Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

31 marca - 3 kwietnia - bataliony zgrupowania „Gromada” wykonały uderzenia na miejscowości: I/50 pp na Wiszniów, II/50 pp na Maszów, II/43  pp przez Zaglinki na Chorostów. Były to wypady o charakterze rozpoznawczym, mające na celu rozpoznanie ugrupowania nieprzyjaciela i ustalenie numeracji jednostek  śpieszących na pomoc załodze Kowla. Podjęte akcje były zaskoczeniem dla nieprzyjaciela i zakończyły się sukcesem polskich oddziałów.

2 kwietnia - Pierwsze starcie z regularnymi jednostkami wojsk niemieckich. Oddział niemiecki zaatakował 2 kompanię I/50 pp, stacjonującą w miejscowości Sztuń. Atak piechoty niemieckiej wspierała artyleria (rozmieszczona za lasem Podstawie), która ostrzeliwała stanowiska polskie w Sztuniu. Z  pomocą2 kompanii I/50 pp pośpieszyła 1 kompania I/43 pp, stacjonująca w Zamłyniu. Oddział w składzie dwóch plutonów i zwiadu konnego pod dowództwem ppor. Ryszarda Markiewicza „Mohorta” wykonał manewr na skrzydło i tyły Niemców. Po osiągnięciu lasu Podstawie jednym plutonem zaatakował stanowiska ogniowe artylerii, a pozostałymi siłami uderzył od tyłu na tyralierę niemiecką nacierającą na Sztuń. Atak oddziału polskiego był zaskakujący i tak gwałtowny, że w szeregach przeciwnika nastąpiła całkowita dezorganizacja. Niemcy wycofując się w bezładzie stracili 12 zabitych, a 28 poddało się. Zdobyto 9 km, 8 rkm, 50 kb i biedki z amunicją. Straty własne: 1 zabity, 6 rannych. W czasie kiedy pod Sztuniem trwała walka, Niemcy zaatakowali od strony Rymacz I/43 pp w rejonie Zamłynia. Natarcie, które miało charakter działań rozpoznawczych, zostało odparte. Przeciwnik wycofał się w kierunku wsi Terebejki, ponosząc duże straty w czasie bezładnego odwrotu przez rozległe bagna między Zamłyniem i kol.Ostrowy.

3 kwietniaII/50 pp przeprowadził odciążającą akcję zaczepną przeciw Niemcom w Maszowie, gdzie stacjonował 150 - osobowy oddział ochraniający tory kolejowe Luboml - Kowel. Po nocnym marszu ze Stawek przez Staweczki, Olesk, Zaglinki batalion zaatakował o  świcie garnizon niemiecki w Maszowie. Zaskoczenie niespodziewanym atakiem i duże tempo polskiego natarcia wprowadziły panikę w szeregach nieprzyjaciela. Maszów został zajęty, a Niemcy ratowali się ucieczką w kierunku Lubomla, pozostawiając na polu walki 16 zabitych.

3 /4 kwietnia - Doszło do walki wręcz, 2 kompania I/50 pp  zaatakowała duży oddział z 1 brygady strzelców górskich który wkroczył do Sztunia. Ponosząc duże straty i pozostawiając w Sztuniu cały tabor, Niemcy pod naporem 2 kompanii wycofali się ze wsi. Z nastaniem  świtu, ochłonąwszy z zaskoczenia i wsparci ogniem artylerii i moździerzy, rozpoczęli natarcie na wieś. 2 kompania I/50 pp zajęła stanowiska obronne na północnym skraju wsi i z trudem odpierała ataki przeważających sił niemieckich. Wówczas dowódca zgrupowania mjr „Kowal” skierował do Sztunia nowe siły. Z rejonu Zamłynia uderzyła na prawe skrzydło wroga1 kompania I/43 pp i wyszła na tyły niemieckiej tyraliery atakującej Sztuń. Równocześnie dowódca I/50 pp por. „Sokół” skierował do akcji 1 kompanię, która wychodząc z Czmykosu zaatakowała od strony Radziechowa lewe skrzydło niemieckiego natarcia. Manewr na skrzydła i tyły nieprzyjaciela przesądził o losach walki. Niemcy, związani ogniem od czoła oraz zaatakowani z obu skrzydeł, wycofali się  w kierunku Lubomla. Ich straty wynosiły: 52 zabitych. Zdobyto 7 km, 4 moździerze, 60 kb, 26 wozów taborowych i kuchnię polową. W zdobytych taborach znajdowała się amunicja do broni strzeleckiej i moździerzy,  żywność oraz pancerfausty. Straty własne wynosiły 9 zabitych i 14 rannych.

4 / 5 kwietnia - Pod Uchanką rozpoczęła się przeprawa sowieckiego oddziału partyzanckiego „Stiepanowa” liczącego około 600 ludzi, 50 wozów konnych i około 100 koni wierzchowych. Wieś Uchanka na zachodnim brzegu Bugu obsadzona była przez Niemców. Po huraganowym ogniu z moździerzy i broni maszynowej wydzielone grupy zwiadowców zaatakowały Niemców i wyparły ich  w stronę Kolemczyc. W tym czasie saperzy kompanii przeprawowej „Małego” przystąpili do montażu mostu z przygotowanych uprzednio elementów. Rozpoczęła się przeprawa zasadniczej części oddziału partyzanckiego.

5 kwietniaNiemcy, wsparci przez artylerię, moździerze i lotnictwo, ponowili natarcie na Sztuń. Atakując od czoła z kierunku Lubomla, pod osłoną  śnieżycy ograniczającej widoczność na przedpolu, wdarli się do wschodniej części wsi i wyszli na prawe skrzydło i tyły polskiej obrony. Ten niespodziewany atak Niemców wywołał zamieszanie i panikę na stanowiskach obronnych polskich oddziałów, które w nieładzie cofały się na południe. Dowódcom nie udało się opanować sytuacji i zorganizować przeciwnatarcia. Niemcy zajęli Sztuń.

8 kwietniaPatrol niemiecki niezauważenie zbliżył się do Czmykosu od strony Radziechowa i ostrzelał rejon obrony 1 kompanii. Zaskoczeni  żołnierze zaczęli prowadzić bezładny ogień i wycofywać się do  środka wioski. Dopiero interwencja dowódcy batalionu por. „Jastrzębia” wprowadziła spokój oraz porządek w szeregach cofających się grup, które kontratakiem zmusiły Niemców do wycofania się. Ta poranna potyczka ujawniła niedostatki polskiej obrony W związku z tym wydzielono dwie drużyny, które wysłano na przedpole, aby ubezpieczały batalion przed niespodziewanym atakiem nieprzyjaciela. O godz. 11 Niemcy szerokim frontem zaatakowali polskie pozycje obronne w Czmykosie. Ogień  żołnierzy broniących wsi powstrzymał na chwilę natarcie piechoty niemieckiej, ale  trzy czołgi posuwały się dalej w kierunku wsi. Strona polska odpowiedziała ogniem z działka przeciwpancernego, co zatrzymało na chwilę czołgi. Ze względu jednak na brak amunicji działko przestało strzelać, a czołgi niemieckie, prowadząc ogień ze swoich dział, wdarły się do wsi i dokonały wyłomu w polskiej linii obrony.  W tej sytuacji batalion wycofał się z Czmykosu na południe, za rzekę Neretwę, i zajął nowe stanowiska obronne.

8 /9 kwietnia - Dywizja otrzymała zrzut broni i sprzętu wykonany przez jeden samolot pilotowany przez załogę polską. Ze stacjonującego w Brindisi 148 Dywizjonu do Zadań Specjalnych (wchodzącego w skład 334 Skrzydła do Zadań Specjalnych) wystartowało wówczas 17 samolotów, w tym 7 załóg polskich. Dwa samoloty miały wykonać zrzut na placówkę położoną w Okręgu Lubelskim AK p.k. „”Wilk”. W rzeczywistości oba samoloty skierowano na tzw. „bastion Polana” położony 17 km na południowy wschód od Lubomla, a więc do rejonu walk 27 WDP AK. Załoga kpt. naw. S. Daniela odnalazła „Polanę” i wykonała na nią zrzut, natomiast załoga drugiego samolotu por. naw. A. Błażewskiego nie odnalazła zrzutowiska, skierowała się na placówkę „Wilk” i tam wykonała zrzut.

9 kwietniaNiemcy przeszli do działań zaczepnych na trzech kierunkach jednocześnie: ze Czmykosu wyszło natarcie na Pustynkę, której bronił I/45 pp; z kierunku Zaglinek przez  Olesko zaatakowany został II/43 pp, broniący Staweczek; od strony Sztunia i Rymacz Niemcy rozwinęli natarcie na Zamłynie, bronione przez I/43 pp. Natarcie na Pustynkę, wspierane czołgami szło wzdłuż grobli, po obu stronach której rozciągało się rozlewisko. Czołgi, a za nimi piechota zbliżyły się do zaminowanego mostka na grobli, ale mina nie wybuchła. Niemcy otworzyli ogień z dział czołgowych na przedpole i zabudowania Pustynki. Ze strony polskiej odezwały się dwa działka przeciwpancerne i uszkodziły jeden z czołgów. Nie powstrzymało to jednak natarcia Niemców. Po chwilowym zamieszaniu rozwijali je pod osłoną gwałtownego ognia, skierowanego na stanowiska obronne batalionu. Czołgi przerwały jego linię obrony i wjechały do wsi. żołnierze stawiając opór zaczęli wycofywać się wśród płonących zabudowań w stronę lasów mosurskich. Wejście do akcji kompanii saperów nieco zahamowało tempo posuwania się Niemców. Wykorzystał to dowódca batalionu, por. „Gzyms”. Zatrzymał cofającąsię1 kompanię, która po uporządkowaniu przeszła do kontrataku. Natarcie piechoty niemieckiej załamało  się. Oddziały przeciwnika zaczęły wycofywać się na północny skraj wsi. Równieżczołgi zawróciły i odjechały w kierunku Czmykosu. Około godz. 14 I/45 pp odzyskał swoje pierwotne pozycje, a piechota niemiecka wycofała się do Czmykosu. Pustynka została utrzymana. 9 kwietnia  Niemcy wyszli z Czmykosu, zajęli Olesk i przy wsparciu artylerii rozwinęli natarcie na Staweczki. Batalion, który dopiero o  świcie 9 kwietnia wszedł do wsi zaskoczony siłą niemieckiego natarcia, wycofał się ze Staweczek.

10 kwietnia - Niemcy rozpoczęli natarcie na dwóch kierunkach jednocześnie: na stanowiska obronne I/50 pp i II/43 pp. Po godzinie zaciętej walki niemieckie natarcie załamało się. Za cofającymi się Niemcami do kontrataku poderwał się I/50 pp, który osiągnął południowy skraj Staweczek. Nie mając wsparcia na prawym skrzydle ze strony II/43 pp, wyhamował natarcie i  wycofał się na pozycje wyjściowe w rejonie wzgórza 188. Nowa sytuacja, jaka powstała po utracie Staweczek, wymagała niezwłocznego zamknięcia kierunku Owłoczym, Turyczany. W tym celu dowódca północnego zgrupowania mjr „Kowal” skierował do Owłoczyma (kluczowej pozycji na tym kierunku) II/43 pp. Tego dnia o godz. 14 Niemcy podjęli kolejne natarcie na stanowiska obronne oddziałów dywizji. Atak na pozycje I/50 pp poprzedziło bombardowanie przez samoloty. Atak został odparty. Jednocześnie Niemcy zaatakowali I/45 pp, broniący Pustynki. Natarcie wspierał ogień artylerii i czołgów. I/45 pp we współdziałaniu z II/50 pp, zajmującym stanowiska obronne na przedpolu Władynopola, załamał natarcie Niemców na  tym kierunku. Zaatakowany został także II/43 pp, który nie zdążył jeszcze umocnić się w Owłoczymie. Pod naporem znacznych sił niemieckich, wspieranych przez czołgi, batalion wycofał się ze wsi i zajął stanowiska w rejonie wzgórza 209. Ponownie zaatakowany przez Niemców, wycofał sięw kierunku Czesławowa. W rejonie Zamłynia panował spokój. I/43 pp przeszedł do rejonu Kniaź Bagno.

12 kwietnia - Próba przejęcia inicjatywy na kierunku południowym i opanowanie Włodzimierza Wołyńskiego nie powiodła się. W nocy z 12 na 13 kwietnia oddziały zgrupowania „Osnowa” cofnęły się jeszcze bardziej na północ, znacznie zbliżając się do zgrupowania północnego. II/23 pp, po krótkim odpoczynku w rejonie Grabina - Smolarze, dotarł do Pisarzowej Woli. I/24 pp opuścił Wodzinów i Kalinówkę i przeszedł do Puzowa, skąd został skierowany do Sielisk. 6 samodzielna kompania z Worczyna przeniosła się do kol. Stęzarzyce. Na swoich pierwotnych stanowiskach w Stęzarzycach i Turówce pozostał I/23 pp.

12 / 13 kwietniaDowódca 27 WDP AK ppłk Jan Kiwerski „Oliwa” spotkał się w Turzysku z gen. Gromowem, dowódcą części sił sowieckich pod Kowlem. Spotkanie miało chłodny, mało przyjazny charakter. Przedstawiając ocenę sytuacji na froncie działań dywizji, dowódca 27 WDP AK zwrócił się z prośbą o pozwolenie na wycofanie oddziałów dywizji z zagrożonego terenu i zajęcie obrony wzdłuż wschodniego brzegu Turii; wsparcie działań dywizji ogniem artylerii i innym sprzętem wojskowym; wycofanie dywizji poza linię frontu i przeformowanie jej na regularną jednostkę polską(zgodnie z depeszą komendanta głównego AK). Gen. Gromow negatywnie odniósł się do tych propozycji i nie wyraził zgody na wycofanie dywizji na wschód i jej  reorganizację. Polecił, by pozostała w dotychczasowym rejonie i prowadziła walki obronne w masywie lasów mosurskich, ziemlickich i stęzarzyckich, bez względu na skutki. 54 pułkowi kaw. gw. rozkazał ubezpieczać łuk rzeki Turii w rejonie Stanisławowa. Z rozmowy wynikało,  że w przyszłych działaniach dywizji nie należało liczyć na  żadną doraźną pomoc ze strony regularnej armii sowieckiej. W tym czasie tj. w nocy z 12 na 13 kwietnia, na linii frontu oddziałów „Gromady” dalej toczyły się walki. Pozycje I/50 pp działającego na Staweczki i III/50 pp na Owłoczym ostrzeliwała z rzadka artyleria przeciwnika. Około północy Niemcy  huraganowym ogniem artylerii rozpoczęli natarcie na Pustynkę, bronioną przez I/45 pp. Atak niemiecki nastąpił w momencie, kiedy do wsi wkraczał batalion sowieckiej partyzantki, przybyły dla umocnienia polskich pozycji. Powstało wielkie zamieszanie, gdyż wycofujące się pod naporem Niemców pododdziały polskie wpadały w ciemności na oddział sowiecki dezorganizując poczynania obronne. Niemcy zajęli Pustynkę, a batalion wycofał się na nowe stanowiska w rejonie skrzyżowania dróg z Pustynki do Władynopola.

13 kwietniaWczesnym rankiem I/45 pp wspólnie z sowieckim oddziałem partyzanckim, przy wsparciu artylerii, zaatakował Niemców w Pustynce. Zaskoczeni Niemcy początkowo stawiali słaby opór, a następnie pośpiesznie wycofali się ze wsi. W późnych godzinach popołudniowych 13 kwietnia Niemcy rozpoczęli natarcie na wszystkich odcinkach obrony „Gromady” z użyciem czołgów, piechoty i artylerii. Jednocześnie zaatakowali stanowiska: I/45 pp na południu od Pustynki, II/50  pp na przedpolu Władynopola, I/50 pp pod Staweczkami, III/50 pp w Stawkach, II/43 pp na wschód od Stawek i 54 pułk kaw. gw. w rejonie wzgórza 209. Dowódca dywizji nie podjął tej walki. Bataliony otrzymały rozkaz wycofania się na skraj lasów mosurskich. Oddziały zgrupowania „Gromada” oderwały się od nieprzyjaciela i ześrodkowały się w rejonie lasów Janin Bór. Tu przystąpiły do organizowania obrony.

15 kwietnia - Okrążenie oddziałów 27 WDP AK, a także 54 pułku kaw. gw. oraz oddziału partyzanckiego „Fiodorowa” w odległości kilkudziesięciu kilometrów od ustabilizowanej linii frontu sowiecko-niemieckiego.  Na kierunku zgrupowania północnego „Gromada” Niemcy zajęli: Zamłynie, Sztuń, Czmykos, Zaglinki, Olesk, Ziemlice, Pustynkę, Władynopol, Staweczki, Stawki, Owłoczym, Turyczany  i doszli do Hajek, gdzie opanowali przeprawę mostową na Turii. Na kierunku zgrupowania południowego „Osnowa” osiągnęli miejscowość Ruda - Zamosty i opanowali kolejną przeprawę mostową na Turii. Działające na przedpolu patrole stwierdziły,  Ŝe linia stanowisk niemieckich na kierunku południowym przebiegała przez: Połomiane,  Karczunek, Worczyn, Radowicze, Aleksandrówkę, Ochnówkę, Werbę, Zamosty, Rudę. Jednocześnie znaczne siły niemieckie przeszły przez Turięw rejonie Turczan i Hajek, następnie skierowały sięna wschód i odrzuciły oddziały sowieckie na wschód. W wyniku tych działań wojska niemieckie zajęły Turzysk, Mokrzec, Bobły i doszły do Kupiczowa oraz lasów  świnarzyńskich. Po wnikliwej analizie sytuacji i rozważeniu różnych wariantów wyjścia z okrążenia uznano,  że kierunkiem stwarzającym największą szansę przebicia się jest kierunek północny przez Zamłynie, Jagodzin, wyprowadzający na tyły wojsk niemieckich. 15 kwietnia na naradzie wojennej zaakceptowano jednak koncepcję dowództwa 54 pułku kaw. gw. przebijania się w kierunku wschodnim za Turię. Przebicie okrążonych oddziałów miało być wspomagane przez wojska sowieckie działające po drugiej stronie frontu, i to właśnie zadecydowało o przyjęciu takiego rozwiązania. W ramach tej koncepcji rozpatrywano możliwość przebijania się na Hajki lub Zamosty. Kierunek na Zamosty, według oceny dowództwa dywizji, zapewniał większe prawdopodobieństwo przebicia się, dlatego zdecydowano utrzymać Pisarzową Wolę oraz drogę wyprowadzającą bezpośrednio na Turię. Do rejonu Pisarzowej Woli skierowano warszawską kompanię saperów, której zadaniem było zbudowanie drogi na bagnie przez las. Oceniono,  że na organizację i realizację przedsięwzięć związanych z wyprowadzeniem oddziałów dywizji z okrążenia trzeba co najmniej dwóch dni.

16 kwietnia -  Niemcy rozpoczęli działania zaczepne, zmierzające do likwidacji okrążonych oddziałów. Wczesnym rankiem ogniem z moździerzy ostrzelali III/50 pp, a następnie rozwinęli natarcie na stanowiska batalionu. Jednocześnie jego prawe skrzydło zaatakował oddział węgierski. Batalion podjął walkę, ale naciskany przez nieprzyjaciela, cofnął się głębiej do lasu. Niemcy nie kontynuowali natarcia, ograniczyli się do patrolowania terenu i ostrzeliwania stanowisk batalionu ogniem artylerii. Wznowili je po południu. Czołgi niemieckie wdarły  się w głąb stanowisk III/50 pp oraz zaatakowały 3 kompanię II/50 pp. Bezsilność wobec czołgów przeciwnika wywołała w szeregach polskich panikę i zamieszanie.  żołnierze ratowali się przed czołgami ucieczką do tyłu, ale tu wpadali pod ogień artylerii. W tym krytycznym momencie na polu walki pojawili się mjr „Żegota” i mjr „Kowal”. W czasie gdy mjr „Żegota” porządkował cofające się w nieładzie pododdziały III/50 pp, mjr „Kowal” poderwał do kontrataku dwie kompanie II/50 pp, które nie uczestniczyły jeszcze w walce, oraz cofającą się kompanię II/50 pp. Ogień zaporowy artylerii niemieckiej tylko na chwilę powstrzymał kontratakujący batalion. Padła komenda „bagnet na broń” i żołnierze z okrzykiem „hurra” ruszyli do brawurowego ataku. Niemcy nie wytrzymali psychicznie nacisku polskiego batalionu, nie przyjęli walki wręcz i pośpiesznie wycofali się w kierunku Mosuru. W pościgu za nieprzyjacielem (ponad 2 km) odzyskano utracone  pozycje. W tej akcji II/50 pp poniósł straty 16 zabitych i 5 rannych. W strefie działań bojowych zgrupowania „Osnowa” 16 kwietnia  Niemcy zajęli Puzów. Sytuacja oddziałów dywizji była krytyczna.  W depeszach radiowych do Konga i Centrali z 16 kwietnia 1944 r. dowódca dywizji meldował: „Sowieci odeszli dziś w nocy na wsch. brzeg Turii. Jesteśmy otoczeni w terenie, z którego jest wyjście tylko przez cieśniny. Prawie zupełnie bez amunicji. Proszę o pomoc. Oliwa.” Dalszy opór w lasach mosurskich stał się niemożliwy. Wobec tego postanowiono opuścić zajmowane dotychczas pozycje.

17 / 18 kwietnia - II/50 pp został wycofany z linii obrony i przeszedł do lasu około 1 km na północny zachód od stanowiska dowodzenia dywizji. O  świcie 18 kwietnia III/50 pp opuścił swoje pozycje i odszedł do lasów na wschód od chutoru Dobry Kraj. Do rejonu na północ od Hrady Mosurskiej przybył I/50 pp spod Ziemlicy.

18 kwietniaPodczas zmiany stanowiska dowodzenia dywizji w rejonie chutorów Dobrego Kraju poległ ppłk Jan Wojciech Kiwerski „Oliwa” - dowódca 27 WDP AK. Niemcy nasilili działania również na froncie obrony oddziałów „Osnowy”. W tym dniu bardzo ciężkie walki toczył II/23 pp, zajmujący najbardziej newralgiczny odcinek obrony w rejonie Pisarzowej Woli.

18 / 19 kwietnia - Mjr „Kowal”, który objął dowództwo dywizji, wydał rozkaz oderwania się oddziałów od nieprzyjaciela i marszu na północ, do rejonu koncentracji dywizji w lasach przy trakcie drogowym Murawa - Zamłynie.

20 kwietnia - Przygotowania do decydującego uderzenia w celu przebicia się z okrążenia. Zlikwidowano tabory, szpital umieszczono na zalesionych bagnach, położonych na północ od Murawy. Przewidywano,  że po dwóch tygodniach dywizja wróci na te tereny. 20 kwietnia około godz. 20 kolumna ruszyła. Przyjęto następujące ugrupowanie dywizji do przebijania się z okrążenia:    - straż przednia: I/43 pp jako oddział rozpoznawczy oraz I/50 pp jako oddział uderzeniowy; - siły główne: III/50 pp i II/43 pp jako wsparcie straży przedniej, sztab dywizji, I/45 pp i warszawska kompania saperów jako ochrona sztabu, 2 kompania II/50 pp, oddział koni jucznych  (około 500 koni), 1 i 3 kompania II/50 pp;                                                                                                                                           - straż tylna: I/23 pp, II/23 pp, I/24 pp; na końcu kolumny maszerowały oddziały wojsk sowieckich. Cała kolumna liczyła 7 tysięcy ludzi i 500 koni.

20/21 kwietnia- ( nocą) Kolumna czołowa dywizji w sile pięciu batalionów („ Sokoła”, „Korda”, „Gzymsa” i większość „Trzaska”),która po przejściu przez Neretwę pokonała tory kolejowe w Terebejkach prawie bez walki i maszerowała w kierunku miejscowości Sokół, ale utraciła łączność z pozostałą częścią sił dywizji w tym batalion „Jastrzębia”. Potem raptownie,  Niemcy na całej linii, otworzyli z bunkrów morderczy ogień do zbliżających się do torów  pozostałych oddziałów. Jednocześnie od Lubomla nadjechał pociąg pancerny i zagrodził drogę przez tory. Pod ogniem broni maszynowej i dział pociągu pancernego oddziały polskie i sowieckie wycofały się z zasięgu ognia i przeszły do lasów pod Zamłyniem i Rakowcem.

21 /22 kwietnia – ( w nocy)  Ponowiły próbę przebicia się,  te oddziały, które poprzedniej nocy nie przeszły przez tory za kolumną czołową jednakże nie w rejonie Torebejek, lecz bardziej w lewo między Starym i Nowym Jagodzinem. Podchodząc do torów kolejowych zostały ostrzelane zmasowanym ogniem broni maszynowej i działek szybkostrzelnych. Kolumna nie  zatrzymała się. Czołowe oddziały z marszu zaatakowały niemieckie stanowiska ogniowe i zmusiły Niemców do wycofania się, po czym przeszły tory kolejowe i skierowały się na północ. Tu napotkały drugą linię umocnień, biegnącą równolegle do torów. Pod osłoną zmasowanego ognia broni maszynowej pokonano i tę przeszkodę. Po krótkim odpoczynku kolumna, w skład której wchodziły niekompletne bataliony: I/23 pp, I/24 pp oraz grupy rozproszonych  żołnierzy z innych oddziałów, podjęła dalszy marsz i 22 kwietnia dołączyła w Smolarach Rogowych do pierwszego rzutu dywizji .Mimo poniesionych dużych strat dywizja nie została rozbita, a po odpoczynku zdolna była do podjęcia dalszej walki. Po wyjściu z okrążenia jej zasadniczy trzon liczył około 3600 ludzi pod bronią. Około 500 żołnierzy którzy nie zdołali przebić się z okrążenia, podjęło walkę( pod dowództwem „Jastrzębia”),  i dołączyło do dywizji już na Lubelszczyźnie. Walki 27 WDP AK, prowadzone w ramach operacji kowelskiej bez przerwy przez trzy tygodnie, należy zaliczyć do najcięższych walk dywizji. Poległo w nich, a także w czasie przebijania się z okrążenia około 350  żołnierzy, 160 było rannych, 170 dostało się do niewoli, a około 1600 uległo rozproszeniu.

Źródła: Władysław Filar: „ Działania 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii  Krajowej”

Józef Turowski; „Pożoga Walki 27 Wołyńskiej Dywizji AK”

 

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
439
Odsłon artykułów:
2477315

Odwiedza nas 96 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect