Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

Na początku 1943 roku dochodziły do nas wiadomości, że we wschodnich powiatach Wołynia są mordowani Polacy. Mordercami byli Ukraińcy i ukraińscy nacjonaliści: „bulbowcy” i „banderowcy”. To było dosyć daleko od nas, ale nas to już niepokoiło. Tak się złożyło, że w tej samej miejscowości mieszkał Jerzy Krasowski, który był nauczycielem i oficerem wojska polskiego, o czym wiedział tylko mój ojciec. Krasowski uczył w ukraińskiej szkole matematyki i fizyki, ale jednocześnie był zaangażowany w konspirację i zawsze z moim ojcem rozmawiali o tych wszystkich sprawach, naszych polskich sprawach. Konspiracja na Wołyniu była słaba. Przede wszystkim w naszej miejscowości nie było żadnej broni. Zależało nam głównie na tym, żeby ludzie byli ze sobą umówieni, wymieniali pewne informacje. Wiadomo było na kogo można liczyć, na kogo nie. Miałem wtedy 19 lat, gdy zapisałem się na listę konspiracyjną i zostałem Iwanicze, pow. włodzimierski zaprzysiężony przez Jerzego Krasowskiego. Wykorzystywano mnie przede wszystkim do łączności z innymi miejscowościami, w których mieszkali nauczyciele, Polacy należący do konspiracji. Nieraz woziłem do nich jakieś meldunki, sprawozdania. Czasami nie wiedziałem co wiozłem. W ten sposób poznałem kilka osób z konspiracji. 6 stycznia 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła przedwojenną granicę II RP pod Sarnami. Dowódca okręgu wołyńskiego AK pułkownik Kazimierz Bąbiński wydał rozkaz mobilizacji i koncentracji wszystkich oddziałów partyzanckich i konspiracyjnych w dwóch miejscach: na południe od Kowla i na północ od Włodzimierza. 20 stycznia 1944 r. przychodzi do nas łącznik z rozkazem: „Wyprowadzić batalion na południe od Kowla”.

[ W tym miejscu należy wyjaśnić, że 14 grudnia 1943 na rozkaz konspiracji Władysław Filar podjął służbę w utworzonym z Polaków 107 batalionie Schutzmannschaft, stacjonującym w niemieckich koszarach w Maciejowie, nieopodal Kowla, w którym służyli żołnierze narodowości polskiej, w tym wielu Ślązaków. - Niestety osoby opracowujące tekst zagubiły ten istotny fragment- B.S] Robimy plan, tworzymy zespoły, które mają to zorganizować. Po drugie: mieliśmy załadować całą żywność i broń – wszystko, co można zabrać – oraz rozbroić Niemców. Mieliśmy ściągnąć do koszar wysłane posterunki i dopiero wtedy zarządzić wymarsz do miejsca koncentracji. Wiedzieliśmy, że jeżeli cała operacja przedłuży się, to Niemcy nas rozstrzelają. Elektrownię, z którą podtrzymywaliśmy kontakt konspiracyjny, poprosiliśmy aby nie wyłączali światła na noc, żebyśmy nie wychodzili po ciemku. Ja wszedłem na salę, a tam były koszary jeszcze z czasów carskiej Rosji. Takie olbrzymie sale podparte słupami. Wszedłem na taką jedną salę w uzbrojeniu i zapaliłem światło. Wszyscy się poderwali. Przemówiłem tam do nich. „Koledzy nadszedł czas, by walczyć o ojczyznę. Mamy rozkaz wyjścia na koncentrację. Proszę się ubierać, zabierać wszystko, zachować idealną ciszę i słuchać tych, którzy będą wydawać rozkazy”. Oddział wyruszył w idealnej ciszy, a był trzaskający mróz, około 20 stopni mrozu i dużo śniegu. Tutaj mieli ciepło, a gdzie my pójdziemy, ja im nie mogłem powiedzieć. Czy pójdziemy do jakiś koszar, czy będziemy mieli jakieś domy do mieszkania? Ja wiedziałem tylko, że mam wyprowadzić oddział i gdzie go doprowadzić. No i jedziemy. Podjeżdżamy pod tory, które prowadzą z Kowla. A w Kowlu garnizon cały niemiecki bronił się już przed sowietami. Podjeżdżamy pod tor, patrzymy, a torem jedzie pociąg z Kowla. Pełno żołnierzy do Włodzimierza Wołyńskiego. Pomyśleliśmy, że może już wiedzą, że myśmy wyszli i nas szukają. Mówimy sobie: „Nic. Będziemy się bronić, będziemy się bić”. No i czekamy co będzie dalej. Ale nie zwrócili na nas uwagi. Jak pojechali, to przeskoczyliśmy przez tory i napotkaliśmy nasze patrole, które poprowadziły nas dalej. Tak przyjechaliśmy do wsi Suszybaba (siedziby kwatery polowej sztabu Okręgu Wołyńskiego Armii Krajowej), gdzie przygotowane dla nas było jedzenie i odbyła się msza święta. Jeszcze raz składaliśmy przysięgę, bo wszyscy nie byli zaprzysiężeni. Ja trafiłem do pierwszego batalionu 50 pułku piechoty (pod dowództwem por. Michała Fijałki). W ten sposób 21 stycznia 1944 r. powstała 27 Wołyńska Dywizja Armii Krajowej, a ja zostałem jej żołnierzem.

P/w  relacja pochodzi z opracowania: " WOŁYŃ 1943    Ludobójstwo Polaków na Wołyniu 1939–1945 Świadectwa ". Instytut Pamięci Narodowej Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Oddział w Gdańsku Gdańsk 2019 . Wyszukał i wstawił: B. Szarwiło

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

PAMIĘTAJ PAMIETAĆ

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
508
Odsłon artykułów:
3682565

Odwiedza nas 87 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo