Dołacz do akcji

 

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Logowanie

Reakcją na bezpardonowe mordy dokonywane na ludności polskiej przez Ukraińców była organizacja tak zwana Samoobrona. Samoobrony powstały tam, gdzie były duże skupiska Polaków. Ciekawostką jest fakt (ale fakt wytłumaczalny), że Niemcy w kilku przypadkach sami dawali niewielkie ilości broni na poszczególne wsie, żeby Polacy bronili się sami. Prawdopodobnie taki fakt wykorzystali odpowiedni ludzie z ZWZ, a później AK, i w oparciu o trzydzieści karabinów otrzymanych od Niemców rozbudowali w Zasmykach samoobronę dywizji partyzanckiej. Dzisiaj wiadomo, że losy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK z oczywistych względów nie mogły zależeć od tego, czy hitlerowcy dadzą te trzydzieści karabinów czy też nie. Natomiast dla mnie nie ulega wątpliwości, że ten moment mógł być właściwie wykorzystany, stąd być może utrzymująca się legenda na ten temat.

„Już w końcu 1942r. łucki inspektorat AK zorganizował w Torczynie odcinek pod kryptonimem „Alians”. Dowódcą odcinka został Witold Goleniewicz, „Smoliński”, a jego zastępcą nieznany z nazwiska „Olsza”. Zorganizowano dwa pododcinki: „Bąki”, pod dowództwem Jana Wasilewskiego „Sowy” obejmujący samo miasteczko Torczyn” oraz „Bary”, który obejmował okoliczne wsie. Można przypuszczać, że w skład tego pododcinka wchodziły placówki samoobrony z kol. Jamki, i kol. Usickie Budki. Stan osobowy odcinka dochodził do 65 ludzi w połowie 1943 roku.

Po wymordowaniu przez Ukraińców mieszkańców kol. Parośla I, Polacy w wielu okolicznych miejscowościach samorzutnie przystąpili do organizowania samoobrony przed grożącymi dalszymi napadami Ukraińców. Polegało to na tym, że starszyzna danej wsi na swoim zebraniu postanawiała bronić się w razie napadu.

Często, gdy byłem nad szosą, oglądałem stanowiska strzeleckie obrońców Kurdybana przed banderowcami. Mówiło się na nie potocznie okopy. Zdaje się, że co najmniej trzy razy banderowcy atakowali Kurdyban. Tak mówił mój brat, który prawie przez cały czas od opuszczenia Ziniówki był na Kurdybanie.

Pańska Dolina była w okresie  międzywojennym polską wsią leżącą nieco na południe od traktu Łuck – Młynów – Dubno. Na jej obrzeżach mieszkało sześć rodzin ukraińskich. Cztery z nich w czasie tragicznych wydarzeń lat 1943/1944 sprzyjały nacjonalistom z OUN-UPA , dwie były przychylne Polakom. Pamiętam nazwisko jednej z tych przyjaznych – nazywali się Grabowscy.

Na porannym apelu dobrze wypoczętych partyzantów wydałem paczki świąteczne i wyznaczyłem żołnierzy do służb i prac przygotowawczych związanych z wieczerzą wigilijną, sam zaś udałem się do swojego bunkra na zasłużony odpoczynek. Zbliżał się koniec dnia i zapadał zmrok wigilijnego wieczoru. Na placu alarmowym przed szałasami, był już ustawiony prowizoryczny stół wykonany z białych nieokorowanych okrąglaków brzozowych.

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

 

 

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
439
Odsłon artykułów:
2447084

Odwiedza nas 53 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej BARTEXPO z szablonu: Joomla Perfect