Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

Pseudonim „Piotruś”, „Piotruś Mały” często pojawia się w  książkach o 27 WDP AK. Pisze o nim Józef Turowski w „Pożodze”, Edmund Bakuniak w „Osnowie” i oczywiście Władysław Filar w swoim cyklu książek historycznych związanych z Wołyniem i 27 Wołyńską Dywizją AK. Można też natrafić na ten pseudonim w wielu wspomnieniach żołnierzy wspomnianej dywizji. Nie ma jednak nigdzie biogramu tego żołnierza, jednego z pierwszych dowódców lotnych oddziałów AK na Wołyniu, powstających w celach samoobrony przed brutalnymi atakami nacjonalistów ukraińskich. Nie ma też zdjęć poza jednym z okresu międzywojennego jakie uchowało się w archiwach rodzinnych. Nie ma też mogiły poza symboliczną w miejscu tragicznej śmierci „Piotrusia Małego” i bardzo wielu jego kolegów. Władysław Cieśliński, syn Jana i Antoniny z d. Dudarska, urodził się  10.IX.1909 we Włodzimierzu Wołyńskim a zginął 27.V. 1944 w nurtach rzeki Prypeć w rejonie Dywina.  W okresie międzywojennym aktywnie działał w Związku Harcerstwa Polskiego będąc Harcmistrzem. W drugiej połowie sierpnia 1943 r. dysponując  początkowo 11 ochotnikami rozpoczął w grupie zabudowań zwanych Klinem, organizowanie  lotnego oddział partyzanckiego AK, przeznaczonego do celów samoobrony przed bandami OUN-UPA. Rzeź lipcowa dokonana przez nacjonalistów ukraińskich na dziesiątkach wsi polskich była wystarczającym argumentem do tworzenia samoobrony polskiej.  Władysław Cieśliński wcześniej już zaprzysiężony w ZWZ-AK pod pseudonimem „Piotruś Mały” przy wsparciu zaufanych znajomych tworzył podobny oddział jak Władysław Czermiński „Jastrząb”  w Zasmykach koło Kowla. Oddział ten stale rozrastał się i był w ustawicznym ruchu, patrolował teren i rozpoznawał zagrożenie ze strony band miejscowych nacjonalistów ukraińskich, jak i oddziałów UPA. Z czasem oddział „Piotrusia” osiągnął rozmiary kompanii liczącej ok. 80 uzbrojonych żołnierzy. Po  pobycie w Klinie, w Spaszczyźnie, oddział przeniósł się z miejsca postoju do Lisek, Marianówki, a następnie do Sielsk. Nawiązano łączność patrolową z oddziałem por. „Jastrzębia”  z Zasmyk.  Główną zasługą oddziału była obrona ludności polskiej, która unikając rzezi gromadziła się w rejonie Bielina i Sielisk. Współpraca z samoobroną w Bielinie zaowocowała powstaniem silnego Ośrodka Polskiej Samoobrony zwanej „Rzeczpospolitą Bielińską” do której ściągali liczni uciekinierzy z całego terenu.  Leon Laskowski członek samoobrony Bielina wspomina; Od początku z samoobroną bielińską współpracował oddział partyzancki dowodzony przez ppor. Władysława Cieślińskiego „Piotrusia”. Krążył on nieustannie po terenie, rozpoznawał zagrożenia, maszerując przez ukraińskie wioski oddziaływał na ich mieszkańców psychologicznie. Ten sam oddział Ukraińcy brali za kilka znajdujących się stale w okolicy. Dzięki temu samoobrona w Bielinie przetrwała, a zgromadzona w niej ludność uniknęła rzezi […]..”, którą niektórzy nazywali „Rzeczpospolitą Bielińską”.[1]

15 stycznia 1944 roku komendant Okręgu AK Wołyń płk Kazimierz Bąbiński „Luboń” wydaje inspektorom rejonowym rozkaz mobilizacji oddziałów konspiracyjnych AK i skierowanie ich do rejonu koncentracji w zachodniej części Wołynia. Powstają dwa zgrupowania pułkowe: kowelskie (na południe od Kowla) „Gromada” i włodzimierskie  (na północ od Włodzimierza) „Osnowa”.

Leon Laskowski wspomina: Od stycznia 1944 r. Bielin stał się bazą dla formowania zgrupowania „Osnowa” 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. We wsi zorganizowano ośrodek mobilizacyjny i zaopatrzenia. Powstały tu młyny, piekarnie, wiatraki, masarnie, magazyny, zakłady szewskie i rusznikarnie. Formowały się poszczególnie kompanie i bataliony, przesuwane następnie do kolejnych miejscowości. Ja ze swoją kompanią ppor. „Piotrusia” zostałem włączony do batalionu por. „Bogorii”. [1]

Dowódcą „Osnowy „ został : kpt. Kazimierz Rzaniak „Garda”. W skład której weszły: bataliony: 1/23 pp „Bogorii” (a od 8.4.1944 „Zająca”, 11/23 pp „Lecha”, 1/24 pp „Łuna”, samodzielna kompania „Sokoła II” (szkieletowy III/23 pp) oraz 19 pułk ułanów, Jarosława”.

Jerzy Demczuk ps. „Szpak” w swoich wspomnieniach napisał: Na mundurach i bluzach nosiliśmy proporczyki godło oddziału „Piotrusia”. Naszym sztandarem był proporzec o nazwie Klin Św. Jerzego. Był to wydłużony trójkąt koloru niebieskiego z obustronnym haftem: z jednej strony był napis „Klin Św. Jerzego”, a z drugiej biały orzeł na czerwonym tle oraz trzy litery: P.O.P, Polski Oddział Partyzancki. Proporzec był poświęcony przez księdza w 1943 r. Na ten sztandar składaliśmy przysięgę. [….]  Kończył się 1943 rok. Na terenie powiatów Kowelskiego i Włodzimierskiego formowała się 27 Wołyńska Dywizja Piechoty. Kowelskie zgrupowanie nazwano „Gromadą”, a Włodzimierskie – „Osnową”:. W skład tych zgrupowań weszły wszystkie oddziały AK z całego województwa. Nasz oddział „Piotrusia Małego” zmienił nazwę na kompanię 1 batalionu 23 Pułku Piechoty. Kompania składała się z dwóch plutonów. Dowódcą kompanii był „Piotruś” Władysław Cieśliński, który awansował do stopnia podporucznika. Stan osobowy kompanii wynosił 120 ludzi. [2]

Zygmunt Bogdanowicz wspomina: My,  Żołnierze kilkudziesięcioosobowego oddziału "Piotrusia" - Władysława Cieślińskiego, stanowiącego kadrę przyszłej I kompanii I batalionu 23 pp., przeżywaliśmy z euforią  widok tych tysięcy rodaków idących za głosem serca w nasze szeregi……… [3]

Kompania „Piotrusia Małego” stoczyła szereg walk z UPA w ramach oczyszczania terenu jak również walczyła z frontowymi oddziałami niemieckimi. Dwukrotne  okrążenie , w lasach Mosurskich i Szadzkich  obfitowały w liczne bitwy z przeważającymi siłami niemieckimi. Jak walczyli ?

Jan Jarosiński „Trzyjot” w swoim pamiętniku pod datą 2 maja 1944r., wtorek , zapisał: Po naszym śniadaniu zarządzono zbiórkę baonu i marsz do baonu „Zająca”. Tam nastąpił raport , a po nim przemówienie mjr. „Żegoty”, dowódcy Dywizji. [….] Potem nastąpiło odczytanie rozkazu  o awansach i odznaczeniach. Krzyż Virtuti Militari V klasy otrzymał kapitan „Garda”, a Krzyże Walecznych: ppor. „Piotruś”, podchorąży „Molly”, st. strz. „Kaczor” i kilku innych. ……….[4]

Ostatecznie w ciągu nocy z 21 na 22 maja 1944 r. oddziały 27 WDP AK wyszły poza pierścień okrążenia, pokonując rozległe bagna nieobsadzone przez nieprzyjaciela. Stąd mjr. „Żegota” nadał meldunek do Komendanta Głównego AK następującej treści: „(...) W wyniku operacji Niemców przeciwko nam, po trzydniowych walkach przebiliśmy się trzema  kolumnami przez zamykający nas pierścień.(…) Teraz  wykonuję próbę przebicia się za front między Piną a Prypecią. Jeżeli się nie uda, zmuszony będę przejść za Bug (...)”[5]

Do marszu w kierunku frontu nie doszło. W międzyczasie p.o. dowódcy 27 WDP AK mjr „Żegota” otrzymał od Komendanta  Głównego AK nowy rozkaz. 24 maja 1944 r., na zbiórce wszystkich pododdziałów wchodzących w skład kolumny sztabowej, podano do wiadomości,  że oddział maszeruje za Bug. W tym czasie kolumny mjr. „Kowala” i kpt. „Gardy”, zgodnie z pierwotnymi ustaleniami, maszerowały konsekwentnie  na przeprawę przez linię frontu, do nich rozkaz nie dotarł. Rano 26 maja 1944 r. zgrupowanie kpt.  „Gardy” osiągnęło rejon wsi Horyca.  O świcie 27 maja 1944 r. kolumna „Gardy” w rejonie jeziora Strybuż wyszła nad Prypeć , w tym kompania „Piotrusia Małego”. W momencie, kiedy  żołnierze pokonywali przeszkody na drodze do rzeki, Niemcy niespodziewanie otworzyli z tyłu i boków gwałtowny ogień z broni maszynowej oraz moździerzy i artylerii. Gdy  żołnierze dotarli do Prypeci, z drugiego brzegu od strony pozycji wojsk sowieckich, odezwały się serie z broni maszynowej.

Zygmunt Maguza „Waleczny” pamięta: Chłopaki nie zważając na ogień biegli jednak co sił w stronę Prypeci. Kilku kolegów, z którymi zawsze trzymaliśmy się razem, czyli Władysław Orwid, Franciszek Kenig, Franciszek Nowicki, Henryk Wesołek położyli się obok mnie i nakryli Niemców ogniem. W końcu i my dobrnęliśmy do rzeki. Tu usłyszałem komendę - pasy dawać!- Kapitan „Garda” polecił ze spiętych pasów zrobić rodzaj liny i zaczepić między dwiema sosnami rosnącymi na obu stronach rzeki. Gdy została ona zamocowana, wydał komendę.- Pojedynczo trzymając się pasów przepływać - Chłopaki chcieli jednak jak najszybciej dostać się na drugi brzeg i nie słuchając dowódcy kupą rzucili się do wody i zerwali linę. Ci, co nie umieli pływać, zaczęli się topić. Jednocześnie Sowieci wzmogli ogień na rzekę sądząc, że to Niemcy chcą ją sforsować i rozpętało się piekło. Niemcy z drugiej także strzelali i od razu pomyślałem, że to już koniec! Wokół nas rozrywały się armatnie pociski, a w wodzie ginęli moi koledzy. Woda była bardzo zimna, chłopaków łapał kurcz. Ci, co chcieli wyleźć ponownie na brzeg, ginęli od kul i odłamków, wpadając do wody.  Widziałem, jak na dno poszedł por. „Piotruś Mały”, Władysław Cieśliński, bohaterski dowódca.

Nawet wytrawni pływacy mieli trudności z pokonaniem Prypeci. Kapral „Wilk”- Wacek Kochański, szedł obok podporucznika „Piotrusia” – Władysława Cieślińskiego. Razem zamierzali przepłynąć rzekę. Gdy Wacek zrzucił z siebie kurtkę, „Piotruś” zwrócił mu uwagę, że nie będzie miał w czym chodzić. Razem weszli do wody, „Piotruś” w pełnym umundurowaniu, z pistoletem i lornetką. Kilka metrów od brzegu Wacek poczuł silny ból w nodze. Myśląc, że został ranny, puścił automat i z trudem wrócił do brzegu. Okazało się, że noga była cała, chwycił go tylko silny skurcz. Z niepokojem spojrzał na wodę - Piotrusia: już nie było na powierzchni; utonął, mimo że pływał doskonale. Na oczach starszego strzelca ‘Wydry” – Bolesława Skowrońskiego, poszedł na dno podporucznik „Czesław”. I jemu nie starczyło sił……………na zbiórce bowiem stanęło nas tylko około trzystu, a więc nieco ponad połowa grupy, która przed dwiema godzinami wyszła z lasu na brzeg rzeki. Co chwila na rzucane przez kolegów pytania o los nieobecnych padały odpowiedzi. „Zabity, ranny...” Brakowało dowódcy zgrupowania, kapitana „Gardy” – Kazimierza Rzaniaka; utonęli: bohaterski dowódca pierwszej kompanii, podporucznik „Piotruś”, dowódca czwartej kompanii, podporucznik „Czesław”; zginęło wielu innych współtowarzyszy walk. Łącznie poległo około stu partyzantów. Na sporządzonej niepełnej liście rannych figurowało 114 nazwisk i pseudonimów.[7]

Władysław Cieśliński ps. „Mały Piotruś” w uznaniu czynów wybitnej odwagi i męstwa (...), zgodnie z rozkazem Komendy Głównej AK nr 512 z 3.X.1944 r. (...) odznaczony  został pośmiertnie w 1959 r. przez Prezydenta RP na Uchodźstwie Krzyżem Srebrnym V klasy Orderu Wojennego Virtuti Militari, nr 12753.

P.S.

Mam nadzieję, że na p/w nie zakończy się opowieść o „Piotrusiu Małym” i będziemy dopisywać dalsze frazy …..

1] Fragment wspomnień: Leona Laskowskiego:  „Rzeczpospolita Bielińska” http://cyfroteka.pl/catalog/ebooki/84378/99621/ff/101//Wolyn._Epopeja_polskich_losow_1_split_001.html

2]  Fragment wspomnień :  Jerzego Demczuka  „Wojenne losy”

3] Zygmunt Bogdanowicz  art. W ROCZNICĘWOŁYŃSKIEJ „BURZY” str. 14

Biuletynu Informacyjnego 27 WDP AK - Nr 4 (104) Warszawa, październik – grudzień2009)

4] Pamiętnik  Jana Jarosińskiego ps. „Trzyjot”; zdeponowany w Centralnej Bibliotece Wojskowej.

Zamieszczone na str. 95 z książki E. Bakuniaka  „ Osnowa” Zgrupowanie Pułkowe 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK

5] Władysław Filar „DZIAŁANIA 27 WOŁYŃSKIEJ DYWIZJI PIECHOTY ARMII KRAJOWEJ „ CZĘŚĆ 2

6] Fragment wspomnień z art. „Droga śmierci przez Prypeć ”- Marek A. Koprowski- http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/droga-smierci-przez-prypec#

7] Fragment z art. „Przez front nad Prypecią ” - Marek A. Koprowski –

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/przez-front-nad-prypecia

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
439
Odsłon artykułów:
2459244

Odwiedza nas 112 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect