Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

Nazywam się Mieczysław Gaweł. Jestem synem Jana  i Bronisławy  z domu Osojca. Urodziłem się  8 stycznia 1929 roku  w kolonii Tomaszów (gmina Derażne, pow. Kostopol, województwo wołyńskie    z siedzibą  w Łucku). Po tragicznych wydarzeniach 25 marca 1943  roku  udałem się wraz  z moim ocalałym rodzeństwem do Klewania i w tamtejszej parafii wyrobiłem sobie nową metrykę. Przesunąłem datę urodzenia na 9 marca 1931  roku, aby uniknąć wywozu do Niemiec na roboty (później już jej nie zmieniałem).(….)

Tu mną  zaopiekował się Aleksander Mierzejewski, który pracował  w arteli (zrzeszenie różnych zawodów). Zapisał tam  i mnie jako ucznia szewskiego. Odtąd zamieszkałem  u niego  w domu. Po pewnym czasie przyjechała do Łucka również druga moja siostra, Maria, która początkowo zatrudniała się  u różnych ludzi jako pomoc domowa. Później przystąpiła do pracy  w arteli  i zamieszkała razem ze mną u państwa Mierzejewskich. Aleksander Mierzejewski miał około 27 lat. Mieszkał wraz  z rodzicami  i siostrą Heleną  z synem w domku jednorodzinnym na przedmieściu Łucka. Znał dosyć dobrze język niemiecki.  W arteli pracował jako zaopatrzeniowiec żywnościowy. Miał tam szerokie znajomości, bo pomimo nadzoru  niemieckiego zaopatrywał  w obuwie siostry zakonne. Po  pracy wieczorami zabierał mnie ze sobą do znajomych. Jedna  z tych osób prowadziła małą szkółkę  z kilkorgiem dzieci. Mierzejewski chciał mnie tam ulokować. Jednak pani ta nie chciała mnie przyjąć i starała się  wmówić mi, że nie mam ochoty na naukę. Początkowo myślałem, że Mierzejewski chce się mną pochwalić. Później jednak, gdy poznałem miasto  i adresy znajomych okazało się, że musiałem chodzi do niektórych  z nich  i przekazywać lub odbierać pewne informacje. Po  kilku miesiącach pobytu dowiedziałem się od niego, jakie spełniam zadanie i jak mam się tłumaczyć, gdyby mnie zatrzymała policja ukraińska lub Niemcy. Pod koniec lata jego wymagania wobec mnie zaczęły się zwiększać. Powiedział mi wówczas, że jest dowódcą I I batalionu  i odebrał ode mnie przysięgę. Przyjąłem pseudonim „Poleszuk”. Po paru dniach przyszło dwóch panów, od których Mierzejewski odebrał krótka broń. Wsadził mi ją za pazuchę po obu stronach i kazał mi ich zaprowadzić za rzekę Styr, na  Krasne na nocleg. Ja szedłem pierwszy,  a oni kilkanaście metrów za mną. Dotarłem do miejsca przeznaczenia, upewniłem się, że wszystko w porządku, oddałem broń  i wracając obok tych panów powiedziałem „droga wolna”. Później zaopiekował się nimi ktoś inny. Tego rodzaju nieznajomych odprowadzałem dużo więcej, ale rzadko którzy przychodzili  z bronią. Oczywiście przenosiłem  i samą broń, ale wtedy Mierzejewski mnie ubezpieczał.  W takich akcjach chętnie brałem udział, bo nie zdawałem sobie sprawy, czym może się to skończyć. Myślałem sobie, że skoro poprzednio się udało, to musi się udać i teraz. W listopadzie 1943  roku  Mierzejewski przekazał mnie innemu dowódcy  –  Wincentemu Romanowskiemu ps. „Wrzos”, od którego otrzymałem dodatkowe przeszkolenie  i powtórzyłem przysięgę. Okazało  się, że przy tej samej ulicy Krakowskiej, gdzie mieszkał Mierzejewski,  w domu państwa Baczyńskich znajdował się prężnie działający punkt kontaktowy Armii Krajowej. Stamtąd również otrzymywałem różne zlecenia jako łącznik. Świadomość istnienia polskiej organizacji zbrojnej oraz posiadanie przez Mierzejewskich paru sztuk broni krótkiej  i jednego karabinu typu „Mauzer”, dawały poczucie względnego bezpieczeństwa. Nadchodzące noce już nie były takie straszne jak w Tomaszowie. Pod koniec okupacji niemieckiej  w 1944  roku  Mierzejewski wspólnie  z magazynierem  z arteli wpuszczali mnie do magazynu materiałów szewskich. Ładowałem rzeczy do teczek,  a oni odbierali je ode mnie  i wieczorami wynosili na zewnątrz. Później dowiedziałem się, że było to przeznaczone dla żołnierzy AK w Przebrażu. Po wkroczeniu do Łucka wojsk Związku Radzieckiego,  w marcu 1944  roku, po raz ostatni jako  łącznik AK doprowadziłem „Wrzosa” na odprawę  w domu Baczyńskich. Tam działalność AK obwodu  Łuck została zawieszona.

 

Fragmenty z książki „Moje wojenne dzieciństwo ” Tom 11 –Wspomnienia Mieczysława Gawła „„Tragedia wołyńska”     wydała je : Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, 2003

Wybrał i zamieścił :Bogusław Szarwiło

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
439
Odsłon artykułów:
2490835

Odwiedza nas 98 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect