Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

Roman Kucharski ps. „Wrzos” z OP „Łuna” odnotował w swoich wspomnieniach: …. dotarła do nas wiadomość o powołaniu przez pułkownika "Lubonia" (Kazimierz Bąbiński) 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej, do której zostały włączone wszystkie oddziały istniejące już, oraz te, intensywnie tworzone zaraz po Nowym Roku. Oddziały "Sokoła" (Michał Fijałka), "Jastrzębia" (Władysław Czermiński) i "Trzaska" (Zbigniew Twardy) stanowią teraz 50 pułk piechoty, a "Korda" (Kazimierz Filipowicz) i "Siwy" (Walery Krokay) 43 pułk piechoty. Całość tworzy zgrupowanie kowelskie, któremu nadano kryptonim "Gromada", a dowództwo objął major "Kowal" (Jan Szatowski). Oddział "Białego (Sylwester Brokowski) i "Lecha" (Jerzy Krasowski) stanowią 23 pułk piechoty. A my jako "Łuna" jesteśmy zalążkiem 24 pułku piechoty i wraz 23 pułkiem piechoty stanowimy zgrupowanie włodzimierskie o kryptonimie "Osnowa", dowodzone przez kapitana "Gardę" (Kazimierz Rzaniak). Z rejonu Ostroga nad Horyniem podąża na koncentrację oddział "Gzymsa" (Franciszek Pukacki), a spod Kostopola oddział "Bomby" (Władysław Kochański).

Faktycznie w dniu 28 stycznia 1944 r. na odprawie oficerów sztabu w miejscowości Suszybaba podjęto decyzję powołania do życia przedwojennej 27 Dywizji Piechoty, którą wkrótce nazwano 27 Wołyńską Dywizją Piechoty AK. Warto pamiętać, że mobilizacja i koncentracja oddziałów konspiracyjnych AK na Wołyniu odbywała się w specyficznych warunkach. Zmobilizowane oddziały narażone były nie tylko na atak ze strony jednostek wojsk niemieckich ale i  poważne zagrożenie stanowiły oddziały  UPA  których duże zgrupowania znajdowały się w wielkich kompleksach lasów świnarzyńskich i mosurskich oraz w lasach położonych na lewym brzegu rzeki Stochód. W tej sytuacji w okresie od stycznia do marca 1944 r. w ramach działań o poszerzenie bazy operacyjnej, oddziały 27 WDP AK przeprowadziły 16 większych akcji bojowych przeciw zgrupowaniom UPA. W ten sposób usuwano również  zagrożenie ludności polskiej zgromadzonej w zachodniej części Wołynia i  stworzono warunki do powszechnej mobilizacji jak działań wobec Niemców. Rozpoznanie wywiadu polskiego wskazało, że na wschód od terenów opanowanych przez zgrupowanie „Gromada” skupiły się większe siły UPA zagrażające polskim oddziałom partyzanckim i polskiej ludności cywilnej. Wielokrotnie stwierdzano, że ich patrole przenikały w głąb terenów polskich, przychodząc właśnie ze strony wschodniej i zza Stochodu. Dowódca zgrupowania, mjr. Jan Szatowski „Kowal”, chcąc przeciwdziałać temu zagrożeniu, postanowił podjąć na tamtych terenach akcję zaczepną. Za cel akcji wyznaczono wieś Szczurzyn, gdzie- jak sądzono- miało stacjonować silne ugrupowanie UPA. Na podstawie odpowiednich rozkazów wieczorem 29 stycznia 1944 r. spotkały się nad Stochodem oddziały partyzanckie „Sokoła” i „Jastrzębia” oraz wydzielone kompanie z oddziałów „Trzaski”, „Siwego” i „Łuny”. Mimo zapadającej nocy, sforsowano rzekę Stochód i całość, marszem ubezpieczonym, ruszyła w kierunku najbliższej wsi ukraińskiej Babie. Wysłano zwiady konne dla rozpoznania trasy marszu i sytuacji w terenie, a po zbliżeniu się do wsi rozwinięto część wojska do natarcia spodziewając się oporu. Uśpionych mieszkańców wsi obudziły strzały ubezpieczeń ukraińskich, które dostrzegły zbliżające się niebezpieczeństwo. Wkrótce po tym wywiązała się strzelanina między polską tyralierą a oddziałem UPA obsadzającym wieś Babie. W tym czasie ukraińska ludność, nie atakowana ze strony polskiej, rzuciła się do ucieczki w kierunku Szczurzyna. Niebawem również oddział UPA zaprzestał ognia i furmankami wycofał się ze wsi, pośpieszając za ludnością cywilną. Po opanowaniu bez trudu wsi Babie, oddziały polskie rozwinęły natarcie na Szczurzyn. Tu jednak spotkano znacznie silniejszy opór upowców. Po przeszło godzinnej walce został on jednak złamany przez atak polski prowadzony ze wszystkich niemal stron. Upowcy zaczeli stopniowo wycofywać się ze wsi, a wraz z nimi ludność cywilna. W czasie walki wioska spłonęła. Ukraińcy nie dali jednak za wygraną. Kiedy rankiem dnia 30 stycznia 1944 r. oddziały polskie były już w drodze powrotnej, opodal wsi Babie, zorganizowali zasadzkę. Z zaskoczenia ostrzelali polską kolumnę marszową, jednak niezbyt skutecznie zabijając jedynie kilka koni i raniąc kilku ludzi. Po chwilowym zamieszaniu w szeregach polskich, dowódcy opanowali sytuację podejmując obronę, a następnie kontratak na stanowiska upowców. Równocześnie bokiem, na tyły ukraińskich stanowisk skierowany został oddział konny ppor. Jerzego Naumana „Hińczy”. Upowcy początkowo kurczowo trzymali się swoich stanowisk na wzniesieniu terenowym, widząc jednak jazdę polską na swoich tyłach popadli w panikę i ratowali się ucieczką. Tym razem spalono doszczętnie wieś Babie. Dalszy przemarsz oddziałów polskich na zachodnią stronę Stochodu odbył się bez przeszkód. Akcja ta niewątpliwie poza rozgromieniem niebezpiecznego sąsiedztwa oddziałów UPA była również demonstracją siły zbrojnej, która mogła być użyta dla przeciwstawienia się dalszym akcjom terroru w stosunku do ludności polskiej. Nie ulega wątpliwości, że tego rodzaju wypady, nieliczne zresztą, musiały budzić refleksje prowodyrów UPA oraz reakcję ludności ukraińskiej, która wiedziała, że dalsze mordowanie Polaków nie będzie uchodziło bezkarnie, jak to bywało w ubiegłym roku. Dwa dni po akcji za Stochodem, 31 stycznia 1944 roku oddział por. Zbigniewa Twardego „Trzaska" przebywający w Lublatynie przeprowadził akcję na oddział UPA stacjonujący w Budyszczach. Po przekroczeniu rzeki Woronki wydzielono pluton do zorganizowania zasadzki od strony Kowla na wycofujące się oddziały UPA. Natarcie głównych sił oddziału polskiego wyparło w walce oddział UPA z Budyszcz, który cofając się w kierunku Kołodeżna znalazł się w zasięgu ognia zorganizowanej zasadzki. Zajęta przez oddział „Trzaska" miejscowość Budyszcze została nagle ostrzelana ogniem artylerii niemieckiej z rejonu Kowla. W tej sytuacji oddział wycofał się ze wsi i rozpoczął marsz w kierunku Lublatyna. Maszerująca kolumna została niespodziewanie zaatakowana przez silny oddział UPA, który ze wsi Woronna przybywał na pomoc oddziałowi z Budyszcz. Do osłony oddziału por. „Trzask" skierował kompanię por. Mikołaja Bałysza „Zagłoby", która związała przeciwnika ogniem, co pozwoliło uporządkować pozostałą część oddziału. Sytuacja była jednak poważna ze względu na przeważające siły UPA, spychające polski oddział nad rzekę Woronkę. W pewnym momencie atakujący polskie pozycje oddział UPA przerwał walkę i zaczął się pospiesznie wycofywać w kierunku na Woronna i Lubitów. To nieprzewidziane zachowanie się oddziału UPA można wytłumaczyć tym, że prawdopodobnie otrzymano informację o akcji podjętej przez Niemców, którzy zaniepokojeni toczącą się walką w tak bliskiej odległości od Kowla wyszli z garnizonu. Tymczasem oddział „Trzaska" spokojnie powrócił do swego miejsca postoju w Lublatynie. Jak z tego widać, świeżo powołana dywizja od razu ruszyła do walki, mając przed sobą co najmniej dwóch przeciwników. Żołnierze pełni entuzjazmu nie spodziewali się, że przyjdzie im walczyć ponad sześć miesięcy w chłodzie i głodzie, a sprzymierzeniec , czyli armia sowiecka dokona w końcu zdradzieckiego rozbrojenia.

Za:

- Roman Kucharski ps. „Wrzos”: „Krwawa Łuna”

- Józef Turowski ps. „Ziuk”: "Pożoga Walki 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK".

- Feliks Kostecki ps. „Lech”- Na leśnych bezdrożach.

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
44
Artykułów:
444
Odsłon artykułów:
2512803

Odwiedza nas 102 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect