Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

„Szanowny Panie Premierze, Panie i Panowie Ministrowie, Panowie Generałowie, Żołnierze i Rodziny Ofiar pomordowanych na Kresach Wschodnich RP. Mamy na Skwerze Wołyńskim wspólnotę pamięci, pamięci wobec męczenników zamordowanych bestialsko w akcie ludobójstwa przez bandy OUN UPA. Wołyń 74 lata temu spłynął krwią, blisko 100 miejscowości zniknęło z mapy jednego dnia. Ponad 100 000 Polaków było zamordowanych tylko dlatego, że byli Polakami. Nienawiść wrosła w krew pobratymców i była motorem okrucieństwa. Dlatego tak wielu naszych Rodaków (obywateli polskich czyli Polaków, Żydów, Ormian, Ukraińców, Czechów i innych mniejszości żyjących zgodnie od wieków na Kresach Wschodnich RP ) w tak okrutny sposób poniosło śmierć.

Ale budujemy tutaj również wspólnotę wdzięczności wobec weteranów walk o niepodległość, wobec rodzin ofiar pomordowanych za to, że przez tyle lat walczyli  o prawdę. W sposób szczególny chciałbym  podziękować zarówno odznaczonym Medalem Pro Patria ale i księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi –Zaleskiemu, za walkę o prawdę. Dobre relacje polsko ukraińskie mogą być budowane tylko na prawdzie, również tej bolesnej, o ludobójstwie dokonanym na Kresach Wschodnich RP. Chylimy czoła przed męczennikami Kresów, starcami, kobietami i dziećmi i żołnierzami Armii Krajowej, którzy bronili ludności cywilnej przed oprawcami z OUN UPA”- Jan Józef Kasprzyk powitał zebranych na Skwerze Wołyńskim z okazji 73 rocznicy rozpoczęcia Akcji Burza i Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów

„Ludobójstwo miało też swój plan, miało też swój cel, miało też swój kształt. Nie było odruchem zemsty, było długofalowym planem, którego celem z jednej strony było wytrzebienie ludności polskiej, żyjącej na tamtych terenach od setek lat, ale równocześnie celem było podzielenie narodów. Ludobójstwo to wymaga od nas pamięci, a od spadkobierców tych, którzy tego dokonali, zadośćuczynienia  przez przyznanie prawdy i pokutę za to, co się wydarzyło. Zrobię wszystko, aby na Grobie Nieznanego Żołnierza znalazła swoje miejsce tablica upamiętniająca bohaterstwo Polaków na Kresach Wschodnich i męczeństwo mordowanych, katowanych naszych bliskich" - powiedział Minister Obrony Narodowej Antoni Maciarewicz.

Prezes IPN dr Jarosław Szarek podziękował za pamięć o Kresach Rzeczypospolitej, na których spotykały się różne kultury i religie, gdzie wyrosły najwspanialsze dzieła polskiej kultury, dzieła które pozwoliły nam przetrwać  czas zaborów, czas niewoli. Prezes IPN przypomniał, iż 11 lipca napadnięto na niewinnych Polaków podczas mszy św., w miejscu świętym dla cywilizacji łacińskiej, azylu dla najsłabszych, dzieci, kobiet, bezdomnych i chorych. Skala zbrodni jest niewyobrażalna, nie tylko wobec zamordowanych ale wobec tych, którzy przeżyli, świadków straszliwej zbrodni, często małych dzieci. Odebrano im dom, zostali wypędzeni z ziemi ojczystej i przez kilkadziesiąt lat żyli z tą pamięcią sami. Jarosław Szarek wskazał na symbolikę  śmierci wspaniałego porucznika i poety, Zygmunta Rumla, który w pięknym wierszu „Dwie Matki – Ojczyzny” pisał o swoim rozdwojonym sercu. Gdy wbrew ostrzeżeniom, ufny w braterstwo, w nocy z 10 na 11 lipca pojechał do braci Ukraińców, bo przecież czeka ich walka ze wspólnym wrogiem , bolszewikiem, został w sposób okrutny rozdarty przez konie.

„Po czym jednych zaczęli mordować na chórze, a innych wyrzucali żywcem z chóru na posadzkę kaplicy. Jęk, płacz... dochodził swąd palących się włosów ludzkich, krzyk... sceny, którym piekło mogło pozazdrościć".

Po wdarciu się napastników do „pomieszczeń klasztornych wymordowali wszystkie znajdujące się tam osoby, głównie kobiety było ich 250 do 300 ofiar. Napastnicy przez kilka dni wyszukiwali ukryte w klasztorze osoby. Ukraińscy heroje wywieźli z klasztoru około 200 furmanek mienia zakonnego i mienia zamordowanych ofiar. Bydłem zaś podzielili się Ukraińcy z  Niemcami. Po mordzie w klasztorze rozpoczął się podobny mord w miasteczku, gdzie od domu do domu chodzili esesmani z banderowcami. Pierwszy legitymował, a gdy się okazało, że to był Polak, banderowiec go zabijał". „18 marca - pisze dalej o. Burda - nie wytrzymałem, musiałem pójść do klasztoru, choćbym natychmiast miał zginąć. Pierwszego zobaczyłem zamordowanego mężczyznę z Popowca, potem młodego Zygmunta Buczkowskiego, całe stosy trupów z doskonale mi znanym księdzem proboszczem Stanisławem Fijałkowskim z Poczajowa, który leżał w kałuży krwi ze zmasakrowaną głową, jak moi bracia zakonni” ( z kroniki przeora dominikanów, o. Józefa Burda).

Podkamieński przeor nie wspomina, jakie pieśni żałobne wtedy śpiewali ci, którzy w tej Mszy świętej uczestniczyli. Jedną z nich, jak głosi przekaz, była pieśń-modlitwa do Matki Boskiej Trembowelskiej:

Pomnij ten srogi czas

Hord tatarskich pogoni,

Kiedy Lwów ze wszystkich miast

Jeden Cię bronił.

Matko Boża Trembowelska,

Kainowe zgaś pochodnie.

Ratuj bratnie dwa narody,

Niech żyją zgodnie.

Księżna Pani Świętojurska,

Mir Boży nam daj,

Matko nasza polsko-ruska,

Trwaj, trwaj, trwaj!

W okresie od 11 do 15 marca 1944 roku na terenie klasztoru i miasteczka dywizyjnicy i banderowcy wspólnie wymordowali 800-900 Polaków, mieszkańców oraz uchodźców z Wołynia i okolicznych siół. (Na Rubieży, 2(12) 1995r).

To jedno z tysięcy świadectw zbieranych i umieszczanych od lat w periodyku Na Rubieży. Pismo to, jak i wiele innych opracowań, katalogów, upamiętnień, uroczystości, pomników zawdzięczamy panu Szczepanowi Siekierce, uhonorowanemu Medalem Pro Patria, prezesowi Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów.

Medal Pro Patria otrzymał również prof. Henryk Słowiński, żołnierz 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

„Pamiętajmy także o obrońcach Kresów, o 9 partyzanckich oddziałach AK na Wołyniu wspomagających polskie placówki obronne. Oddziały te powstały latem 1943 roku a w styczniu 1944 zasiliły powstającą 27 Wołyńską Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Tak rozpoczęła się Akcja Burza. Do 27 WDP AK wstępowała młodzież z Kowala, Włodzimierza, Kisielina i okolic, mężczyźni i kobiety osieroceni po zamordowaniu ich rodzin przez nacjonalistów ukraińskich z formacji OUN UPA” – przypomniała  Anna Lewak dostojnym uczestnikom uroczystości, którzy przeszli w strugach deszczu pod pomnik 27 WDP AK upamiętniający imiennie żołnierzy tej jednostki walczących i poległych w ramach akcji Burza.

„Po wywózkach sowieckich dominującą narodowością byli Ukraińcy, którzy wykorzystując sprzyjającą koniunkturę zorganizowali  natychmiast w porozumieniu z Niemcami w Lubaczowie i okolicznych gminach policję ukraińską związaną ze słynnym z morderstw we Lwowie batalionem „ Nachtigal”.  Sowieci, wycofując się z tych terenów zostawili jej dokumentację  NKWD, w której były „teczki” Polaków. Fakt ten posłużył do sporządzenia  list „sowieckich agentów”. Akcję tę zmontował i dokonał aresztowań  komendant miejscowej policji ukraińskiej z Lubaczowa o nazwisku Paczecha. Już 14 i 16 sierpnia 1941 r. rozstrzelano w lesie pod Lubaczowem w miejscowości Niwki, 80 aresztowanych więźniów.

 

„Widok był tak okropny i wstrząsający, że z bezsilnej wściekłości i z chęci zemsty i odwetu zatraca się świadomość. Trzeba było zobaczyć zmasakrowane zwłoki, by zrozumieć ogrom krzywd doznanych przez Polaków i bestialstwo ukraińskich nacjonalistów. Świeci cudowne sierpniowe słońce, kwitną ślazy i pachnie młody las, a tu leżą oni - ci nieszczęśliwi, wymordowani pięć lat temu o świcie, gdy to samo słońce gorejące wschodziło na niebie. Co myśleli wówczas ci nieszczęśliwi skazańcy? Z niektórych wydobytych zwłok można poznać to, co przeżyli w ostatniej, męczeńskiej godzinie swojego życia. Lecz z większości pozostały tylko kości, strzępy odzieży i nic więcej. Ciała znajdujące się w środku mogiły zachowały się najlepiej i można było je rozpoznać, Widzę zwłoki nauczycielki Bronisławy z Bystrzyckich Michalikowej z Oleszyc. owinięte w szal, spod którego widać loki starannej fryzury. Koło piszczeli rąk leżą strzępy świętego obrazka. Wierzyła i trzymała ten obrazek, jak talizman w ostatniej tragicznej godzinie życia. Chciała żyć, była młoda, miała 24 lata, zostawiła męża i dwójkę małych dzieci. Obok niej strzępy sukienki...oraz książeczka do nabożeństwa Urszuli Niemcówny, dwudziestoletniej dziewczyny z Lubaczowa... Ludzie rzucają się do rozpoznawania. Słychać głosy....to czapka mojego męża, to mój syn wziął ze sobą ten garnuszek...Jakaś pani trzyma w drżących rękach niebieski dzbanek. Drżące wargi nie mogą wydobyć głosu, wreszcie szepcze, tak to mego męża, a więc to koniec.

Świeża woń sierpniowego ranka miesza się z trupim odorem. Trzymające się jeszcze całości, szczątki ludzkie rozpadają się. Jakaś kobieta wyciąga zwłoki syna, poznała go po bluzie i po swetrze, jest bez głowy. Z bluzy wypadły cztery kule, bierze je do ręki i patrzy na nie niewidzącym wzrokiem.

Grabarze pracują powoli, starannie odsłaniając warstwa po warstwie. Są już  nieczuli na ludzkie łzy i cierpienia. Wydobyli strzępy barwnej sukienki, czarne warkocze i pół czaszki. Tyle zostało z jakiejś młodej dziewczyny. Na boku leży trup kobiety, odsuwają delikatnie piach, pod pachą płaszcz, czepek dziecka, butelka z mlekiem i strzępy ceratki. Leży bokiem, jakby padając zasłaniała swoją malutką najdroższą istotę. W niemej skardze zamarły na zawsze jej usta, po dziecku pozostały drobne kosteczki i czepeczek.  

Wydobyto zwłoki Jońca z Dąbkowa...bez nóg. Rozpoznano go po ubraniu. Żona i dzieci stoją jak martwi, nie mogą wymówić słowa. Jakaś mała dziewczynka pyta matkę, czemu tata nie ma oczu? Słychać wokół różne głosy: To buciki Julka, to kawałek bluzki Janka! O Jezu, to pewnie jest ojciec! „

Ekshumację zwłok z 03.08.1946 r , 80 zamordowanych w lesie Niwkach Polaków, „sowieckich agentów”, opisała Jadwiga Szajowska w  „Dziennika Rzeszowskiego w 1946 roku. (teksty pochodzą z ksiązki Zdzisława Daraż).

Zbrodnia ludobójstwa czyli masowe morderstwa rozpoczęły się już w 1939 roku, o czym mówiła pani Ewa Siemaszko 8 lipca 2017 r. podczas sesji popularnonaukowej pt. „Należna pamięć – nie zemsta” w Muzeum Niepodległości. Ludobójstwo ograniczało się nie tylko do obszaru Wołynia (i części południowego Polesia), lecz objęto również całą Małopolskę Wschodnią, a nawet część powiatów południowo wschodniej Polski w jej obecnych po jałtańskich granicach. Podczas sesji znakomici prelegenci od lat zajmujący się naukowo zbrodnią mówili o genezie ludobójstwa, niepodważalnych dokumentach zbrodni, zagrożeniu odradzającego się banderyzmu na Ukrainie i relacjach polsko – ukraińskich. 

"To właśnie Polacy , nie Ukraińcy, nie Niemcy, doznali wypędzeń i ludobójstwa na niewyobrażalną skalę , zarówno Polacy jak i obywatele polscy innych narodowości. Jako Polacy nie byliśmy kolaborantami niemieckimi jak Ukraińcy, nie wysługiwaliśmy się Rosjanom, a cena jaką przyszło Polakom zapłacić za taką właśnie postawę  była straszna. Z  racji ograniczonego czasu nie mogę rozwinąć wątku wypędzenia przez Niemców Polaków z Wielkopolski, Pomorza i Śląska. Była to część wielkiej niemieckiej akcji przesiedleńczej 1939 -1941,  uznano blisko 300 000 Polaków za niegodnych do przyłączenia do społeczeństwa niemieckiego. W pierwszej kolejności przesiedlenie dotyczyło ziemian i przedsiębiorców, którym bez rekompensat zabierano majątki- tak dr Lucyna Kulińska rozpoczęła referat „Wypędzenia Polaków ze wschodnich województw RP, zapomniana i nie potępiona zbrodnia na narodzie polskim dokonana podczas II wojny światowej”.

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
439
Odsłon artykułów:
2490781

Odwiedza nas 44 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect