmowanym terenie upowskie garnizony, wycofujące się na południe. Wraz z nimi uciekała ludność ukraińskich wsi. Walki toczyliśmy praktycznie cały czas. W Lasach Świniarzyńskich było duże zgrupowanie UPA, a sam Świniarzyn był przekształcony w twierdzę. Wszystkie bazy UPA sukcesywnie w trosce o swoje bezpieczeństwo musieliśmy likwidować, by nie zagroziły formującej się dywizji.

Fragment artykułu pod tym samym tytułem autorstwa Marka  A. Koprowskiego

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/od-przebraza-do-dywizji

 

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
439
Odsłon artykułów:
2473523

Odwiedza nas 106 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect