Do wolonatriuszy

Poszukujemy wolontariuszy do prowadzenia na FB tematycznych fanpage. Zgłoszenia ślijcie na adresy z zakładki "Napisz do nas".

Szlak bojowy 27 WDP AK

 

Dołacz do akcji

Logowanie

Wołyń bardzo długo był pozbawiony konspiracyjnych oddziałów partyzanckich Armii Krajowej. Do  ich organizacji przystąpiono dopiero w drugiej połowie 1943 r., wtedy, gdy przez cały Wołyń, z wyjątkiem jednego powiatu, lubomelskiego, przetoczyły się masowe mordy, pochłaniając co najmniej 20 tys. ofiar.  Wcześniej, latem 1942 r. w rejonach północno-wschodniego Polesia i Wołynia, pojawiły się  pierwsze większe oddziały partyzantki sowieckiej . Na początku dowódcy sowieccy starali się utrzymywać dobre stosunki z oddziałami UPA. W lutym 1943 r. doszło jednak między nimi do pierwszych starć. Podejmując walkę z Sowietami, zbrojne podziemie ukraińskie przystąpiło równolegle do zwalczania osób sprzyjających „czerwonej partyzantce”. Mimo że stosunek ludności polskiej do partyzantów sowieckich nie był wszędzie jednakowy, to w oczach kierownictwa OUN najbardziej sprzyjali im Polacy. W wielu miejscowościach, szczególnie na obszarze wołyńskiego Polesia, ludność polska rzeczywiście sympatyzowała z sowieckimi partyzantami, udzielając im pomocy. Szukając ochrony przed atakami oddziałów UPA, zasiliła także szeregi oddziałów partyzanckich, tworząc nawet kilka czysto polskich oddziałów. . Ich dowódcy (Józef Sobiesiak, Robert Satanowski i Mikołaj Kunicki) byli ubrani w polskie mundury wojskowe , ale podlegali rozkazom z Moskwy i Kijowa. Sytuacja ta zaistniała głównie z przyczyn trudności w funkcjonowaniu konspiracji polskiej na tym obszarze. Praca konspiracyjna była prowadzona chaotycznie w oparciu o lokalne organizacje m. in. o Związek Oficerów Rezerwy, głównie w zachodniej części Wołynia. Przyczyną takiego stanu rzeczy był m. in. brak na Wołyniu elity i inteligencji zniszczonej w czasie okupacji sowieckiej, a pozostała ludność polska była jeszcze słabo zorganizowana. Sytuacja zmieniła się dopiero gdy  latem 1942 r. po raz kolejny podjęto decyzję o odbudowie polskich  struktur wojskowych na Wołyniu.

W sierpniu 1942 r. Komendant Główny Armii Krajowej podjął decyzję o wydzieleniu Okręgu Wołyńskiego z Obszaru 3 i podporządkowaniu go bezpośrednio Komendzie Głównej w Warszawie. We wrześniu 1942 r. na stanowisko komendanta Okręgu „Wołyń” został wyznaczony ppłk Kazimierz Bąbiński „Krzysztof”, dotychczasowy szef Oddziału III-B (wyszkolenie) w Dowództwie Głównym ZWZ/AK.

W połowie grudnia 1942 r., po krótkim szkoleniu nastąpił przerzut  sztabu Okręgu i dowódców na Wołyń.  Jak widać konspiracja polska była dopiero w trakcie organizacji. Dopiero w  marcu 1943 r. do Kowla, gdzie ulokował się sztab Okręgu, udał się awansowany do stopnia pułkownika Bąbiński „Luboń” ( „Zrąb”, „Maciej Boryna” i „Józef Orlica”).

Tymczasem sytuacja radykalnie pogorszyła się,  kiedy na polecenie władz OUN, na przełomie marca i kwietnia 1943 r.,  zdezerterowało ze służby niemieckiej ok. 6 tys. policjantów ukraińskich. Fala mordów na ludności polskiej objęła powiaty: sarneński, kostopolski, rówieński, zdołbunowski i krzemieniecki. W takiej sytuacji, 22 kwietnia płk Bąbiński wydał rozkaz, w którym zarządził, aby sieć dowództw terenowych AK użyć do organizacji i dowodzenia oddziałami „Wołyńskiej Samoobrony”.....", Kolejnym zarządzeniem z 17 maja 1943 r. Bąbiński nakazał utworzenie Samoobrony w rejonach o przewadze ludności polskiej oraz zbrojnych oddziałów dyspozycyjnych ( powstał jednak tylko  jeden w inspektoracie łuckim- oddział AK "Łuna").

Powstał w maju 1943 r. OP "Łuna", dowodzony  przez ppor. Jana Rerutkę "Drzazgę", był związany w kolejności z Antonówką Szepelską i Przebrażem w pow. łuckim. ( Liczebność 107 żołnierzy) ale pełny stan został osiągnięty w lipcu 1943 r. Współdziałał z samoobroną Przebraża. Po zamordowaniu przez partyzantów sowieckich "Drzazgi" ( 10.11.43 r.)   oddział znalazł się pod dowództwem:  por. Zygmunta Kulczyckiego "Olgierda". W  listopadzie i grudniu przebywał  w Pańskiej Dolinie, gdzie w skład oddziału  włączono  oddział ppor. Józefa Malinowskiego "Ćwika", który został zastępcą "Olgierda". Po zasileniu szeregów o nowych żołnierzy  wyruszył na koncentrację do Kupiczowa w grudniu 1943 r.

 Mając świadomość niewystarczających sił i środków do ochrony ludności, „Luboń” zwrócił się do KG AK z prośbą o pomoc i dostarczenie na teren Wołynia: broni, amunicji, skierowanie kilkunastu oddziałów partyzanckich i przyznanie dodatkowych środków na cele opieki społecznej. W odpowiedzi na te prośby w sierpniu Okręg otrzymał 5 tys. sztuk amunicji 9 mm i 1 tys. sztuk amunicji karabinowej.

Niestety  Komenda Główna AK zlekceważyła informacje o zagrożeniu ludności polskiej na Wołyniu przez nacjonalistów ukraińskich, które napływały do Warszawy jeszcze w 1942 roku. Pomimo stanowiska Delegata Rządu na Wołyniu Kazimierza Banacha, który domagał się uzbrojenia oddziałów AK i skierowania ich do obrony ludności polskiej na Wołyniu, dowództwo w Warszawie odmówiło. Płk Jan Rzepecki „Prezes” z KG AK argumentował, że „udostępnienie broni na Kresach roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia światowa uzyskałaby argument, że walka o wschodnią granicę była błędem politycznym”.

 To dlatego w decydującym momencie, na Wołyniu praktycznie nie było większych oddziałów AK, wszystkie przygotowania koncentrowały się wokół Akcji „Burza”, która miała pokazać nadchodzącej Armii Czerwonej i władzom w Moskwie, że tereny wschodnie są nadal polskie.  W czerwcu fala terroru przeniosła się na powiaty Dubno i Łuck. W lipcu kolej przyszła na powiaty: Horchów, Włodzimierz i Kowel, aby w końcu sierpnia objąć ostatni powiat – Luboml. Wydarzenia z dnia 11 lipca ( atak na ponad 100 miejscowości) i w następnych dniach tego miesiąca nie pozostały bez echa. Po mordach na ludności polskiej w powiatach horchowskim, włodzimierskim i kowelskim, 20 lipca 1943 r. ukazał się rozkaz płk. „Lubonia” nakazujący komendantom obwodów utworzenie oddziałów partyzanckich .  Oczywiście  o sytuacji poinformował swoich zwierzchników w Warszawie.  Bąbiński w sprawozdaniu z 28 lipca 1943 r. tak oceniał sytuację: „W terenie panuje zupełny chaos i rozbicie. [...] Na tym tle położenie ludności polskiej przedstawia się nad wyraz ciężko. Stanąłem wobec zagadnienia – jak dać pomoc ludności i utrzymać siły zbrojne w stanie zdatnym do przetrwania i walki. Samoobrona w ujęciu pierwotnym z marca – kwietnia br. już nie wystarcza ".

Skierowani przez "Lubonia"  w teren, oficerowie bardzo szybko zorientowali się w palącej potrzebie tworzenia oddziałów  partyzanckich współdziałających z poszczególnymi samoobronami. Sytuacja przypominała kopanie studni przy szalejącym pożarze. W takich warunkach powstawały następne oddziały AK.

  W drugiej połowie lipca 1943 r. powstał  OP "Bomba", dowodzony przez "cichociemnego"  kpt. Władysława Kochańskiego "Bombę", "Wujka",  który operował w Hucie Starej i okolicy (pow. kostopolski). Powstał na bazie samoobrony Wyrki i Huty Stepańskiej, gdzie "Bomba" dowodził samoobroną 16 lipca 1943 r. Kilka tysięcy mieszkańców oraz ludzie Kochańskiego zdołali przebić się przez pierścień nieprzyjaciela. Kochański, mimo poważnej rany odniesionej podczas obrony Huty Stepańskiej, nie zrezygnował z dowodzenia oddziałem i wyprowadził ludzi z okrążenia. W  Starej Hucie rozbudował go do stanu około 600 partyzantów, gdzie stworzył kolejną silną bazę. Tej bazy jednak UPA nie było wstanie zdobyć. Niestety 22  grudnia sowiecki oddział Naumowa porwał "Bombę" odsłaniając swoje prawdziwe oblicze. Działanie to osiągnęło swój cel, oddział poszedł w rozsypkę. Dowodzenie oddziałem przejął por. Feliks Szczepaniak "Słucki", który  doprowadził ten uszczuplony skład ( 220 żołnierzy) na początku 1944 r. na koncentrację do Kupiczowa. Natomiast pododdział OP "Bomby", którym dowodził por. Zenon Blachowski "Strzemię"  ( 100 żołnierzy) od września do końca grudnia 1943 r. stacjonował w Rudni Lwie w pow. sarneńskim .

W drugiej połowie lipca powstał również  znaczący oddziałem był:  OP "Jastrząb", którego dowódcą był por. Władysław Czermiński "Jastrząb", operował w Zasmykach, Kupiczowie  i okolicy (pow. kowelski).

Pierwszy lotny oddział liczył zaledwie 20 żołnierzy.  Wszystko zaczęło się gdy: 13 lipca niespodziewanie do Zasmyk zjechał pierwszy zbrojny oddział polski z Radowicz ( wieś odległa od Zasmyk ok. 10 km. w gminie Turzysk ), pod dowództwem ppor.  Henryka Nadratowskiego ps. "Znicz".  "Grupa Radowicka" , jak  później   określano ten oddział w licznych opowieściach, składający się z kolumny 8 wozów i 11  uzbrojonych kawalerzystów, w biały dzień przejechał przez ukraińskie wsie  Tahaczyn i Piórkowicze .Inspektorat .OW AK w Kowlu  będący w stałym kontakcie z konspiracją zasmycką postanowił tam skierować jednego z oficerów. Por. Władysława Czermińskiego ps. "Jastrząb" przybył do Zasmyk 16/17 lipca. W lipcu i sierpniu do Zasmyk zaczęły przybywać małe i większe grupy uzbrojonych członów samoobron z miejscowości które wcześniej zostały napadnięte przez UPA. Oddział "Jastrzębia" osiągnął liczebność 150 żołnierzy współdziałając z samoobroną zwaną "Rzeczpospolitą Zasmycką".

 

  OP "Gzyms", jego dowódcą by "cichociemny"  por. Franciszek Pukacki "Gzyms" działał od sierpnia 1943 r. w rejonie Ostroga n. Horyniem, będąc związanym z wsią Stójło i kolonią Witoldówka w pow. zdołbunowskim;  Pukacki w nocy z 25 na 26 lipca opanował tam na czele sześciu żołnierzy AK trzynastoosobowy niemiecki posterunek na stacji kolejowej. Dnia 29 lipca przystąpił do formowania Oddziału Partyzanckiego. Rozpoczął działania partyzanckie w rejonie Szepietówka – Sławuta- - Ostróg nad Horyniem.

  OP "Sokół", dowodzony przez por. Michała Fijałkę "Sokoła", początkowo działał wspólnie z OP- Jastrząb", później z wydzielonym od "Jastrzębia" oddziałem przybył do Różyna. Tam miał stworzyć podobny ośrodek samoobrony jak w Zasmykach, celem zabezpieczenia "lądowiska" dla zrzutów.  Stoczył kilka bojów z UPA i ranny został zmuszony do powrotu. Stworzony oddział pozostał już przy nim i działał w rejonie Zasmyki-Kupiczów ( Rzeczpospolita Zasmycka)

  OP "Piotruś", którego dowódcą był ppor. Władysław Cieśliński "Piotruś Mały", operował od połowy sierpnia 1943 r. w okolicy Bielina-Spaszczyzny w pow. włodzimierskim.

Lotny  oddział partyzancki AK powstał osadzie zwanej Klinem, na bazie 11 ochotników i stale się rozrastał i będąc w ciągłym ruchu patrolował okoliczny teren. Z czasem oddział osiągnął rozmiar kompanii w sile 80  uzbrojonych żołnierzy. Po  pobycie w Klinie, w Spaszczyźnie, oddział przeniósł się z miejsca postoju do Lisek, Marianówki, a następnie do Sielsk   Główną zasługą oddziału była obrona ludności polskiej, która unikając rzezi gromadziła się w rejonie Bielina i Sielisk. Współpraca z samoobroną w Bielinie zaowocowała powstaniem silnego Ośrodka Polskiej Samoobrony zwanej „Rzeczpospolitą Bielińską” do której ściągali liczni uciekinierzy z całego terenu

OP "Bug", dowodzony przez por. Kazimierza Filipowicza "Korda" Komendanta Obwodu ,związany  z ośrodkiem Jagodzin-Rymacze w pow. lubomelskim, powstał najpóźniej - bo we wrześniu 1943 r.   OP -„Bug” – w sile 90 - żołnierzy, powstał  w Nowym Jagodzinie w dniu 30 sierpnia 1943 r.   Nieco później napływali do niego żołnierze, oficerowie, podoficerowie i mściciele pomordowanych rodzin. Oddział powstał po wydarzeniach z  30/31 sierpnia 1943: napad nacjonalistów ukraińskich z UPA na wioski polskie: Kąty, Ostrowki, Wolę Ostrowiecką, Jankowce, kol. Czmykos i Borki w pow. lubomelskim. Wymordowaniu w bestialski sposób kobiet, dzieci i mężczyzn – w sumie około 1.500 Polaków, w tym ponad 600 dzieci.

Oprócz wymienionych oddziałów partyzanckich, najliczniejszych i odgrywających wiodącą rolę w obronie ludności polskiej przed nacjonalistami ukraińskimi, okresowo działały też mniejsze:

Pańskiej Doliny bronił oddział AK chor. Kornela Lewandowskiego "Spalonego". W Zasmykach operowały oddziały por. Stanisława Kądzielawy "Kani", pchor. Tadeusza Korony "Grońskiego" (oddziałki dwu ostatnich wcześniej działały w Powórsku i okolicy),

Stanisława Stachurskiego  "Jagody". Ośrodek Dąbrowa w pow. kowelskim od sierpnia 1943 r. opierał się na oddziale partyzanckim sierż. Stanisława Kurzydłowskiego "Jurka". Od połowy stycznia do marca 1944 r. ludność Rożyszcz ochraniał zorganizowany przez Jana Garczyńskiego "Gryfa", "Lamę" oddział partyzancki AK, wcześniej stacjonujący w lasach retowskich i współdziałający z okolicznymi placówkami samoobrony. Dodatkowe znaczenie psychologiczne miało stacjonowanie w Bindudze w pow. lubomelskim (niedaleko Jagodzina i Rymacz) oddziału partyzanckiego AK ppor. Stanisława Witamborskiego "Małego", zabezpieczającego przeprawy przez Bug i będącego w związku operacyjnym z oddziałem "Korda". Od lipca 1943 r. do stycznia 1944 r. z przerwami samoobronę w Witoldówce i Ostrogu n. Horyniem (pow. zdołbunowski) wspomagał niewielki oddział AK Wacława Wiarkowskiego "Paluszka".

We wszystkich oddziałach partyzanckich AK do początku 1944 r. służyło maksymalnie 1500 ludzi. Tymczasem w OUN-UPA w końcu 1943 r. według najniższych ocen znajdowało się około 20 tys. ludzi na całym terytorium jej działania. Te oddziały partyzanckie AAK  zaprawione w boju (wcześniej częściowo przeszkolone) w styczniu 1944 r. stały się podstawą przy formowaniu 27 Dywizji Piechoty AK zwanej później Wołyńską.

Opracowane na bazie materiałów archiwalnych KSI  i  opracowaniach książkowych:

Filar Władysław , Burza" na Wołyniu, 1997 r.

 Turowski Józef, Pożoga. Walki 27 Wołyńskiej Dywizji AK, Warszawa 1990 r.

 

 

 

 

 

Kresowy Serwis Informacyjny

Serwis o Wołyniu

Serwis o Kresach

Polecane filmy

Wieczna Chwała Bohaterom

PAMIĘTAJ PAMIETAĆ

Zostań sponsorem serwisu

poprzez zamieszczenie w TYM miejscu swojej reklamy.

Zamówienie banneru reklamowego kliknij TU

Statystyki

Użytkowników:
6
Artykułów:
494
Odsłon artykułów:
2966367

Odwiedza nas 197 gości oraz 0 użytkowników.

 
Copyright © 2004 r. 27 WDP AK
Wykonano w Agencji Reklamowej Bartexpo